Przeskocz i dowiedz się

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 4. Kim jest dziewczyna?

Zapraszam!

Zapraszam na kolejny rozdzialik :D Kim jest dziewczyna? Może was potrzymam jeszcze w niepewności przez tydzień :P Dziękuję wam za Pałera jakiego mi dajecie, a najbardziej She_Bloody <3. Nie przeciągając ZAPRASZAM do CZYTANIA!

Kim jest dziewczyna?

 Ragno obudził się przed szóstą. Zaspany podszedł do okna. W ogrodzie ktoś stał, jakaś dziewczyna, tak podobna do Klaudii. Nagle się rozbudził, szybko się ubrał i zbiegł do ogrodu.
-Dzień dobry. -Przywitała się dziewczyna. -Mam na imię...
Dziewczyna nie dokończyła. Zamrugała powiekami po czym upadła na Ragno. Chłopak złapał ją w ostatniej chwili. Nieprzytomna dziewczyna okazała się bardzo lekka, wręcz wychudzona. Ragno wziął ją na ręce i zaniósł ją do pokoju gościnnego. Ułożył ją delikatnie na łóżku i okrył satynowym prześcieradłem. Popatrzyła na nią chwilę, wydawała się taka sama jak Klaudia tylko troszkę starsza. "Czy to możliwe? Czyżby to była Amelia?" Przeszło mu przez myśl, ale od razu odrzucił te myśli. To było niemożliwe.

Ragno zszedł do kuchni, z zamiarem zrobienia śniadania. Przy blacie stał Angelo, a obok niego w kołysce śmiała się Iskierka. Opiekun stanął w progu tak żeby Żywiołak go nie zauważył i obserwował.

Żywiołak uwijał się wśród naczyń jakby był w swoim królestwie. Siekał warzywa i po chwili wrzucał je do parującego garnka. Co chwila podnosił butelkę z mlekiem i na nadgarstku sprawdzał temperaturę. Dziewczynka widząc to wyciągała do niego małe rączki, ale on kręcił głową robiąc śmieszne miny. Mała śmiała się i zapominała o buteleczce z białym płynem.

Angelo uwielbiał gotować. Od zawsze było to jego pasją. Nawet gdy ojciec karał go za nieuzasadnione wejście do kuchni i tak tam wracał. Łączył przyprawy, tworzył jakieś nietypowe kombinacje, które okazywały się trafione, wręcz pyszne.
Odkąd Klaudia popełniła samobójstwo nie miał dla kogo gotować. Odkąd ją poznał gotował tylko dla niej. Jednak po tym... Stracił pasję. Jednak kiedy dowiedział się o Iskierce i odzyskał Kalayo wszystko wróciło. Przypomniał sobie o uśmiechu jaki wykwitał na twarzy brata gdy coś mu przyniósł.
-Co robisz?
"Jakbym go przywołał" pomyślał z uśmiechem na twarzy.
-Śniadanie. -Starał się mówić poważnie, tak żeby nie było słychać że jest szczęśliwy.
-Dawno nie jadłem twoich wymysłów.
Na twarzy chłopca widniał uśmiech od ucha do ucha. Angelo westchnął i spojrzał na brata.
-Nie masz co robić? -Zapytał zrzędliwie. -Może zajmiesz się jakimiś puzzlami?
-Mam! -krzyknął radośnie. -Zajmę się bratanicą.
Angelo odwrócił się do brata. Jego twarz wykrzywiona była gniewem, a za plecami delikatnie kołysał się ogon zakończony czarnym płomieniem.
-Nie ruszysz jej. -Wysyczał.
Kalayo zrobił kilka kroków w tył i wpadł na Ragno.
-Co tu się dzieje?
Żywiołak spojrzał w ciemne oczy Opiekuna.
-Nie wtrącaj się. -Wysyczał.
Jednak Ragno wszedł do kuchni i podszedł do dziewczynki leżącej w kołysce.
-Wystraszyłeś ją.
Cały gniew wyparował. Angelo odwrócił się podszedł do córeczki i wziął ją na ręce.
-Przepraszam. -Szepnął jej do uszka. -Nie chciałem.
Przytulił ją i delikatnie kołysał. Dziewczynka usnął więc Żywiołak ułożył ją z powrotem  w kołysce. Spojrzał na brata ze skruszoną miną, ten tylko uśmiechnął się. W kuchni znów panował spokój.

----------------------------------

Dziewczyna obudziła się pod wieczór. rozciągnęła się i rozejrzała się po pokoju. Zdezorientowana wstała i wybiegła z pokoju. Wbiegła do salonu i oniemiała. Na fotelu przy biblioteczce zajmującej  całą ścianę, siedział chłopak z okularami na nosie i z wielkim tomiszczem na kolanach. Przy wyjściu na taras siedziało dwóch innych. Jeden młodszy, mniej więcej piętnaście lat, a drugi może w jej wieku. Obaj byli pokryci małymi skaczącymi płomyczkami, tylko ten młodszy miał jakieś bledsze te płomyczki. Dziewczyna zmarszczyła lekko brwi i przechyliła głowę na lewo dzięki czemu zobaczyła małą istotkę siedzącą na kolanach starszego z chłopaków. Dziecko, bo najwyraźniej było to dziecko, siedziało i śmiało się gdy on coś mówi. Co chwilę wskazywał coś za oknem, a dziecko i ten młodszy chłopak patrzyli na niego jakby mówił jakieś głupoty.
-Przepraszam. -Mówiła bardzo cicho i nie miała pewności czy ją usłyszeli.
Jednak chłopak który czytał książkę podniósł na nią wzrok. Popatrzył na nią chwilę po czym wskazał na kanapę.
-Usiądź.
Miał bardzo przyjemny głos, ciepły. Uznała że pójdzie z nim łatwo. Niepewnie zerknęła na pozostałych, ale nie zwracali na nią uwagi. Przynajmniej miała taką nadzieję.
-Gdzie jestem? -Zapytała chłopaka w okularach.
-W moim domu. -Odpowiedział patrząc jej w oczy. -Jak się nazywasz?
-Nie ważne. -Musiała się czegoś o nich dowiedzieć.
-Jak chcesz. -Chłopak odłożył książkę i przyjrzał jej się uważniej. -To powiedz czego tu wczoraj szukałaś.
-Ja... -Zawahała się. -Szukam schronienia.
Chłopak siedzący przy oknie odwrócił się w jej stroną. Podał dziecko temu młodszemu. Teraz cała jego uwaga skupiała się na niej.
-Dlaczego? -Zapytał ostro. W jego oczach dostrzegła wrogość.
-Ja...
Nie dokończyła. Położyła dłonie na brzuchu i skrzywiła się.
-Ach. -Znów ten miły głos. -Musisz być głodna.
Kiwnęła głową. Spojrzała na niego błagalnie, a on westchnął. "Udało się" pomyślała i oparła o miękkie oparcie. Była bardzo słaba.

--------------------------------------

-Nie wiemy kim ona jest! -Angelo wrzeszczał Opiekunowi prosto w twarz.
-Uspokój się. -Ragno popchnął chłopaka na fotel. -Trzeba zbadać sprawę.
-Przecież ona może...
-Może co? -Zapytał przerywając. -Nie daj się zwariować Angelo. Ty też byłeś w potrzebie parę miesięcy temu.
Żywiołak zaplótł ręce na piersi i wbił spojrzenie w buty rozmówcy. Nie ufał tej dziewczynie, ale rozumiał punkt widzenia Ragno. Jednak to było coś innego.
-Ona przyszła znikąd. -Spróbował. -Nie wiadomo dlaczego akurat tu. Dodatkowo...
-Wiem! -Ragno spojrzał w czerwone oczy Angela. -Jest uderzająco podobna do Klaudii.
-Tylko te oczy. -Powiedzieli w tym samym momencie.
Spojrzeli po sobie, a na ustach Żywiołak pojawił się słaby uśmiech.
-Przez te oczy jej nie ufam. -Szepnął. -Są nie naturalnie zielone.
Ragno kiwnął ponuro głową.
-Też o tym myślałem. Jednak to nic nic nie znaczy.
-O czym ty mówisz?! -Krzyknął wstając.
-Uspokój się. -Ragno podszedł do wzburzonego chłopaka. -Dajmy jej czas. Za tydzień wszystko się wyjaśni. -Powiedział kładąc mu dłoń na ramieniu.
Chłopak wyrwał się i spojrzał gniewnie na Opiekuna.
-Tydzień?! Odbiło ci?!
-Zamilcz. -Spokojny lecz stanowczy ton zamknął usta Angelo. -Zaraz obudzisz Iskierkę.
Angelo spojrzał na kołyskę. Dziewczynka spała jak aniołek. Klatka piersiowa unosiła jej się miarowo przy każdym oddechu. Angelo uśmiechnął się.
-Przepraszam.
-No właśnie. -Ragno przyjrzał mu się uważnie. -Dodatkowo Kalayo też śpi, a zauważyłem, że na twoje humorki jest bardzo wrażliwy. -Angelo kiwnął głową. -Damy jej tydzień. -Powiedział stanowczo. -Dowiemy się kim jest i jakie ma zamiary.
-Dobrze. -Angelo pokiwał zrezygnowany głową. -Jak chcesz.
Ragno uśmiechnął się i wskazał na kołyskę. Chłopak wziął dziewczynkę na ręce i wyszedł z pokoju. Powoli do swojego pokoju. Mijając pokój gościny zatrzymał się. Dziewczyna z kimś rozmawiała.
-...Dowiem się... Nie denerwuj się... Wszystkiego się dowiem... Nie krzycz... Ta dziewczynka...
Angelo zamarł. "Ta dziewczynka." To mogło być tylko o Iskierce. Postanowił jednak nic nie robić. Ragno powiedział tydzień, więc tak będzie.

Uśmiech i to szeroki

Szeroki uśmiech wam wysyłam! Rozdział napisany po dziewiątej wieczorem, ale chyba się opłacało. Hejtujcie, chwalcie! Co chcecie! Mi kopa dają  każde komentarze. Do zobaczenia za tydzień!

środa, 22 lipca 2015

I znowu :D

Mamy kolejny łańcuszek

Mamy kolejny łańcuszek tym razem od POŻARTEGO dziękuję książkoholiku :* 
Znów odpowiadam na pytania związane z książkami, tylko że tym razem porównam je do... SŁODKOŚCI <3

Jednak

Jednak zacznę od tego kogo nominuję :D 
1. Oczywista oczywistość czyli She_blody !
2. Kolejna oczywistość kochana fanka FT <3 Sandra!
3. SZOK nominuję kolejnego pożeracza książek, a mianowicie Demetrie!

Ale nominacje tylko trzy.

Moje odpowiedzi i Wasze pytania!

1. Donut -książka, w której czegoś ci brakowało...
Odpowiedź to: (werbel dla napięcia) cła seria PLL. Wiem pytanie dotyczyło książki, ale choć ta seria jest od samego początku owiana tajemnicą, jednak czegoś mi w niej brakowało. Nie potrafię określić czego, ale jednak coś było takie... takie takie. No i wszyscy wiedzą o co mi chodzi :D

2. Pudding - książka, z rozlazłym bohaterem...
Pośmiejecie się! "50 twarzy Grey'a". Hah no wiem odpowiedź nietypowa, ale trzeba przyznać, że Ana jest strasznie rozlazła. Ja bym wolała poczytać o samym Christianie, bez tej zakompleksionej pannicy... Ale to moje zdanie :P

3. Lody -książka, która zmroziła ci krew w żyłach!
Zmroziła krew hmmm.... Może komiksy 'The Smurfs"? NIE! A może "Mumminki" i Buka? Też nie. Jednak jedna książka taka była, a raczej seria, o pięknej zabójczej miłości... "Akademia Vmpirów". Myślałam że Roza zgnie, że Dimka ją zostawi, że Wasylissa straci siebie i Roze poprzez pocałunek cienia! Adrian sprawiał wrażenie przyszłego samobójcy.... Musicie to przeczytać. (tak soł romantycznie :P)

4. Czekolada -Książka, którą możesz czytać w kółko i nigdy Ci się nie znudzi...
No oczywiście że "Zwiadowcy" i "Drużyna" Kocham Cię Flanagan!! <3

5. Ciastko -książka, która złamała ci serce...
Wszystkie książki z serii o Crossie! Po prostu tak romantyczna historia z tak podobna go "50 twarzy Grey'a" a jednak tak różna. Teraz czekam na kolejną część (bo w bibliotece jej nie ma ;( )

6. Cukierek -Ulubiona książka, tudzież książka z dzieciństwa...
Wiecie co? Wszystkie jedne baśnie Andersena i braci Grimm, bajki Brzechwy (taka książka zatytułowana "Brzechwa dzieciom"). Kubuś Puchatek i inne spisane (tak chyba wszystkie) bajki Disneya (tak wiem że są one na podstawie...)

7. Tort -Najcudowniejsza, która zawsze wprawia Cię w dobry nastrój i której niczego nie brakuje...
"Opowieści z Narnii" wszystkie części, "Zwiadowcy" wszystkie części "Akademia pana kleksa" "Ten obcy" tylko pierwsza część i oczywiście "Akademia Vampirów" <3

I oto koniec 

I oto koniec tej nominacji. Inni nazywają to tagiem, ale ja wolę łańcuszkiem "Promujmy się". Jeszcze raz pozdrowienia dla Pożartego i oczywiście podziękowania dla moich kochanych czytelników. 
Pamiętajcie o pozostawieniu jakiegoś śladu po sobie!
Kocham Was <3

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 3. Wielka rozpacz i próba Angelo

Wakacje!

Wakacje się rozkręcają, a ja z radością pisze kolejny rozdział. Dziękuję Wam za odwiedzanie mojego bloga (to dużo znaczy) i za te przemiłe komentarze pod rozdziałami. Nie ma ich super dużo, ale jak je czytam to mi się chce skakać do sufitu, takiego dają kopa. DZIĘKI WAM!
Rozkręćmy zabawę :D Na scenę wkracza Angelo i ktoś jeszcze ;)

Wielka rozpacz i próba Angelo

Ragno siedział nad grobem Klaudii z Iskierką na rękach. Dziewczynka spała spokojnie, jakby nie odczuwała straty. Jednak Ragno wiedział, że dziewczynka w głębi duszy czuła pustkę, pustkę której nie dało się niczym zatkać. Mężczyzna westchnął i położył na marmurowej płycie błękitne róże.
-Mam nadzieje, że już nie cierpisz Mała. -Szepnął i poszedł do salonu.
Gdy mężczyzna podchodził już do posiadłości zauważył siedzącego n schodach Angelo. Chłopak miał na sobie czarny smoking, w dłoni miął krawat, a twarz miał wykrzywioną smutkiem. Nagle chłopak podniósł głowę w momencie gdy zobaczył Iskierkę wstał i podszedł do nich.
-Mogę? -Wskazał na małą.
Ragno podał mu dziecko i z niedowierzaniem patrzył jak Angelo delikatnie przytula dziewczynkę i całuje w czoło.
-Chyba musimy porozmawiać.
Angelo oderwał oczy od córeczki i kiwnął głową.

-----------------------------------------------

-Dlaczego od tak odszedłeś?
-To było... -Urwał nie mogąc znaleźć słów.
Ragno pokręcił głową i wstał.
-Pomyśl co chcesz mi powiedzieć.
Angelo został w salonie sam z małą Iskierką na rękach. Dziewczynka nie wydawała żadnych dźwięków tylko patrzyła na niego wielkimi złotymi oczyma. Chłopak westchnął i przytulił dziewczynkę. Tak bardzo przypominała mu Klaudię, a teraz bał się że i ją zawiedzie. Po policzkach spłynęły mu łzy spadając na twarzyczkę dziecka. Po chwili twarz dziecka była cała w maleńkich płomyczkach, które nie sprawiały jej ból. Wyciągnęła malutką pulchną rączkę do twarzy ojca i dotknęła jego policzka jakby mówiła "nie płacz już". Wstał i poszedł z małą do pokoju ukochanej. Dlaczego musiał odejść? Żeby ją chronić, a i tak już jej nie ma. Usiadł na ogromnym łożu i zerknął na zdjęcia. Tylko trzy. Na jednym był on, na drugim Ragno, a na trzecim Iskierka. Okna były zasłonięte, meble pokryte kurzem, a na zielonym dywanie lśniła plama krwi. Angelo z trudem powstrzymywał łzy. Spojrzał w spokojne oczka córeczki i już nie potrafił wytrzymać. Wstał z łóżka i szybkim krokiem wszedł do gabinetu Ragno. Podszedł do niego i podał mu dziecko. Zdezorientowany mężczyzna bez słowa przytulił dziewczynkę, a Angelo opuścił pokój.
Chłopak wybiegł z domu i wszedł w las. Minął polanę na której Flawian ćwiczył wypady i pchnięcia, następnie skierował się do najbliższej kaplicy. Zanim do niej wszedł zawahał się. Nie miał pewności czy nie powstanie jakaś niewidzialna barier przez którą nie przejdzie. Przemógł się jednak i wszedł do kaplicy. Freski na ścianach bogate w najdrobniejsze szczegóły, ołtarz przyozdobiony błękitnymi różami, złote ornamenty na ławkach i postać anioła. Pięknej istoty o ogromnych skrzydłach, majestatycznej posturze i delikatnych rysach twarzy. Figura była już stara, ale nadal swym pięknem wzbudzała zachwyt i zapierała dech w piersiach. Angelo podszedł do ołtarza i klęknął. Pochylił głowę i zaczął cichą modlitwę. W sercu czół tak ogromny ból, że gdy po północy wyszedł z kaplicy zastanawiał się nad spotkaniem z ukochaną.
Angelo chwiejnym krokiem wszedł do klubu. Czerwono-czarne ściany zdradzały erotyczny klimat przybytku. Podszedł do baru i wskazał zaplecze.
-Karta. -Szczupły barman przyjrzał mu się uważnie.
Angelo wyjął portfel z tylnej kieszeni spodni, wysunął z niego kartę członkowską i podał barmanowi. Chłopak otworzył szeroko oczy widząc mała złotą koronę w rogu kart i czym prędzej wpuścił Angelo do wskazanego pokoju.
-Jakieś życzenia? -Zapytał.
Angelo pokręcił głową i usiadł na kanapie pokrytej czerwoną satyną. Zamknął oczy i pozwolił nieść się wspomnieniom. Ciepła skóra, gęste włosy, cudowny uśmiech, piękne oczy i to wszystko jedna kobieta. Jedna, jedyna kobieta na którą tak reagował, dla której poświęcił cały swój spokój i szczęście.
Z zmyślenia wyrwał go dźwięk otwieranych drzwi. Nie spojrzał na osobę która weszła. Była to jakaś dziewczyna. Najprawdopodobniej dziwka. Dziewczyna wolnym krokiem podeszła do niego. Jej buty miarowo stukały o deski podłogi, aż zmilkły gdy weszła na dywan. Poczuł jak siada mu na kolanach i zaczyna rozpinać jego koszule. Pokręcił głową, ale dziewczyna nie ustępowała. Otworzył oczy.
-Przestań. -Dziewczyna zamarła. -Zamknij oczy.
Dziewczyn posłusznie zamknęła oczy i czekała. Angelo odchylił jej głowę, przesunął dłonią po pulsującej żyle i dał się ponieść. Kły wysunęły się mimowolnie, przyciągnął dziewczynę bliżej zanurzając zęby w jej szyi. Gorąca krew spłynęła mu do ust, jej metaliczny smak pobudził zmysły chłopaka. Jego dłoń zacisnęła się na jej włosach unieruchamiając jej głowę. Z gardła dziewczyny wydarł się krzyk. Po chwili w pokoju zapadła cisza. Angelo spojrzał na martwą dziewczynę. Puścił ją i patrzył jak bezwładne ciało opada na dywan z głuchym dźwiękiem. Oblizał usta i wstał. Miał dość tego miejsca. Wyciągnął kartę członkowską, złamał ją na pół. Wychodząc rzucił ją na bar wraz z plikiem banknotów.

Angelo stał naprzeciwko wielkiego pałacu. Nie wiedział jak się tu znalazł, ale miał pewność, że musi spotkać się z bratem. Z westchnieniem wszedł po długich schodach i otworzył dębowe wrota. Główny korytarz był pusty, zero straży, zero ludzi. Rozejrzał się dookoła i wbiegł na strome schody tak by nikt go nie widział. Szybko wbiegł na samą górę. Podszedł do małych drzwiczek i zapukał. Najpierw nic się nie działo, a potem drzwi się otworzyły. Stał w nich chłopak mniej więcej w wieku 15 lat. Chłopak miał podbite oko, rozciętą wargę i bandaże na nadgarstkach.
-Angelo? -Zapytał cicho jakby sprawiało mu to ból.
Angelo kucnął przed bratem i przytulił go. Zaskoczony chłopak stał bez ruchu.
-Kalayo. -Szeptał Angelo przez łzy. -Jak ja tęskniłem.
Kalayo odsunął się od brata uśmiechając się słabo. Zaprosił go gestem do pokoju.
-Co tu się stało?
Chłopak skrzywił się lekko.
-Ojciec wpadł w szał, a ja awansowałem na worek treningowy.
Angelo zamrugał oczami ze zdziwienia. Nigdy by nie pomyślał, że Kalayo będzie bity przez ojca. Podszedł do brata i popchnął go na łóżko.
-Co ty robisz?!
-Połóż się na brzuchu, ale najpierw zdejmij koszulkę.
Zdezorientowany wykonał polecenie brata.
Angelo przyjrzał się raną na plecach brata. Położył dłoń na jego kręgosłupie i przywołał Dar. Z jego dłoni spłynęły ogniste strugi. Rany zaczęły się zasklepiać, a Kalayo cicho jęczał gdy ból był zbyt mocny.
-Już. -Angelo usiadł obok łóżka i westchnął. -Muszę ci coś powiedzieć.
-Wal.
-Jakiś czas temu moja dziewczyna popełniła samobójstwo. -Zaczął.
-Jakiś czas temu to ile? -Kalayo przyjrzał się bratu.
-Tydzień temu. -zamknął oczy. -Wczoraj był pogrzeb, mam córkę, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Zastanawiam się czy nie odejść, czy do niej nie iść.
-O czym ty mówisz?! -Chłopak zerwał się z łóżka. -Nie możesz! Masz córkę, czyli ja mam bratanice. Nie możesz od tak się zabić! Ta dziewczynka nie może skończyć bez ojca!
-Dziwne. Jesteś taki młody, a mówisz jakbyś wiedział jak to jest. -Angelo spojrzał na brata. -Nigdy nie myślałem, że będziesz mnie pouczał.
Położył się na podłodze i zasłonił twarz dłońmi. Nie chciał żeby Kalayo widział jego łzy. Poczuł jak chłopak kładzie mu głowę na brzuchu.
-Nie zostawiaj jej. -Szepnął.
Angelo położył dłoń na głowie brata i zasnął usypiany miarowym oddechem chłopaka.

Obudziło ich walenie w drzwi. Ktoś bez przerwy uderzał w drewniane drzwiczki, które lad moment wypadną z zawiasów. Przestraszony Kalayo wstał i podszedł do drzwi, ale Angelo powstrzymał go ruchem ręki.
-Zabiorę cie stąd. -Szepnął i po cichu podszedł do okna. Otworzył je. -Choć.
Chłopak cichutko podszedł do brata. Angelo pokazał mu jak ma się go złapać i wyskoczył przez okno. Z jego pleców wyrosły ogromne czarne skrzydła dzięki którym utrzymali się w powietrzu. Angelo spojrzał w okno. Wykrzywiona gniewem twarz ojca była cudownym widokiem z takiej odległości.

--------------------------------------------

-Co to jest za chłopiec?
Angelo patrzył na Ragno nie wiedząc co powiedzieć. Zabranie brata tu było jego jedynym pomysłem. Wiedział, że tylko on jakoś może mu pomóc.
-To jest Kalayo. Mój brat.
Chłopak podszedł do Ragno wyciągając do niego rękę.
-Widzę. -Zerknął wymownie na Kalayo. -Ten wyszczerz to chyba rodzinny.
Podał mu dłoń i zaprosił ich do środka.

Ragno siedział na fotelu z Iskierką na rękach. Przed nim na podłodze siedział Angelo, a za nim kulił się Kalayo.
-Czemu się tak chowasz? -Zapytał spokojnie.
-Bo mnie pan uderzy.
Angelo zesztywniał, na jego twarzy malował się niepokój, a na twarzy Ragno zaskoczenie. Mężczyzna wstał i podszedł do chłopaka. Podał dziewczynkę Angelo, a sam usiadł obok Kalayo.
-Ja nie nikogo nie bije. -Powiedział patrząc mu w oczy.  -Czasem tylko krzyczę. -Westchnął. -Ale ostatnio nie mam na kogo. -Dodał ze smutkiem.

Dochodziła jedenasta w nocy. Kalayo spał już od ósmej więc Ragno i Angelo mieli dużo czasu na rozmowę.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
Angelo zasłonił twarz dłoni. Było mu wstyd.
-Chciałem was chronić. -Wyszeptał. -Oni by ws zabili.
Ragno usiadł naprzeciw Anegela na podłodze.
-Posłuchaj mnie Angelo. Gdybyś nam o tym powiedział było by łatwiej. Klaudia na pewno by to zrozumiała, a ja wiedziałbym co jej powiedzieć gdyby straciła wiarę w siebie, wiarę w ciebie.
-Rozumiem, ale...
-Nie ma ale! -Ragno spojrzał na zdjęcie Klaudii stojące na biurku. -Ona mogłaby żyć.
-Czyli... Ona to... Ona nie żyje przeze mnie? -Ragno pokręcił głową, ale Żywiołak nie zwrócił na to uwagi. -To ja ją zbiłem.
-Nie to miałem na myśli.
-Ja ją zabiłem. Ja jestem mordercą. Jak mogłem? -Powtarzał to przez jakiś czas.
-Skończyłeś? -Angelo niepewnie kiwnął głową. -Więc mam propozycje. Zamieszkasz tu razem z bratem, ale będziesz opiekował się Iskierką. -Angelo już miał mu przerwać, ale Ragno nie pozwolił mu. -Oczywiście będę ci pomagał. I zawsze, jeżeli tylko nie będziesz dawał sobie rady z emocjami możesz mi o tym powiedzieć, albo porozmawiać ze specjalistą.
Angelo jak zaczarowany patrzył na siedzącego przed nim mężczyznę.
-Rozumiem. -Wykrztusił.
-Mam nadzieję. -Ragno pochylił się nad chłopakiem. -To jest próba. Będzie trwała pół roku. Jeżeli ci się uda Iskierka zamieszka z tobą. Pamiętaj nie pozwolę, żeby mała wychowywała się bez ojca.
Chłopak kiwnął parę razy głową i wstał.
-Od jutra. -Ragno skinął głową. -To teraz idę się wyspać.

Ragno obudził się przed szóstą. Zaspany podszedł do okna. W ogrodzie ktoś stał, jakaś dziewczyna, tak podobna do Klaudii. Nagle się rozbudził, szybko się ubrał i zbiegł do ogrodu.
-Dzień dobry. -Przywitała się dziewczyna. -Mam na imię...

Mam nadzieję

Mam nadzieję, że się podoba. Rozdział jest troszkę niedopracowany, bo pisany w niedzielę, ale mam nadzieję, że troszkę was zaskoczył. Przepraszam za wszystkie braki literki "a" bo mi jakoś klawiaturka pada. Jednak mam nadzieję, że pomimo tej niedogodności jaką jest jej brak jakoś dobrnęliście do końca rozdziału.
Piszcie co myślicie, i co jest nie tak :*
Pozdrowienia dla cierpliwych czytelników! Kocham was <3

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 2. Jak minął ten rok

Mamy już kolejny tydzień

Mamy już kolejny tydzień, a ja się nie poddałam. Ostatnio bawiłam się w przedszkolankę więc nie miałam pojęcia, że będę miała siłę pisać kolejny rozdział :D
Jak już obwieściłam muszę zmienić fabułę. Zapraszam! Obróćmy to o 180 stopni :D
Powiem wam jeszcze, że każdy rozdział dodawany będzie w każdy poniedziałek.


Jak minął ten rok

Drogi pamiętniku.
Piszę to bo sobie nie radzę. Nie wiem jak wymazać z pamięci to co się stało. Wszystkie wspomnienia wróciły, wszystko przezywam codziennie od nowa. Każda nieprzespana noc przepełniona jest strachem i bólem. Oglądam swoją twarz w lustrze i zastanawiam się dlaczego nie zginęłam. Dlaczego ten chłopak schował nóż? Dlaczego nie pozwolił mi umrzeć? Ragno mi mówi, że muszę jakoś żyć dalej. tylko że ja nie wiem jak. Jest to zbyt trudne. Nie umiem przejść nad tym do porządku dziennego nawet po roku. Od dziesięciu miesięcy mam regularne wizyty u psychologa, trzy razy w tygodniu. Jednak to nie pomaga. Każdego wieczoru widzę jego twarz, twarz przez którą wszystkie dni są teraz katuszą.
Nigdy nie pisałam pamiętnika i nie wiem czy robię to dobrze. Wiem jednak, że będzie to mój jedyny wpis. Ale powiem ci jak to się wszystko zaczęło.
Dokładnie rok temu tydzień po moich urodzinach wyszłam ze znajomymi na miasto...

Retrospekcja

 -Ojej. Zabrakło ci słów? -Klaudia zaśmiała się i kucnęła naprzeciw zdezorientowanego Ragno. -Zawsze mądry Pająk teraz nic nie powie? Jakie to smutne. -Wstała i podeszła do drzwi. -Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę, może nigdy.
Odwróciła się i wyszła trzaskając drzwiami. "Jaki on jest denerwujący."
Klaudia podbiegła do grupki przyjaciół i uśmiechnęła się szeroko. 
-Gdzie jedziemy?
Den podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie.
-Będziemy imprezować! -Krzyknął, a z dłoni poleciały mu iskry. -Zabalujemy, popijemy, po tańczymy i co potem zobaczymy mała!
Zdziwiona Klaudia nawet nie protestowała gdy Den wepchnął ją do auta. Usiadła wygodnie, ale nie minęło pięć minut, a siedziała na kolanach Żywiołaka Energii. Skrzywiła się lekko czując ucisk na pośladkach, ale nie skomentowała tego. Samochód ruszył. Den co jakiś czas poruszał prowokacyjnie biodrami, ale Klaudia nie zwracała n to uwagi. Muzyka dudniła w głośnikach, a kierowca zaciągał się dymem z osobliwego papierosa.
-Co ty palisz? -Zapytała Klaudia powstrzymując kaszel.
-Inhishit, a co? Chcesz bucha? -Kierowca zarechotał i wyzionął błękitny dym.
Dziewczyna skrzywiła się tylko i wbiła wzrok w szybę. Nocą miasto wyglądało pięknie. Domki przy ulicy były prawie identyczne, ale okalające je ogrody pozwalały poznać kto tam mieszka. Klaudia z zachwytem przyglądała się rośliną wychylającym się zza ogrodzeń, tym co chciały sięgnąć księżyca i tym co spływały w dół ku chodnikom. Jednak piękno roślin nie zaćmiło jej umysłu. Gdy poczuła na pośladkach dłonie Den'a od razu złapała go za nadgarstki.
-Nie wasz się. -Syknęła. -Jeszcze raz, a wylądujesz w szpitalu.
Chłopak przełknął głośnio ślinę i kiwnął głową. Nie miał pewności czy kierowca słyszał słowa Klaudii, ale obawiał się, że jednak nie. 
Po paru minutach samochód zatrzymał się na nieciekawym osiedlu.
-To tu? -Zapytała zdziwiona Klaudia.
-Tu bierzemy pasażerkę Skarbie. -Odpowiedział Den i objął ją w pasie.
Klaudia zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech.
-Coś ci powiedziałam. -Szepnęła. -Zabieraj łapy.
Den zaśmiał się tylko i objął dłońmi jej piersi. Dziewczyna wzięła głęboki oddech. "Nie mogę go skrzywdzić" pomyślała i zebrała się w sobie. Zamiast użyć Mocy odwróciła się do niego ze słodkim uśmiechem na ustach. 
-Widzę że jesteś chętna. -Powiedział i zbliżył swoje usta do jej ust.
-Oczywiście. -Odpowiedziała i uderzyła go pięścią w lewe oko. -Nie dotykaj mnie pajacu.
-Mała kurwa. -Syknął gdy schodziła z jego kolan.
Słysząc wulgaryzm skrzywiła się. Nie wiedziała dlaczego, ale zawsze jak ktoś przy niej przeklinał dopadał ją ból głowy. Spojrzała na Den'a i znów go uderzyła, tym razem z otwartej dłoni w policzek.
-Nie przeklinaj bydlaku. 
Den już miał coś powiedzieć, ale ktoś wsiadł do samochodu. Dziewczyna usiadła obok Klaudii i uśmiechnęła się szeroko. Jej twarz okalała burza rudych włosów z zielonymi pasemkami. Oczy błyszczały jej radośnie spod przydługiej grzywki, a nosek miła lekko zadarty. Klaudia patrzyła na nią przez chwilę starając się dojrzeć kolor jej oczu, ale nie udało jej się.
-Cześć. Jestem Klaudia. -Powiedziała uśmiechając się przyjaźnie.
-Hej. -Pisnęła tamta. -A co mnie to obchodzi? -Zapytała z niesmakiem i poprawiła żółtą sukienkę.
-Chciałam być miła. -Szepnęła i znów spojrzała na jej zasłonięte oczy. -Dlaczego chowasz oczy?
Dziewczyna spojrzała na Klaudię prychając.
-Bo są zabójcze. -Szepnęła.
-Co racja to racje. -Kierowca zerknął na nie przez lusterko wsteczne. -Enriz zabija spojrzeniem.
-Nie boję się. -Klaudia uśmiechnęła się zachęcająco do Enriz. -Pokaż je. Ja ci wtedy pokażę coś co zazwyczaj ukrywam.
Enriz przekrzywiła zaciekawiona głowę i odsunęła rude włosy z twarzy. Den szybko zwrócił twarz ku szybie, a kierowca wpatrzył się w drogę. Klaudia spojrzała w oczy nowej znajomej i uśmiechnęła się. Oczy Enriz miały kolor nieba o zachodzie słońca. Nie były ani niebieski, ani różowe, nie można w nich też było określić czy jest tam fiolet czy też nie. Jedynym skojarzeniem był właśnie zachód słońca.
-Są piękne. -Stwierdziła i wysunęła ze swoich włosów wsuwkę. -Mogę?
Enriz kiwnęła głową, a Klaudia spięła jej grzywkę, tak żeby nie wchodziła jej w oczy.
-Dziękuję. -Enriz spuściła wzrok. -Ale mogę komuś zrobić krzywdę.
-Nie przesadzaj. To co robisz za pomocą Daru lub Mocy zależy jedynie od ciebie. -Klaudia znów się uśmiechnęła. -Jeżeli myślisz, że możesz kogoś skrzywdzić to tak będzie.
-Ale. -Nagle dziewczyna zrobiła się nieśmiała. -Zawsze tak było.
-Jakby tak było wszyscy wokół mnie albo by lewitowali, albo nie mogli do mnie podejść.
Enriz uśmiechnęła się i oparła o siedzenie.
-Jesteś ciekawa. -Powiedziała do Klaudii i zamknęła oczy.
Klaudia zerknęła na chłopaków, ale bali się Enriz więc odwracali wzrok. "Ciekawe co porabia Ragno?" pomyślała i wyjęła telefon. Żadnego nieodebranego połączenia. Wzruszyła ramionami i usiadła wygodniej również zamykając oczy.
Samochód jechał mijając małe domki. Den spojrzał na śpiące dziewczyny. Nie mógł uwierzyć, że taka niepozorna dziewczyna mogła go tak uderzyć. Policzek nadal go piekł i czuł jak pod okiem powiększa się opuchlizna. Sięgną dłonią do piersi Klaudii, ale jakieś pięć centymetrów od niej napotkał opór. Zdezorientowany spróbował z piersią Enriz, ale efekt był ten sam.
-Połamać ci ręce?
Chłopak spojrzał na Klaudię, był pewien, że to ona powiedziała. Skonsternowany potarł czoło i położył dłoń na jej udzie. Dziewczyna złapała go za nadgarstek i przyciągnęła do siebie.
-Nie dotykaj.-Wyszeptała nie otwierając oczu.
Enriz spojrzała na rozgrywającą się scenę. Śpiąca Klaudia trzymająca za nadgarstek przerażonego Den'a. Po chwili dłoń Klaudii zacisnęła się mocniej na nadgarstku Den'a. Enriz wstrzymała oddech i jak urzeczona patrzyła jak twarz chłopaka rozciąga się w grymasie bólu. Nagle Klaudia puściła chłopka i uśmiechnęła się.
-Następnym razem strzaskam ci nadgarstek, to było ostrzeżenie. -Szepnęła i położyła dłoń na brzuchu.
Den usiadł na swoim miejscu, po czym przysunął się do drzwi, aby siedzieć jak najdalej od tej dziewczyny. Kiedy ją zapraszał myślał o łatwej zdobyczy, teraz żałował tej decyzji. Zerknął na Enriz, ale ona tylko się głupkowato uśmiechała. Wyciągnęła z kieszeni paczkę papierosów i podsunęła mu pod nos. Nie protestował. Nawet nie pytał co to. Zapalił i po chwili już czuł się zrelaksowany. "To musi być Inhishit, nic innego tak nie działa." Chciał to powiedzieć, ale opadł na oparcie i zasnął.
-Klaudia wstawaj.-Enris szturchnęła koleżankę. -Zmywamy się.
Klaudia niechętnie otworzyła oczy i wyszła z auta. Rozejrzała się po ulicy, ale nie rozpoznała żadnego z budynków.
-Gdzie idziemy? -Zapytała szukając wzrokiem jakiegoś przyjaznego miejsca.
-Na imprezę! -Enriz wyszczerzyła zęby w uśmiechu i zaciągnęła Klaudię do jakiegoś bloku. -Zaraz zobaczysz jak się imprezuje!
Klaudia dreptała za podnieconą Enriz. Dziewczyny doszły do metalowych drzwi i zatrzymały się. Enriz zapukała, powiedziała coś do ochroniarza, a on z uśmiechem zaprosił je do środka. Podeszły do baru i zanim zdążyły o coś poprosić barman postawił przed nimi dwa drinki. Enriz od razu wypiła i odwróciła twarzą do Klaudii.
-No pij. Dziewczyno nie marnuj alkoholu!
Bez chwili zastanowienia Klaudia opróżniła kieliszek. Skrzywiła się lekko, ale wstała ze stołka i ruszyły na parkiet.
Wieczór im minął dość szybko. Dziewczyny piły drinki i wirowały na parkiecie. Po kilku takich rundkach, Klaudia staczała się, a Enriz nadal pełna energii wirowała. 

Jak widzisz mam dość słabą głowę. Jednak tego wieczoru stało się coś jeszcze, coś czego nie powinnam pamiętać. Enriz zaprowadziła mnie do jakiegoś małego pokoiku, powiedziała, że tam odpocznę. Położyłam się na łóżku wdzięczna za jakiś cichy kąt i zasnęłam. Obudził mnie odgłos kroków. Otworzyłam oczy i Go zobaczyłam. Moc we mnie buzowała, ale przez alkohol jej działanie było stłumione. Chciałam mu powiedzieć żeby mnie zostawił, ale zatkał mi usta dłonią. Był cały spocony i choć miał bardzo piękną twarz, że mógłby nawet uchodzić za anioła okazał się największym koszmarem. Zaczął mnie szarpać, ciągnął moje ubranie i wyrywał mi włosy. To było piekło. Siłą mnie rozebrał i patrzył oblizując się. Miał dzikie spojrzenie, po tym spojrzeniu zrozumiałam, że mam do czynienia z człowiekiem, a nie z kimś z mojego świata. Ragno mnie przed takimi ostrzegał, a ja go tak źle potraktowałam. Gdy się na patrzył sam się rozebrał od pasa w dół. Dalej możesz się domyślić co było. Ogrom bólu i otępienie gdy to się skończyło. Płakałam cicho, ale on nie zwracał na to uwagi, spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami i uśmiechnął się obleśnie. Wyszedł, zostawił mnie sama z gonitwą myśli.
Zastanawiam się dlaczego to wszystko pamiętam, przecież byłam pijana, nie powinnam tego pamiętać. Jednak pamiętam.
Jak się otrząsnęłam po tym co się wydarzyło ubrałam się w podarte ubranie i na trzęsących się nogach wyszłam z baru. Było zimno. Rozejrzałam się, ale przez łzy nic nie widziałam, więc ruszyłam przed siebie. Szłam tak naprawdę długo. Mijałam ludzi, a oni się ze mnie śmiali. W końcu usiadłam na krawężniku, zdjęłam buty i zaczęłam płakać. Nie płakałam jak na kobietę przystało, ja wyłam w rozpaczy. Po kolejnej długiej chwili usłyszałam czyjeś kroki. Podniosłam wzrok i zobaczyłam chłopaka który szedł w moją stronę. Wstałam i  na chwiejących się nogach, pokracznie założyłam szpilki. Chłopak podszedł i chyba coś powiedział ale nie wiem co bo straciłam przytomność.
Pamiętam czyjś dotyk. Ciepła dłoń na moim ramieniu. To jedyne przyjemne wspomnienie z tego dnia.
Następnego dna wszystko wróciło. pojawił się ten chłopak więc mogłam oderwać myśli od tego co działo się w barze. Okazało się że chłopak chciał sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku. Ragno pozwolił mu zostać na jakiś czas, a ja się zakochałam.
Mieszkał u nas przez miesiąc. Był miły, przystojny, a co najważniejsze nie przeszkadzało mu że przeżyłam to co przeżyłam. Chłopak był Żywiołakiem Ognia więc nasz pierwszy pocałunek był interesujący. Iskra z jego płomieni przeskoczyła na mnie. Powiedział mi, że to normalne. Czułam się wyjątkowa. Moje ciało przez tydzień było pokryte skaczącymi płomieniami co bardzo nas bawiło. On miał na imię Angelo. Towarzyszył mi w zajęciach z Flawianem, wydawało mi się, że od dziecka ćwiczył bo był świetny, nawet lepszy od Flawiana. Jednak wszystko się skończyło. Nie wiadomo dlaczego zniknął. Pozostawił w moim sercu ranę i już nic nie było takie same.
Czułam, że coś się stało, ale nie wiedziałam co. Myślałam, że odszedł bo zaczęło mu przeszkadzać to co wydarzyło się w barze. Czułam się brudna, niechciana, odtrącona. Ragno widział jak się zmieniam. Widział jak z radosnej dziewczyny stałam się dziewczyną która nie panuje nad swoim życiem, a Moc burzy się w niej jak chce. Czułam ogromny ból w sercu i nie potrafiłam nad tym zapanować. Zrezygnowałam z zajęć Flawiana, a nad Mocą straciłam kontrolę ostatecznie. Zawalił mi się cały świat więc Opiekun zapisał mnie do psychologa. Nie miałam mu tego za złe, ale nie podchodziłam do tego optymistycznie. 
Minęło parę miesięcy. Zaczęłam się ciąć. Nie korzystałam z żyletek. To by było zbyt banalne. Miałam kolekcję sztyletów. Uwielbiałam je. Były na swój sposób doskonałe i nigdy by mnie nie zostawiły. Ukrywałam rany przed wszystkimi, udawałam, że jest lepiej, udawałam, że zapomniałam. Nie było tak. Poddałam się. Nic nie chciałam robić, chciałam umrzeć, zapomnieć. Jednak Angelo wrócił. Pojawił się nagle w moim pokoju i zaczął przepraszać. Ból w sercu zaczął zanikać, znów miałam dla kogo się starać. Pokazałam mu blizny. Przestraszył się, ale nie uciekł. Powiedział mi, że każdego dnia o mnie myślał, mżył aby znów mnie przytulić. Powinnam była stworzyć dystans między nami. Może by nie był tak źle.
Położył się obok mnie na łóżku i zaczął gładzić każdą z blizn. Szeptał mi do ucha słowa pociechy. Mówił, że będzie dobrze. Zaufałam mu i zasnęłam wtulona w jego tors. Okazało się, że Ragno też mu wybaczył. Pozwolił mu zostać i tak byliśmy. Nie trwało to długo. Po jakimś czasie zauważyłam jak Angelo i Ragno coś do siebie szepczą. Jakby coś knuli. Nie chciałam ich wypytywać, chciałam być szczęśliwa. Minął kolejny miesiąc, Angelo znowu zniknął, mój świat znów runął. Załamałam się. Nikogo nie chciałam widzieć. Te dni tak płynęły, aż do dziś. Siedziałam w swoim mrocznym świecie pełnym bólu. Miesiąc wcześniej urodziłam córeczkę. Miałam dziewiętnaście lat i urodziłam córeczkę. Zajmowałam się nią, ale w końcu nie dałam rady. Oddałam ją pod opiekę Ragno. Nie rozumiał dlaczego, ale widzą mnie i to w jakim stanie byłam zrozumiał. Wziął ją i obiecał znaleźć Angelo. Dziewczynka miała na imię Iskierka. Jako uwiecznienie naszego pocałunku. Nie mówię, że zaszłam w ciążę od pocałunku, po prostu jak na nią patrzyłam czułam tę delikatną słodycz, tą miłość jaką czułam do Angelo. 
Siedzę teraz w pokoju i patrzę na trzy zdjęcia. Na jednym jest Ragno, jak zawsze dostojny, na drugim mój ukochany Angelo, a na trzecim jest moja mała córeczka o pięknych złotych oczach. Zastanawiam się jak złagodzić ból. Postanowiłam. Koniec ze mną. Odejdę i nie będę cierpieć, nikt już nie będzie przeze mnie cierpieć. Przebiję swoje serce jednym ze sztyletów. 
Przepraszam cię pamiętniku, ale przeczytają Cię dopiero po mojej śmierci.

Klaudia odłożyła pióro i otarła łzy z twarzy.
-Kocham was. -Szepnęła patrząc na zdjęcia. 
-Wstała i zdjęła z półki srebrne podłużne pudełko. Otworzyła je i wyjęła sztylet. Srebrna rękojeść z wygrawerowanym smokiem. Dostała go od Angelo na miesięcznice. Ostrze było zaostrzone perfekcyjnie. 
-Pożegnania bolą najbardziej. -Szepnęła i zanurzyła ostrze w klatce piersiowej. Jakimś cudem ominęła żebra, a ostrze trafiło prosto w serce. 
Ostatnim co usłyszała był rozdzierający serce krzyk jej małej córeczki.


Kto powiedział że główny bohater nie może zginąć?

Długa chwila ^^ ZAMIERZONE :D
Nie to nie koniec :P Mam nadzieję, że was zaciekawiłam i będziecie śledzić tą historię :* 
Oczywiście pozdrowienia dla wszystkich czytelników i dla osób które komentują. 
Nasza główna bohaterka nie żyje. I co teraz? przekonacie się za tydzień.

niedziela, 12 lipca 2015

Kolejna nominacja ^^

Została do czegoś nominowana!

Znów zostałam nominowana do jakiegoś łańcuszka. Nominowała mnie Demetraia Books (Dziękuję ;D )
Nie do końca rozumiem ten tag, więc po prostu powiem jak ja to widzę.

Jak to widzę?

Cóż dla mnie jest to kolejny łańcuszek z serii "Promujmy się!" coś typu Libster Blog Avard. Demetria nominowała mnie, poinformowała mnie o tym i okazało się, że muszę odpowiedzieć na te pytania co ona. Czyli wygląda to tak:
1. Jest się nominowanym.
2. Odpowiada się na zadane pytania (na które odpowiadała osoba nominująca)
3. Po odpowiedzeniu wyznaczamy innych nominowanych.
4. Informujemy ich o tym.
5. Okazuje się, że łańcuszek "Promujmy się!" jednak coś daje

Oczywiście można to zrobić w innej kolejność :D

Moje odpowiedzi, a przy okazji Wasze pytania

Moje odpowiedzi będą pod pytaniami (tak wiem, że to oczywiste). Pytania, na które odpowiadam są skierowane również do Was.

1. Wolisz czytać trylogie, czy powieści jednotomowe?

Pytanie o książki -.- Czytam co mi w ręce wpadnie. Jeżeli jest ciekawe szukam kolejnych części, jeżeli tych części nie ma to rozpaczam ;(

2. Wolisz czytać tylko autorki, czy autorów?

Kto wymyślał te pytania?? NIE PACZĘ NA TO! Kto normalny się tym przejmuje? Książka jak jest dobra to ją czytam, nie zależy to od tego czy pisze to mężczyzna, czy kobieta. LITOŚCI!

3. Wolisz kupować w Empiku, czy w księgarniach internetowych.

RLY? Nie kupuję książek. Nie ma to da mnie sensu. Wolę pójść do biblioteki po stare tomiszcze i czuć w ręce historię książki. W momencie oddania książki mam pewność, że ktoś po nią jeszcze sięgnie, gdybym kupowała książki możliwe, że były by w użyciu tylko raz. (zazwyczaj nie wracam do przeczytanych powieści.)

4. Wolisz, by wszystkie książki zostały zekranizowane jako film, czy serial?

Już mam dość tych pytań! Są gupie!  Według mnie niektórych książek nie powinno się ekranizować czy jako film, czy jako serial. Przykładem jest "Akademia Wampirów" (którą uwielbiam). Film został zniszczony. Po pierwsze aktorzy! Na Boga koszmarna obsada. Drugim takim przykładem może być wiedźmin. Polska produkcja to sobie pomyślałam że będzie coś zaje....... jak "Chłopaki nie płaczą" czy "Dzień świra" a tu dno. Cóż zdarza się. Co do seriali... Nie zawsze jest to trafiony pomysł. Jednak nie mnie oceniać. (Wolałabym żeby książka została książką).

5. Wolisz czytać pięć stron dziennie, czy pięć książek tygodniowo?

Eh... Ani to, ani to. Wolę sobie powoli przeczytać ciekawą książkę (gdzieś tak trzy dni jak ma słaby początek), ale nie potrafię przeczytać pięciu stron (tylko pięciu stron). Nie zaliczamy tu oczywiście podręczników szkolnych mm nadzieję. Ale pięć książek tygodniowo? Musiałabym czytać Mangi, tylko Mangi (które kocham <3)

6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem, czy autorem.

|-.-|-.-|-.-|-.-|   Oczywiste, że autorem, ale nadal nie czaję tych pytań. Dlaczego tyko o książki??

7. Wolisz czytać w kółko dwadzieścia książek, czy sięgać po nowe?

Pacz punkt pierwszy, drugi i złącz te fakty... RZADKO SIĘ POWTARZAM JEŻELI CHODZI O KSIĄŻKI!

8. wolisz być bibliotekarzem, czy sprzedawcą książek?

Wolę prowadzić gospodarstwo agroturystyczne. A jeżeli już mam wybierać to bibliotekarką,  kocham ciszę i mogłabym tam tworzyć, a do tego jakby ktoś przychodził to tylko na momencik :D

9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury, czy wszystko poza?

Wrrrrrrr. Uwielbiam czytać fantastykę, horrory, kryminały, erotyki, książki pisane na faktach (takie życiowe), ale staram się poszerzać swoje zainteresowania. To jest jak z jedzeniem jak nie spróbuje to nie wiem ;)

10. Wolisz czytać tylko książki fizyczne, czy e-booki?

Tak! wreszcie koniec!  Nienawidzę e-bookow. Jest to niszczenie literatury i piękna czytania. To jest tak jakby ktoś zapytał czy wolisz zjeść prawdziwe jedzenie, czy plastikowe repliki. Nigdy nie czytajcie e-bookow, to jest zło!

Koniec pytań!

Nareszcie koniec tych pytań :D Nominowanych (tam niżej) zapraszam do odpowiadania i poinformowaniu mnie w komentarzu czy już odpowiedzieliście ;). Osoby które czytają mojego bloga również do tego zachęcam, (pamiętajcie o wrzuceniu linku) jeżeli nie macie swoich blogów to odpowiedzcie w komach, będzie to dla mnie bardzo miłe. Dowiem się czy tylko mnie te pytania denerwują ;)

Nominacje:

Oczywiście Pożarty ;3 To twoja tematyka więc popisz się :*
Nominuję też (znowu) I'v lost control Od tak z ciekawości :D
Natka! Dawaj mi tu odpowiedzi ;)
Sandra Okumura Kochana to ty mnie wspierasz tymi komami :*

Zapraszam wszystkich czytelników do odwiedzenia tych blogów ;)

Koniec!

Jeszcze raz wielkie DZIĘKUJĘ dla Demetri :D Zapraszam do czytania moich wypocin (czytaj rozdziałów/ chapterów) i wypocin nominowanych przeze mnie osób :*

środa, 8 lipca 2015

Ogłoszenie!!

Moi drodzy czytelnicy!

Moi drodzy Czytelnicy, muszę wam powiedzieć, że chyba będę musiała zmienić fabułę więc może nie być spójnie. Całość opowiadania miałam wymyśloną od dawna, ale ktoś mi powiedział "Wyślij te swoje wypociny do jakiegoś wydawnictwa." Oczywiście dziękuję temu Ktosiowi ;) 

Dlatego uprzedzam

Uprzedzam że fabuła może być nie jasna z wielu względów i z góry Was przepraszam za problemy jakie możecie mieć z połapaniem się w tym całym mętliku pomysłów. Miałam jeden określony pomysł, a teraz muszę go zmienić, bo tak sobie myślę, że kto będzie chciał czytać książkę jeżeli cała będzie w internecie i to dodana przez autorkę. Więc po raz, bodajże, trzeci przepraszam za nadchodzące problemy :)

Oczywiście

Oczywiście mam nadzieję że żadne problemy nie nastąpią, ale wolałam ostrzec :D 
Życzcie mi powodzenia z wydaniem, a ja życzę wam powodzenia w czytaniu moich wypocin. 
Pozdrowienia sprzed monitora :D

Poproszę jeszcze

Poproszę was jeszcze o komentowanie postów z rozdziałami i pisanie jakie macie pomysły na uleprzenie mojego stylu pisania. :D

P.S Dziękuję za aktywność wszystkich czytelników :*

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 1. Czy decyzja była dobra?

Kolejny dzień wakacji

Jak wam mijają dni wolne? Bardzo ciągną się te słoneczne dni, z jednej strony to dobrze, z drugiej nie da się wytrzymać i trudno wytrzymać nawet w cieniu. Dodatkowo pochwalę się, że dostałam się do technikum <3
Dzisiaj chciałabym poprosić o dodawanie komentarzy. Mówcie czy wam się podoba czy nie, bo ta niepewność zabija. Oczywiście wiem, że dopiero zaczęłam, ale prosić mogę :D
Od znajomych z FB :

Fairy tail..Raki marzeń pozdrawiają czytelników bloga

Czy decyzja była dobra?

Klaudia leżała na łóżku i patrzyła na sufit. Od lat codziennie coś na nim rysowała. Ostatnio zaczęła ozdabiać jedną ze ścian. Nie wiedziała co rysuje, była wtedy jak w transie. Ręka sama się poruszała, a oczy nie mogły nadążyć więc je zamykała. Otwierała je po kilku minutach, a na ścianie był tylko fragment jakiegoś rysunku. Od kilku dni właśnie tak zaczynała swój poranek.
-Mała choć na śniadanie!
Wywróciła oczami z wyskoczyła z pościeli. Dziś rysowała koło czwartej w nocy więc został jej tylko prysznic i ubranie się. Szybko się umyła i zbiegła po krętych schodach do jadalni.
-Co jemy? -Zapytała stojącego na balkonie Ragno.
-Śniadanie.-Odparł z uśmiechem i usiadł na swoim miejscu.
-Bardzo... szczegółowa odpowiedź. -Powiedziała Klaudia z sarkazmem również zajmując miejsce.-Znowu miałam ten sen.-Szepnęła.
Ragno nie zareagował. Od paru tygodni Klaudii regularnie śni się ten sam sen. Nie rozumiała dlaczego się boi, ale wiedziała, że nawet za 100 lat Opiekun nic jej nie wyjaśni. Chyba że go będzie tym nękać.
-Masz dzisiaj lekcje szermierki.
-Wiem. -Klaudia odsunęła włosy z twarzy i sięgnęła po kromkę chleba. -Proszę nie mów "szermierka", to są lekcje samoobrony,
-No tak. Przecież Flawian nie uczy cie władania bronią białą.-Powiedział sarkastycznie i wstał.
-Gdzie idziesz?
-Nie ważne. -Spojrzał Klaudii prosto w oczy. -Będę musiał z tobą o czymś porozmawiać wieczorem. Przyjdź do mojego gabinetu o dwudziestej.-Oznajmił po czym wyszedł.

----------------^----------------

Treningi Flawiana były wyczerpujące. Już kolejną godzinę Klaudia próbowała zadać nauczycielowi choć jeden cios, ale nic z tego. Flawian jako mistrz we władaniu mieczem nie mógł sobie pozwolić żeby taka młoda dziewczyna mogła go choćby zadrasnąć.
-Już nie mogę.-Dziewczyna padła jak długa na matę mocno ściskając rękojeść miecza. -Kiedyś mi się uda.
Jej ciężki oddech wypełniał powietrze w sali. Flawian usiadł obok niej i odebrał broń.
-Wytrzymała jesteś. -Powiedział z uśmiechem. -Jutro o ósmej chcę cie widzieć w lesie na Polanie Jelenia.
-Co? -Jęknęła.
-Będziemy biegać.
Flawian odłożył miecze na miejsce i zostawił dziewczynę na środku pomieszczenia. "Jest dobra" pomyślał "za dobra".

----------------^----------------

Nadszedł wieczór. Klaudia moczyła się w gorącej wodzie i myślała o tym co się w jej życiu wydarzyło. Nie pamiętała wczesnego dzieciństwa, nie pamiętała jak znalazł się u Ragno, nie znała biologicznych rodziców, wiedziała tylko że na całym ciele ma paskudne blizny. 
Spojrzała na zegarek i westchnęła.
-Czas na rozmowę. -Powiedziała do siebie wychodząc z wanny.

----------------^----------------

Korytarz prowadzący do gabinetu Ragno ciągnął się w nieskończoność. Na ścianach wisiały zdjęcia całej "rodziny", wszyscy znajomi, przyjaciele i zwierzęta na jednej ścianie. Nawet Klaudia była na kilku zdjęciach. Nie wiedział czemu, ale zawsze czuła, że nikt nie może jej zaakceptować. Czuła swoją inność, nawet jeżeli każdego dnia była zapewniana o swojej wyjątkowości nie potrafiła zrozumieć co robi w tym miejscu. Wydawało jej się, że ktoś zapisał w niej niechęć do samej siebie. Oglądając zdjęcia wiszące na tych ścianach miała nadzieję że to jest jej miejsce, że tu ją chcą.
Dziewczyna zatrzymała się naprzeciwko podwójnych, drewnianych drzwi. Śmiało je otworzyła i przywitała Opiekuna promiennym uśmiechem.
-Co mi chcesz powiedzieć?
-Usiądź.
Ragno miał bardzo poważny wyraz twarzy. Siedział na skórzanym fotelu z rękami zaplecionymi na piersi i patrzył na Klaudię. Dziewczyna nie wiedząc co się stało usiadła i spuściła wzrok.
-Nie rób tak. -Syknął Ragno i wstał. Kucnął naprzeciwko dziewczyny i uniósł jej głowę. -Tak lepiej.
-Coś się stało? -Zapytała cicho i spojrzała w ciepłe oczy przyjaciela. -Nigdy nie byłeś taki smutny.
Ragno westchnął i usiadł na podłodze. Oparł głowę na kolanach dziewczyny i zamknął oczy.
-Nie chcę ci tego mówić. -Zaczął. -Ale jutro kończysz 36 lat* i powinnaś się czegoś dowiedzieć o swojej przeszłości.
-Jeżeli nie chcesz to niemów. -Szepnęła i zaczęła głaskać go po włosach. -Nie muszę wiedzieć.
Chłopak zaśmiał się cicho.
-Gdyby to było takie proste. -Westchnął i wyprostował się. -Muszę ci powiedzieć, takie są zasady.
Dziewczyna pochyliła się i pocałowała go w czoło.
-Ufam ci. -Szepnęła. -Wiem że to tobie zawdzięczam to wszystko. -Chłopak skrzywił się. -Jeżeli jest to zbyt trudne, nie mów.
-Nic mi nie zawdzięczasz. -Syknął przez zęby. -Jesteś tu z własnego wyboru.
Ragno zaczął się trząść. Nie potrafił znieść myśli, że Klaudia mogła by cokolwiek zawdzięczać komukolwiek. Wszystko zawdzięcza sobie. Miała pięć lat i przetrwała sama półtora roku, to że jest tu, a nie gdzieś indziej zawdzięcza tylko sobie. Swoje życie i szczęście ocaliła jedną decyzją, własną decyzję, do której nikt jej nie zmuszał. Jako jej opiekun musiał i chciał jej pomóc.
-Ragno przestań. Ty wiesz swoje i ja wiem swoje. -Uśmiechnęła się do niego. -Tylko, że ty wszystko pamiętasz, a ja nic.
-Właśnie o to chodzi. O twoje wspomnienia. -Wziął głęboki oddech i zacisnął dłonie na kolanach. -Jesteś tu od szóstego roku życia. gdy skończyłaś dziesięć lat miałem obowiązek zamazać twoje wspomnienia. -Klaudia wstrzymała oddech. Nie tego się spodziewała. -Twoje dzieciństwo było nieciekawe. Jako twój Opiekun musiałem cię odnaleźć i sprawować nad tobą pieczę. Prawdę mówiąc znalazłem cię przypadkiem. Szedłem wtedy po zakupy, a ty wyciągałaś coś ze śmietnika. -Spuścił wzrok i westchnął. -Miałem wrażenie że zaraz uciekniesz, tak się mnie przestraszyłaś. Byłaś smutna, sama i brudna we krwi.
-W czym? -Pisnęła przerażona.
-We krwi. Chciałem ci pomóc, na początku nie chciałaś nawet powiedzieć jak masz na imię, ale potem pozwoliłaś sobie pomóc. Twój dom... To była willa godna rodziny szlacheckiej. Okazało się jednak, że była zadłużona, a twoi rodzice zginęli za ten dług. -Ragno wstał i podszedł do okna. -Powiedziałaś mi wtedy, że twoja mamusia śpi od kilku dni, ale na pewno się obudzi i powie jak bardzo cię kocha. Byłaś tego taka pewna, a twoje oczy błyszczały od powstrzymywanych łez. Ścisnęło mi się serce i już wiedziałem, że to ty jesteś moją podopieczną. -Chłopak pokręcił głową jakby chciał pozbyć się jakichś myśli. -Pomyślałem sobie wtedy, że muszę ci jakoś pomóc. Miałem nadzieję, że twój ojciec żyje, że on ci pomoże. Okazało się, że jest martwy. Znalazłem przy nim zdjęcia jak byłaś naga cała w blizna, świeżych i starych. Jakby go to podniecało. W jego laptopie były filmiki jak bije ciebie i jakąś inną dziewczynę. Chyb twoją siostrę, ale nie wiem.
-Stop! -Ragno spojrzał na Klaudię. -Mam siostrę? -Po jej policzkach popłynęły łzy. -Mam rodzinę? A ty mi nic nie powiedziałeś?! -Otarła łzy i wstała. -Jak mogłeś?!
Gniew dziewczyny wypełnił gabinet. Nagle z zagubionej, przerażonej dziewczynki, stała się zdenerwowaną burzą Mocy. Jej złote oczy wypełniał gniew, a w dłoniach zaczęła zbierać się Moc. Ragno jak oczarowany patrzył jak drobna postać powoli do niego podchodzi i uderza go w twarz. Wydawało mu się, że ogląda film w zwolnionym tempie. Jeszcze nikt nie podniósł na niego ręki, głos owszem, ale nie rękę. Gdy dłoń dziewczyny dotknęła jego policzka poczuł jakby ktoś przebił mu go strzałą. Zaskoczony zamrugał i zanim uderzyła po raz drugi złapał jej ręce. Próbowała się wyrwać, ale był zbyt silny. W pewnym momencie zamarła. Cały gniew z niej uleciał i opadła na kolana. Uklęknął przed nią i odgarnął włosy z jej oczu. Jej już nie było. Przeniosła się do świata wspomnień, albo nawiedziła ją wizja przyszłości. Otarł jej z twarzy łzy i podniósł. Delikatnie posadził na fotelu i patrzyła jak powoli wynurza się z otchłani jaką jest Moc.
-Wszystko w porządku? -Zapytał gdy się otrząsnęła.
-Tak. -Szepnęła i otarła oczy. -Dlaczego mi nie powiedziałeś o siostrze?
-Nie mogłem. -Zerknął na nią i wiedział, że mu nie wierzy. -Naprawdę nie mogłem. Takie są zasady. Jakiekolwiek informację mogę przekazać ci dopiero dzisiaj. Nie bądź na mnie zła.
Klaudia pokręciła głową.
-Nie jestem. Po prostu nic nie rozumiem.
-Powiem ci jak się tu znalazłaś, a jak będziesz jeszcze chciała coś wiedzieć zapytasz mnie za dwa dni. dobrze?
-Dlaczego za dwa dni?
-Bo jutro masz urodziny. -Odpowiedział i uśmiechnął się ciepło. -Jak już wspomniałem w komputerze twojego ojca były niezbyt ciekawe filmiki, dlatego poprosiłem cię żebyś nie wchodziła na górę. Potem dałem ci tę monetę. -Powiedział wskazując na wisiorek dziewczyny. -Powiedziałem ci wtedy, że jeżeli ją wydasz nigdy się nie zobaczymy, a jeżeli ją zachowasz przyjdę gdy będziesz w potrzebie. Półtora roku po tym jak cie zostawiłem samą poczułem, że mnie potrzebujesz. Moneta był zapieczętowana, dzięki temu zawsze mogłem cię znaleźć. -Przerwał na chwilę.-Gdy cie znalazłem jakiś facet próbował wsadzić cię do samochodu, płakałaś, a on cie bił po głowie. Nie mogłem na to patrzeć. Za bardzo bolało. -Ragno otarł łzę która spłynęła mu po policzku. -Powiedziałem mu żeby cie puścił, ale tylko mnie wyśmiał. Zdenerwowałem się, bo byłem odpowiedzialny za twoje cierpienie. Czułem się winny. Musiałem cię uratować więc odruchowo wyciągnąłem sztylet i... -Znów przerwał. -Więcej nie pamiętam. Pamiętam jak płakałaś i pytałaś czy cię wezmę. Bałaś się, a ja nie potrafiłem cię zostawić. Zapytałem cię wtedy czy to jest twoje decyzja. Powiedziałaś "tak" i się do mnie przytuliłaś. Potem przez parę minut płakałaś aż zasnęłaś. Wtedy zaniosłem cię do samochodu i przywiozłem tutaj. 
Zapadła cisza. Klaudia patrzyła na płaczącego Ragno i nie potrafiła pojąć tego co się właśnie stało. Bolesne wspomnienie mężczyzny z nożem, a potem to wyznanie. Nic nie rozumiała. Nie wiedziała jak można zamazać komuś wspomnienia. 
-Ragno.-Szepnęła. -Nie wiesz co z moją siostrą? -On jednak pokręcił głową. -A czy ona też ma Opiekuna?
-Nie wiem, ale biorąc pod uwagę ciebie i Moc jaką władasz jest to całkiem możliwe.
Klaudia podeszła do zagubionego chłopaka i otarła jego łzy.
-Nie płacz. Łzy niczego nie cofną. Widocznie tak miało być. -Mówiła cicho, ale wiedziała, że przyjaciel jej słucha. Słuchał tylko jej. -Muszę to przemyśleć i zrozumieć. Tylko wyjaśnij mi jak można zamazać tyle wspomnień?
Ragno uśmiechnął się smutno.
-Prawdę mówiąc nie takiego pytania się spodziewałem. -Spojrzał jej w oczy i westchnął. -To zależy od poziomu twoich umiejętności we władaniu Mocą i od tego jak ona jest potężna. -Dziewczyna zmarszczyła brwi. -Pamiętasz jak kilka lat temu miałaś badaną krew? -Kiwnęła głową.-Wtedy dowiedziałem się, że w twoich żyłach płynie więcej Mocy niż krwi.
-To jest w ogóle możliwe?
-Nie. Jednak zdarzają się wyjątki od reguły. Wszystko dokładnie przeanalizowałem i w dniu twoich narodzin zmarli twoi dziadkowie. Magowie czystej linii. 
-Ale jak to? Ten sam dzień? -Klaudia pokręciła głową z niedowierzaniem. -Mało prawdopodobne.
-Też tak myślałem i bardziej mnie zaskoczył fakt, że obydwoje zmarli w tym samym momencie co ty się urodziłaś. -Dziewczyna już otworzyła usta aby coś powiedzieć, ale Ragno szybko dokończył. -Sprawdzałem to przez długi czas. Nie ma mowy o pomyłce.
-Rozumiem. -Powiedziała powoli. -To jednak nadal nic mi nie wyjaśniło.
-Właśnie. Dla ciebie odpowiednie ułożenie Mocy i wydobycie jej nie jest problemem. Dlatego z łatwością mogłabyś to zrobić. Jednak trzeb też Moc ukształtować, co dla osoby o zbyt dużym jej natężeniu jej bardzo trudne. Ja mam w sobie umiarkowaną ilość Mocy więc nie stanowiło to dla mnie zbyt dużego problemu. Przeszkodą była, jedynie twoja Moc. -Klaudia przechylił delikatnie głowę do tyłu, żeby patrzeć prosto w oczy przyjaciela. -Musiałem sporo się napracować, ale udało się. Jednak nie jest to pieczęć stała. Teraz gdy coś wiesz będą do ciebie wracały wspomnienia. Nie wiem czy wszystkie od razu, czy może stopniowo. Może też być tak że dopiero za parę lat coś cobie przypomnisz.
-Rozumiem. Czyli jeżeli będę miał szczęście to wszystko do mnie wróci za parę lat.
Ragno uśmiechnął się i przytulił mocno Klaudię.
-Dziękuję. -Wyszeptał w jej włosy. 
Odsunęli się od siebie obydwoje już uśmiechnięci.
-Nie płacz więcej. Tracisz wtedy na męskości.
Brązowe oczy Ragno rozszerzyły się, a usta rozciągnęły w jeszcze większym uśmiechu.
-Czasami trzeba popłakać. -Powiedział spokojnie.


----------------^----------------

-Nie idziesz.
-Ragno przestań! Jestem już pełnoletnia! 
-Tak mnie nie przekonasz. -Chłopak podszedł do Klaudii i spojrzał jej głęboko w oczy. -Nie znam tych osób i nigdzie z nimi nie pójdziesz.
Klaudia oparła dłonie o tors Opiekuna i odepchnęła go.
-Nie będziesz mi mówił co mogę, a czego nie! -Krzyknęła. -To przez ciebie prawie zginęłam jak byłam mała! Myślisz, że jak potem mnie przygarnąłeś to możesz mi mówić co mam robić!?
Ragno zamrugał powiekami. Zrobił parę kroków w tył aż oparł się o ścianę. Powoli zsunął się po niej i usiadł na podłodze.
-Nie wierzę. -Wyszeptał. -Nigdy bym... Ja... Dlaczego? Nie rozumiem...Przecież... Ty...-Jąkał się nie mogąc wypowiedzieć nawet jednego zdania.
-Ojej. Zabrakło ci słów? -Klaudia zaśmiała się i kucnęła naprzeciw zdezorientowanego Ragno. -Zawsze mądry Pająk** teraz nic nie powie? Jakie to smutne. -Wstała i podeszła do drzwi. -Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę, może nigdy.

Ragno siedział w swoim gabinecie pogrążony w myślach. Próbował zrozumieć zachowanie Klaudii, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Ubrała się jak dziwka, wymalowała jak klaun i udawała kogoś innego. To by jeszcze zniósł, ale to co powiedziała... To był za dużo. "Czy ona naprawdę myśli, że chciałem jej śmierci?". Miał nadzieję, że nie. Chciał żeby zrozumiał swój błąd, "może to nie był błąd, może wreszcie powiedziała mi prawdę?". Westchnął i wyszedł z gabinetu. Przeszedł wzdłuż korytarza i wszedł na wieżę. Powoli wspinał się po krętych schodach, aż dotarł do drzwi. "Nie powinienem tam wchodzić" pomyślał i usiadł pod nimi. Nie potrafił złamać danej sobie obietnicy. Nigdy nie naruszy jej prywatności, nie po ty co musiała przeżyć. "Przecież miesiąc temu powiedziała coś innego" w oczach zaszkliły mu się łzy. "Powiedziała że mnie za nic nie wini, że tak widocznie miało być". Minęło parę minut, po twarzy Ragno płynęły łzy, a on powoli zasypiał.

----------------^----------------

Było wpół do drugiej w nocy, gdy Klaudia wróciła do domu. Chwiejnie wdrapała cię się na wieżę i zamarłą widząc śpiącego Ragno. Podeszła do niego bliżej i usiadła obok. Zrzuciła szpilki i pochyliła się nad twarzą opiekuna.
-Mam chłopaka. -Wyszeptała.
Chłopak zmarszczył nos.
-Ile wypiłaś? -Zapytał nie otwierając oczu.
-Nie dużo. -Wyszczerzyła zęby w uśmiechu. -Tylko kilka drinków.
-Jasne. -Ragno otworzył oczy i zamarł. Po twarzy dziewczyny spływały czarne smugi od kredki i tuszu do rzęs, oczy miała zapuchnięte od płaczu, a szminka była rozmazana wokół ust. -Co się stało?
-Nic. -Szybko wstała i oparła się o drzwi. -Ale mi si ew głowie kręci.
Zaczęła się śmiać, a Ragno tylko pokręcił głową.
-Jak można doprowadzić się do takiego stanu?
Klaudia odwróciła się do niego, zamierzała coś powiedzieć, ale upadła. Ragno złapał ją w ostatniej chwili podniósł i zaniósł do łóżka.
-Słodkich snów. -Wyszeptał i skierował się do wyjścia.
Gdy łapał za klamkę usłyszał jak Klaudia zaczyna się krztusić, odwrócił się i zobaczył jak wymiotuje. "Widzę że się wyśpię".

----------------^----------------

-Moja głowa.
-Nie jęcz. Przez ciebie nie spałem całą noc.
-Przepraszam, że chciałam wyjść z przyjaciółmi.-Powiedziała opryskliwie.
Ragno wstał i spojrzał z góry na Podopieczną.
-Kto cię uderzył? -Zapytał patrząc na jej prawy policzek.
-Nie wiem. -Syknęła. -Ciebie to nie powinno interesować! Jestem tu tylko dlatego że czujesz się winny!
Chłopak zamrugał powiekami, poczuł jak znów dopada go smutek i rozpacz. Potrząsnął głową i wskazał na szafkę nocną.
-Masz tu maść na opuchliznę i tabletki na ból głowy.
Odwrócił się i wyszedł. "Jak mogła?" Pomyślał i poszedł do salonu.

Klaudia leżała na łóżku do dziesiątej. Bolało ją wszystko, a najbardziej głowa i miejsc intymne. Nie pamiętała nic z wczorajszego wieczoru, oprócz przeszywającego bólu w dole brzucha. Powoli wstała i sięgnęła po tabletki. "Przecież wie że nie lubię brać leków." Odłożyła opakowanie i wzięła do ręki maść. Podeszła do lustra i zbladła. Jej prawy policzek był cały siny i spuchnięty. Szybko nałożyła maść i odwrócił się w stronę łóżka. Na środku prześcieradła była ogromna plama krwi. Klaudia ubrała się i zbiegł na dół szukając Ragno. Nie zwracając uwagi na pulsujący ból głowy przeskakiwała stopnie po trzy. Pędem wbiegł do salonu i usiadła Opiekunowi na kolanach przytulając go mocno.
-Przepraszam.-Wyszeptała.-Nie chciałam tego mówić. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
Ragno położył jej dłoń na plecach.
-Cicho.
-Nie cicho. -Powiedziała przez łzy. -Od jakiegoś czasu myślałam nad tym co mi wtedy powiedziałeś. Zaczęłam wymyślać dziwne rzeczy, że nikt mnie nie chciał, a ty mnie przygarnąłeś bo czułeś się winny, że chciałeś mnie zabić. Nie wiedziałam skąd się to bierze.
-Każdy ma wątpliwości. -Wyszeptał w jej włosy.
-Możliwe. -Pociągnęła nosem. -Jednak ja... Nie powinnam była tak mówić. Zraniłam cię. -Podniosła głowę i spojrzała w jego brązowe oczy. -W moje urodziny zapytałeś czy podjęłam dobrą decyzję. Muszę ci powiedzieć, że tak. I choćby nie wiem co się działo to jest najlepsza decyzja jaką podjęłam.
Ragno objął Klaudię i mocno przytulił.
-Czyli mam nie zwracać uwagi n twoje humorki, bo i tak nie kochasz?
-Dokładnie.


Co oznacza co, czyli dlaczego są gwiazdki:

36 lat* -W tym świecie czas płynie trochę wolniej niż na Ziemi dlatego 36 lat to odpowiednik osiemnastu lat. Oczywiście jeżeli liczone są "po Ziemsku" ponieważ pół roku w świecie gdzie rozgrywa się akcja, to rok na Ziemi.
Pająk** -Po włosku Ragno oznacza Pająka (a przynajmniej tak mówi translator Google :P)

Na dzisiaj to by było tyle

Pisałam to parę godzin, ale opłaciło się. Myślę, że was zainteresowałam i mam nadzieję że i tym razem wszystkie niezauważone błędy pójdą w niepamięć.

niedziela, 5 lipca 2015

Liebster Blog Award

Dostałam nominacje <3

Cześć wam dostałam nominację do Libster Blog Award :D Za co serdecznie dziękuję autorce tego bloga : Historie Kraju Śniegu.

Czym jest ten cały Award?

Libster Blog Award jest nominacją innego blogera. Polega to na nominowaniu blogów które nam się podobają i uważamy, że zasługują na większą "sławę". Jest to uznanie za wykonywaną pracę na blogu. Nagroda jest przeznaczona dla blogów o mniejszej ilości obserwatorów co daje możliwość na rozpowszechnienie. Po otrzymaniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania zadane przez nominującego, nominować następne blogi (NIE WOLNO NOMINOWAĆ OSOBY KTÓRA NOMINOWAŁA CIEBIE) i zadać im pytania. O NOMINACJI TRZEBA POINFORMOWAĆ NOMINOWANĄ OSOBĘ. PAMIĘTAJCIE PYTAŃ POWINNO BYĆ (ale nie musi) BYĆ TYLE CO OSÓB NOMINOWANYCH.

Moje nominacje:

pożarty przez książki     Bo dobrze pisze o zwykłych książkach
If we could    Twoje opowiadanie pochłania od samego początku 
Brave Risers    Ponieważ twoje zdjęcia i posty są świetne
Już wariatka?      Pokazujesz jacy są ludzie 
za czasów huncwotów     Tak cudownych fanów jak ty, J.K Rowlik chciałaby więcej 
monshevogue       Dzięki tobie wiem że uzależnienie nie boli ;)
admireu      Tak fajnie poczytać o wyborze przyszłości i nie tylko 
written by life    Świetnie piszesz i przekazujesz siebie
Magdalena madzia    Wydaje mi się że na tym blogu pokazujesz siebie
Natka !       Bo masz pasję i ją pokazujesz


Wy zasługujecie na te nominacje, nie ważne czy macie dużo obserwatorów czy nie ;)

Moje odpowiedzi:

1. Ulubiony wykonawca muzyczny.
Trudne pytanie ponieważ uwielbiam głos Marca Anthonego, ale nie we wszystkich piosenkach. Ubóstwiam również Pitbulla i Declana Galbrighta. (Jeżeli ktoś chce wiedzieć które to piosenki to piszcie w komach ;*)

2. Ulubiony gatunek książek.
Oczywiście fantastyka! Bo skąd bym brała pomysły?

3. Czemu zdecydowałaś się założyć bloga?
Ponieważ od zawsze wymyślałam jedną i tą samą historię. Chciałam żeby ktoś ją wreszcie poznał.

4. Co lubisz robić w wolnym czasie.
Czytać książki, rysować i oczywiście pisać opowiadania.

5. Ulubiony film.
Nie mam. Trochę to dziwne, ale ja nie wybieram ulubionych filmów. Lubie oglądać to co mnie zaciekawi. Jeżeli można to polecę (wszystkim znane filmy) American Pie, bo przy tym można się pośmiać.

Pytania dla moich nominowanych 

1. Co Was motywuje do pisania bloga?
2. Dlaczego akurat taka tematyka?
3. Czym interesujecie się poza pisaniem?
4. Blog to dla Was przyjemność czy obowiązek?
5. Ile pracujecie nad postami? To dla Was proste czy trudne?
6. Co jest dla Was niemożliwe?
7. Jakie jest Wasze największe marzenie?
8. Macie osobę dla której zrobilibyście wszystko?
9. Macie jakieś zwierzaki? Jak tak to jakie?
10. Czy jakaś książka lub film zainspirowała Was do pisania, czy może Wasze życie?

I na koniec.... 

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za nominację <3
Wszystkich nominowanych przeze mnie proszę aby napisali w komentarzu pod tym postem jak odpowiedzą na pytania. Z radością poznam odpowiedzi i dowiem się kogo nominowaliście :D

P.S.  Żałuję że nie mogę nominować tej która nominowała mnie ;*