Przeskocz i dowiedz się

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 1. Czy decyzja była dobra?

Kolejny dzień wakacji

Jak wam mijają dni wolne? Bardzo ciągną się te słoneczne dni, z jednej strony to dobrze, z drugiej nie da się wytrzymać i trudno wytrzymać nawet w cieniu. Dodatkowo pochwalę się, że dostałam się do technikum <3
Dzisiaj chciałabym poprosić o dodawanie komentarzy. Mówcie czy wam się podoba czy nie, bo ta niepewność zabija. Oczywiście wiem, że dopiero zaczęłam, ale prosić mogę :D
Od znajomych z FB :

Fairy tail..Raki marzeń pozdrawiają czytelników bloga

Czy decyzja była dobra?

Klaudia leżała na łóżku i patrzyła na sufit. Od lat codziennie coś na nim rysowała. Ostatnio zaczęła ozdabiać jedną ze ścian. Nie wiedziała co rysuje, była wtedy jak w transie. Ręka sama się poruszała, a oczy nie mogły nadążyć więc je zamykała. Otwierała je po kilku minutach, a na ścianie był tylko fragment jakiegoś rysunku. Od kilku dni właśnie tak zaczynała swój poranek.
-Mała choć na śniadanie!
Wywróciła oczami z wyskoczyła z pościeli. Dziś rysowała koło czwartej w nocy więc został jej tylko prysznic i ubranie się. Szybko się umyła i zbiegła po krętych schodach do jadalni.
-Co jemy? -Zapytała stojącego na balkonie Ragno.
-Śniadanie.-Odparł z uśmiechem i usiadł na swoim miejscu.
-Bardzo... szczegółowa odpowiedź. -Powiedziała Klaudia z sarkazmem również zajmując miejsce.-Znowu miałam ten sen.-Szepnęła.
Ragno nie zareagował. Od paru tygodni Klaudii regularnie śni się ten sam sen. Nie rozumiała dlaczego się boi, ale wiedziała, że nawet za 100 lat Opiekun nic jej nie wyjaśni. Chyba że go będzie tym nękać.
-Masz dzisiaj lekcje szermierki.
-Wiem. -Klaudia odsunęła włosy z twarzy i sięgnęła po kromkę chleba. -Proszę nie mów "szermierka", to są lekcje samoobrony,
-No tak. Przecież Flawian nie uczy cie władania bronią białą.-Powiedział sarkastycznie i wstał.
-Gdzie idziesz?
-Nie ważne. -Spojrzał Klaudii prosto w oczy. -Będę musiał z tobą o czymś porozmawiać wieczorem. Przyjdź do mojego gabinetu o dwudziestej.-Oznajmił po czym wyszedł.

----------------^----------------

Treningi Flawiana były wyczerpujące. Już kolejną godzinę Klaudia próbowała zadać nauczycielowi choć jeden cios, ale nic z tego. Flawian jako mistrz we władaniu mieczem nie mógł sobie pozwolić żeby taka młoda dziewczyna mogła go choćby zadrasnąć.
-Już nie mogę.-Dziewczyna padła jak długa na matę mocno ściskając rękojeść miecza. -Kiedyś mi się uda.
Jej ciężki oddech wypełniał powietrze w sali. Flawian usiadł obok niej i odebrał broń.
-Wytrzymała jesteś. -Powiedział z uśmiechem. -Jutro o ósmej chcę cie widzieć w lesie na Polanie Jelenia.
-Co? -Jęknęła.
-Będziemy biegać.
Flawian odłożył miecze na miejsce i zostawił dziewczynę na środku pomieszczenia. "Jest dobra" pomyślał "za dobra".

----------------^----------------

Nadszedł wieczór. Klaudia moczyła się w gorącej wodzie i myślała o tym co się w jej życiu wydarzyło. Nie pamiętała wczesnego dzieciństwa, nie pamiętała jak znalazł się u Ragno, nie znała biologicznych rodziców, wiedziała tylko że na całym ciele ma paskudne blizny. 
Spojrzała na zegarek i westchnęła.
-Czas na rozmowę. -Powiedziała do siebie wychodząc z wanny.

----------------^----------------

Korytarz prowadzący do gabinetu Ragno ciągnął się w nieskończoność. Na ścianach wisiały zdjęcia całej "rodziny", wszyscy znajomi, przyjaciele i zwierzęta na jednej ścianie. Nawet Klaudia była na kilku zdjęciach. Nie wiedział czemu, ale zawsze czuła, że nikt nie może jej zaakceptować. Czuła swoją inność, nawet jeżeli każdego dnia była zapewniana o swojej wyjątkowości nie potrafiła zrozumieć co robi w tym miejscu. Wydawało jej się, że ktoś zapisał w niej niechęć do samej siebie. Oglądając zdjęcia wiszące na tych ścianach miała nadzieję że to jest jej miejsce, że tu ją chcą.
Dziewczyna zatrzymała się naprzeciwko podwójnych, drewnianych drzwi. Śmiało je otworzyła i przywitała Opiekuna promiennym uśmiechem.
-Co mi chcesz powiedzieć?
-Usiądź.
Ragno miał bardzo poważny wyraz twarzy. Siedział na skórzanym fotelu z rękami zaplecionymi na piersi i patrzył na Klaudię. Dziewczyna nie wiedząc co się stało usiadła i spuściła wzrok.
-Nie rób tak. -Syknął Ragno i wstał. Kucnął naprzeciwko dziewczyny i uniósł jej głowę. -Tak lepiej.
-Coś się stało? -Zapytała cicho i spojrzała w ciepłe oczy przyjaciela. -Nigdy nie byłeś taki smutny.
Ragno westchnął i usiadł na podłodze. Oparł głowę na kolanach dziewczyny i zamknął oczy.
-Nie chcę ci tego mówić. -Zaczął. -Ale jutro kończysz 36 lat* i powinnaś się czegoś dowiedzieć o swojej przeszłości.
-Jeżeli nie chcesz to niemów. -Szepnęła i zaczęła głaskać go po włosach. -Nie muszę wiedzieć.
Chłopak zaśmiał się cicho.
-Gdyby to było takie proste. -Westchnął i wyprostował się. -Muszę ci powiedzieć, takie są zasady.
Dziewczyna pochyliła się i pocałowała go w czoło.
-Ufam ci. -Szepnęła. -Wiem że to tobie zawdzięczam to wszystko. -Chłopak skrzywił się. -Jeżeli jest to zbyt trudne, nie mów.
-Nic mi nie zawdzięczasz. -Syknął przez zęby. -Jesteś tu z własnego wyboru.
Ragno zaczął się trząść. Nie potrafił znieść myśli, że Klaudia mogła by cokolwiek zawdzięczać komukolwiek. Wszystko zawdzięcza sobie. Miała pięć lat i przetrwała sama półtora roku, to że jest tu, a nie gdzieś indziej zawdzięcza tylko sobie. Swoje życie i szczęście ocaliła jedną decyzją, własną decyzję, do której nikt jej nie zmuszał. Jako jej opiekun musiał i chciał jej pomóc.
-Ragno przestań. Ty wiesz swoje i ja wiem swoje. -Uśmiechnęła się do niego. -Tylko, że ty wszystko pamiętasz, a ja nic.
-Właśnie o to chodzi. O twoje wspomnienia. -Wziął głęboki oddech i zacisnął dłonie na kolanach. -Jesteś tu od szóstego roku życia. gdy skończyłaś dziesięć lat miałem obowiązek zamazać twoje wspomnienia. -Klaudia wstrzymała oddech. Nie tego się spodziewała. -Twoje dzieciństwo było nieciekawe. Jako twój Opiekun musiałem cię odnaleźć i sprawować nad tobą pieczę. Prawdę mówiąc znalazłem cię przypadkiem. Szedłem wtedy po zakupy, a ty wyciągałaś coś ze śmietnika. -Spuścił wzrok i westchnął. -Miałem wrażenie że zaraz uciekniesz, tak się mnie przestraszyłaś. Byłaś smutna, sama i brudna we krwi.
-W czym? -Pisnęła przerażona.
-We krwi. Chciałem ci pomóc, na początku nie chciałaś nawet powiedzieć jak masz na imię, ale potem pozwoliłaś sobie pomóc. Twój dom... To była willa godna rodziny szlacheckiej. Okazało się jednak, że była zadłużona, a twoi rodzice zginęli za ten dług. -Ragno wstał i podszedł do okna. -Powiedziałaś mi wtedy, że twoja mamusia śpi od kilku dni, ale na pewno się obudzi i powie jak bardzo cię kocha. Byłaś tego taka pewna, a twoje oczy błyszczały od powstrzymywanych łez. Ścisnęło mi się serce i już wiedziałem, że to ty jesteś moją podopieczną. -Chłopak pokręcił głową jakby chciał pozbyć się jakichś myśli. -Pomyślałem sobie wtedy, że muszę ci jakoś pomóc. Miałem nadzieję, że twój ojciec żyje, że on ci pomoże. Okazało się, że jest martwy. Znalazłem przy nim zdjęcia jak byłaś naga cała w blizna, świeżych i starych. Jakby go to podniecało. W jego laptopie były filmiki jak bije ciebie i jakąś inną dziewczynę. Chyb twoją siostrę, ale nie wiem.
-Stop! -Ragno spojrzał na Klaudię. -Mam siostrę? -Po jej policzkach popłynęły łzy. -Mam rodzinę? A ty mi nic nie powiedziałeś?! -Otarła łzy i wstała. -Jak mogłeś?!
Gniew dziewczyny wypełnił gabinet. Nagle z zagubionej, przerażonej dziewczynki, stała się zdenerwowaną burzą Mocy. Jej złote oczy wypełniał gniew, a w dłoniach zaczęła zbierać się Moc. Ragno jak oczarowany patrzył jak drobna postać powoli do niego podchodzi i uderza go w twarz. Wydawało mu się, że ogląda film w zwolnionym tempie. Jeszcze nikt nie podniósł na niego ręki, głos owszem, ale nie rękę. Gdy dłoń dziewczyny dotknęła jego policzka poczuł jakby ktoś przebił mu go strzałą. Zaskoczony zamrugał i zanim uderzyła po raz drugi złapał jej ręce. Próbowała się wyrwać, ale był zbyt silny. W pewnym momencie zamarła. Cały gniew z niej uleciał i opadła na kolana. Uklęknął przed nią i odgarnął włosy z jej oczu. Jej już nie było. Przeniosła się do świata wspomnień, albo nawiedziła ją wizja przyszłości. Otarł jej z twarzy łzy i podniósł. Delikatnie posadził na fotelu i patrzyła jak powoli wynurza się z otchłani jaką jest Moc.
-Wszystko w porządku? -Zapytał gdy się otrząsnęła.
-Tak. -Szepnęła i otarła oczy. -Dlaczego mi nie powiedziałeś o siostrze?
-Nie mogłem. -Zerknął na nią i wiedział, że mu nie wierzy. -Naprawdę nie mogłem. Takie są zasady. Jakiekolwiek informację mogę przekazać ci dopiero dzisiaj. Nie bądź na mnie zła.
Klaudia pokręciła głową.
-Nie jestem. Po prostu nic nie rozumiem.
-Powiem ci jak się tu znalazłaś, a jak będziesz jeszcze chciała coś wiedzieć zapytasz mnie za dwa dni. dobrze?
-Dlaczego za dwa dni?
-Bo jutro masz urodziny. -Odpowiedział i uśmiechnął się ciepło. -Jak już wspomniałem w komputerze twojego ojca były niezbyt ciekawe filmiki, dlatego poprosiłem cię żebyś nie wchodziła na górę. Potem dałem ci tę monetę. -Powiedział wskazując na wisiorek dziewczyny. -Powiedziałem ci wtedy, że jeżeli ją wydasz nigdy się nie zobaczymy, a jeżeli ją zachowasz przyjdę gdy będziesz w potrzebie. Półtora roku po tym jak cie zostawiłem samą poczułem, że mnie potrzebujesz. Moneta był zapieczętowana, dzięki temu zawsze mogłem cię znaleźć. -Przerwał na chwilę.-Gdy cie znalazłem jakiś facet próbował wsadzić cię do samochodu, płakałaś, a on cie bił po głowie. Nie mogłem na to patrzeć. Za bardzo bolało. -Ragno otarł łzę która spłynęła mu po policzku. -Powiedziałem mu żeby cie puścił, ale tylko mnie wyśmiał. Zdenerwowałem się, bo byłem odpowiedzialny za twoje cierpienie. Czułem się winny. Musiałem cię uratować więc odruchowo wyciągnąłem sztylet i... -Znów przerwał. -Więcej nie pamiętam. Pamiętam jak płakałaś i pytałaś czy cię wezmę. Bałaś się, a ja nie potrafiłem cię zostawić. Zapytałem cię wtedy czy to jest twoje decyzja. Powiedziałaś "tak" i się do mnie przytuliłaś. Potem przez parę minut płakałaś aż zasnęłaś. Wtedy zaniosłem cię do samochodu i przywiozłem tutaj. 
Zapadła cisza. Klaudia patrzyła na płaczącego Ragno i nie potrafiła pojąć tego co się właśnie stało. Bolesne wspomnienie mężczyzny z nożem, a potem to wyznanie. Nic nie rozumiała. Nie wiedziała jak można zamazać komuś wspomnienia. 
-Ragno.-Szepnęła. -Nie wiesz co z moją siostrą? -On jednak pokręcił głową. -A czy ona też ma Opiekuna?
-Nie wiem, ale biorąc pod uwagę ciebie i Moc jaką władasz jest to całkiem możliwe.
Klaudia podeszła do zagubionego chłopaka i otarła jego łzy.
-Nie płacz. Łzy niczego nie cofną. Widocznie tak miało być. -Mówiła cicho, ale wiedziała, że przyjaciel jej słucha. Słuchał tylko jej. -Muszę to przemyśleć i zrozumieć. Tylko wyjaśnij mi jak można zamazać tyle wspomnień?
Ragno uśmiechnął się smutno.
-Prawdę mówiąc nie takiego pytania się spodziewałem. -Spojrzał jej w oczy i westchnął. -To zależy od poziomu twoich umiejętności we władaniu Mocą i od tego jak ona jest potężna. -Dziewczyna zmarszczyła brwi. -Pamiętasz jak kilka lat temu miałaś badaną krew? -Kiwnęła głową.-Wtedy dowiedziałem się, że w twoich żyłach płynie więcej Mocy niż krwi.
-To jest w ogóle możliwe?
-Nie. Jednak zdarzają się wyjątki od reguły. Wszystko dokładnie przeanalizowałem i w dniu twoich narodzin zmarli twoi dziadkowie. Magowie czystej linii. 
-Ale jak to? Ten sam dzień? -Klaudia pokręciła głową z niedowierzaniem. -Mało prawdopodobne.
-Też tak myślałem i bardziej mnie zaskoczył fakt, że obydwoje zmarli w tym samym momencie co ty się urodziłaś. -Dziewczyna już otworzyła usta aby coś powiedzieć, ale Ragno szybko dokończył. -Sprawdzałem to przez długi czas. Nie ma mowy o pomyłce.
-Rozumiem. -Powiedziała powoli. -To jednak nadal nic mi nie wyjaśniło.
-Właśnie. Dla ciebie odpowiednie ułożenie Mocy i wydobycie jej nie jest problemem. Dlatego z łatwością mogłabyś to zrobić. Jednak trzeb też Moc ukształtować, co dla osoby o zbyt dużym jej natężeniu jej bardzo trudne. Ja mam w sobie umiarkowaną ilość Mocy więc nie stanowiło to dla mnie zbyt dużego problemu. Przeszkodą była, jedynie twoja Moc. -Klaudia przechylił delikatnie głowę do tyłu, żeby patrzeć prosto w oczy przyjaciela. -Musiałem sporo się napracować, ale udało się. Jednak nie jest to pieczęć stała. Teraz gdy coś wiesz będą do ciebie wracały wspomnienia. Nie wiem czy wszystkie od razu, czy może stopniowo. Może też być tak że dopiero za parę lat coś cobie przypomnisz.
-Rozumiem. Czyli jeżeli będę miał szczęście to wszystko do mnie wróci za parę lat.
Ragno uśmiechnął się i przytulił mocno Klaudię.
-Dziękuję. -Wyszeptał w jej włosy. 
Odsunęli się od siebie obydwoje już uśmiechnięci.
-Nie płacz więcej. Tracisz wtedy na męskości.
Brązowe oczy Ragno rozszerzyły się, a usta rozciągnęły w jeszcze większym uśmiechu.
-Czasami trzeba popłakać. -Powiedział spokojnie.


----------------^----------------

-Nie idziesz.
-Ragno przestań! Jestem już pełnoletnia! 
-Tak mnie nie przekonasz. -Chłopak podszedł do Klaudii i spojrzał jej głęboko w oczy. -Nie znam tych osób i nigdzie z nimi nie pójdziesz.
Klaudia oparła dłonie o tors Opiekuna i odepchnęła go.
-Nie będziesz mi mówił co mogę, a czego nie! -Krzyknęła. -To przez ciebie prawie zginęłam jak byłam mała! Myślisz, że jak potem mnie przygarnąłeś to możesz mi mówić co mam robić!?
Ragno zamrugał powiekami. Zrobił parę kroków w tył aż oparł się o ścianę. Powoli zsunął się po niej i usiadł na podłodze.
-Nie wierzę. -Wyszeptał. -Nigdy bym... Ja... Dlaczego? Nie rozumiem...Przecież... Ty...-Jąkał się nie mogąc wypowiedzieć nawet jednego zdania.
-Ojej. Zabrakło ci słów? -Klaudia zaśmiała się i kucnęła naprzeciw zdezorientowanego Ragno. -Zawsze mądry Pająk** teraz nic nie powie? Jakie to smutne. -Wstała i podeszła do drzwi. -Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę, może nigdy.

Ragno siedział w swoim gabinecie pogrążony w myślach. Próbował zrozumieć zachowanie Klaudii, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Ubrała się jak dziwka, wymalowała jak klaun i udawała kogoś innego. To by jeszcze zniósł, ale to co powiedziała... To był za dużo. "Czy ona naprawdę myśli, że chciałem jej śmierci?". Miał nadzieję, że nie. Chciał żeby zrozumiał swój błąd, "może to nie był błąd, może wreszcie powiedziała mi prawdę?". Westchnął i wyszedł z gabinetu. Przeszedł wzdłuż korytarza i wszedł na wieżę. Powoli wspinał się po krętych schodach, aż dotarł do drzwi. "Nie powinienem tam wchodzić" pomyślał i usiadł pod nimi. Nie potrafił złamać danej sobie obietnicy. Nigdy nie naruszy jej prywatności, nie po ty co musiała przeżyć. "Przecież miesiąc temu powiedziała coś innego" w oczach zaszkliły mu się łzy. "Powiedziała że mnie za nic nie wini, że tak widocznie miało być". Minęło parę minut, po twarzy Ragno płynęły łzy, a on powoli zasypiał.

----------------^----------------

Było wpół do drugiej w nocy, gdy Klaudia wróciła do domu. Chwiejnie wdrapała cię się na wieżę i zamarłą widząc śpiącego Ragno. Podeszła do niego bliżej i usiadła obok. Zrzuciła szpilki i pochyliła się nad twarzą opiekuna.
-Mam chłopaka. -Wyszeptała.
Chłopak zmarszczył nos.
-Ile wypiłaś? -Zapytał nie otwierając oczu.
-Nie dużo. -Wyszczerzyła zęby w uśmiechu. -Tylko kilka drinków.
-Jasne. -Ragno otworzył oczy i zamarł. Po twarzy dziewczyny spływały czarne smugi od kredki i tuszu do rzęs, oczy miała zapuchnięte od płaczu, a szminka była rozmazana wokół ust. -Co się stało?
-Nic. -Szybko wstała i oparła się o drzwi. -Ale mi si ew głowie kręci.
Zaczęła się śmiać, a Ragno tylko pokręcił głową.
-Jak można doprowadzić się do takiego stanu?
Klaudia odwróciła się do niego, zamierzała coś powiedzieć, ale upadła. Ragno złapał ją w ostatniej chwili podniósł i zaniósł do łóżka.
-Słodkich snów. -Wyszeptał i skierował się do wyjścia.
Gdy łapał za klamkę usłyszał jak Klaudia zaczyna się krztusić, odwrócił się i zobaczył jak wymiotuje. "Widzę że się wyśpię".

----------------^----------------

-Moja głowa.
-Nie jęcz. Przez ciebie nie spałem całą noc.
-Przepraszam, że chciałam wyjść z przyjaciółmi.-Powiedziała opryskliwie.
Ragno wstał i spojrzał z góry na Podopieczną.
-Kto cię uderzył? -Zapytał patrząc na jej prawy policzek.
-Nie wiem. -Syknęła. -Ciebie to nie powinno interesować! Jestem tu tylko dlatego że czujesz się winny!
Chłopak zamrugał powiekami, poczuł jak znów dopada go smutek i rozpacz. Potrząsnął głową i wskazał na szafkę nocną.
-Masz tu maść na opuchliznę i tabletki na ból głowy.
Odwrócił się i wyszedł. "Jak mogła?" Pomyślał i poszedł do salonu.

Klaudia leżała na łóżku do dziesiątej. Bolało ją wszystko, a najbardziej głowa i miejsc intymne. Nie pamiętała nic z wczorajszego wieczoru, oprócz przeszywającego bólu w dole brzucha. Powoli wstała i sięgnęła po tabletki. "Przecież wie że nie lubię brać leków." Odłożyła opakowanie i wzięła do ręki maść. Podeszła do lustra i zbladła. Jej prawy policzek był cały siny i spuchnięty. Szybko nałożyła maść i odwrócił się w stronę łóżka. Na środku prześcieradła była ogromna plama krwi. Klaudia ubrała się i zbiegł na dół szukając Ragno. Nie zwracając uwagi na pulsujący ból głowy przeskakiwała stopnie po trzy. Pędem wbiegł do salonu i usiadła Opiekunowi na kolanach przytulając go mocno.
-Przepraszam.-Wyszeptała.-Nie chciałam tego mówić. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
Ragno położył jej dłoń na plecach.
-Cicho.
-Nie cicho. -Powiedziała przez łzy. -Od jakiegoś czasu myślałam nad tym co mi wtedy powiedziałeś. Zaczęłam wymyślać dziwne rzeczy, że nikt mnie nie chciał, a ty mnie przygarnąłeś bo czułeś się winny, że chciałeś mnie zabić. Nie wiedziałam skąd się to bierze.
-Każdy ma wątpliwości. -Wyszeptał w jej włosy.
-Możliwe. -Pociągnęła nosem. -Jednak ja... Nie powinnam była tak mówić. Zraniłam cię. -Podniosła głowę i spojrzała w jego brązowe oczy. -W moje urodziny zapytałeś czy podjęłam dobrą decyzję. Muszę ci powiedzieć, że tak. I choćby nie wiem co się działo to jest najlepsza decyzja jaką podjęłam.
Ragno objął Klaudię i mocno przytulił.
-Czyli mam nie zwracać uwagi n twoje humorki, bo i tak nie kochasz?
-Dokładnie.


Co oznacza co, czyli dlaczego są gwiazdki:

36 lat* -W tym świecie czas płynie trochę wolniej niż na Ziemi dlatego 36 lat to odpowiednik osiemnastu lat. Oczywiście jeżeli liczone są "po Ziemsku" ponieważ pół roku w świecie gdzie rozgrywa się akcja, to rok na Ziemi.
Pająk** -Po włosku Ragno oznacza Pająka (a przynajmniej tak mówi translator Google :P)

Na dzisiaj to by było tyle

Pisałam to parę godzin, ale opłaciło się. Myślę, że was zainteresowałam i mam nadzieję że i tym razem wszystkie niezauważone błędy pójdą w niepamięć.

9 komentarzy:

  1. Genialny rozdział <3 Twoja historia jest naprawdę świetna, czyta się jak szybko, że gdy kończę myślę sobie : "Co? To już koniec?". Nie mogę doczekać się dalszej części ^^ Zapraszam też do mnie --> http://historiekrajusniegu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dramatycznie i depresyjnie. Trafiłaś w moje klimaty :3
    Lecę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spoko rozdzial, fajnie piszesz :)
    Zauwazylam kilka bledow, ale literowkach :)
    Pozdrawiam, Rav http://ponad-czasem-raven.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Mam nadzieję, że się nie zniechęcisz do czytania :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow,na prawdę ciekawie piszesz.Mnie to się podoba.Ale zastanawia mnie coś takiego,czy ona wtedy nie została....chyba nie muszę kończyć,czy tylko ma ''te dni''?Tak pytam z ciekawości.Bardzo fajne,przeczytam na pewno.więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego dowiesz się w kolejnych rozdziałach ;)

      Usuń