Przeskocz i dowiedz się

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 4. Kim jest dziewczyna?

Zapraszam!

Zapraszam na kolejny rozdzialik :D Kim jest dziewczyna? Może was potrzymam jeszcze w niepewności przez tydzień :P Dziękuję wam za Pałera jakiego mi dajecie, a najbardziej She_Bloody <3. Nie przeciągając ZAPRASZAM do CZYTANIA!

Kim jest dziewczyna?

 Ragno obudził się przed szóstą. Zaspany podszedł do okna. W ogrodzie ktoś stał, jakaś dziewczyna, tak podobna do Klaudii. Nagle się rozbudził, szybko się ubrał i zbiegł do ogrodu.
-Dzień dobry. -Przywitała się dziewczyna. -Mam na imię...
Dziewczyna nie dokończyła. Zamrugała powiekami po czym upadła na Ragno. Chłopak złapał ją w ostatniej chwili. Nieprzytomna dziewczyna okazała się bardzo lekka, wręcz wychudzona. Ragno wziął ją na ręce i zaniósł ją do pokoju gościnnego. Ułożył ją delikatnie na łóżku i okrył satynowym prześcieradłem. Popatrzyła na nią chwilę, wydawała się taka sama jak Klaudia tylko troszkę starsza. "Czy to możliwe? Czyżby to była Amelia?" Przeszło mu przez myśl, ale od razu odrzucił te myśli. To było niemożliwe.

Ragno zszedł do kuchni, z zamiarem zrobienia śniadania. Przy blacie stał Angelo, a obok niego w kołysce śmiała się Iskierka. Opiekun stanął w progu tak żeby Żywiołak go nie zauważył i obserwował.

Żywiołak uwijał się wśród naczyń jakby był w swoim królestwie. Siekał warzywa i po chwili wrzucał je do parującego garnka. Co chwila podnosił butelkę z mlekiem i na nadgarstku sprawdzał temperaturę. Dziewczynka widząc to wyciągała do niego małe rączki, ale on kręcił głową robiąc śmieszne miny. Mała śmiała się i zapominała o buteleczce z białym płynem.

Angelo uwielbiał gotować. Od zawsze było to jego pasją. Nawet gdy ojciec karał go za nieuzasadnione wejście do kuchni i tak tam wracał. Łączył przyprawy, tworzył jakieś nietypowe kombinacje, które okazywały się trafione, wręcz pyszne.
Odkąd Klaudia popełniła samobójstwo nie miał dla kogo gotować. Odkąd ją poznał gotował tylko dla niej. Jednak po tym... Stracił pasję. Jednak kiedy dowiedział się o Iskierce i odzyskał Kalayo wszystko wróciło. Przypomniał sobie o uśmiechu jaki wykwitał na twarzy brata gdy coś mu przyniósł.
-Co robisz?
"Jakbym go przywołał" pomyślał z uśmiechem na twarzy.
-Śniadanie. -Starał się mówić poważnie, tak żeby nie było słychać że jest szczęśliwy.
-Dawno nie jadłem twoich wymysłów.
Na twarzy chłopca widniał uśmiech od ucha do ucha. Angelo westchnął i spojrzał na brata.
-Nie masz co robić? -Zapytał zrzędliwie. -Może zajmiesz się jakimiś puzzlami?
-Mam! -krzyknął radośnie. -Zajmę się bratanicą.
Angelo odwrócił się do brata. Jego twarz wykrzywiona była gniewem, a za plecami delikatnie kołysał się ogon zakończony czarnym płomieniem.
-Nie ruszysz jej. -Wysyczał.
Kalayo zrobił kilka kroków w tył i wpadł na Ragno.
-Co tu się dzieje?
Żywiołak spojrzał w ciemne oczy Opiekuna.
-Nie wtrącaj się. -Wysyczał.
Jednak Ragno wszedł do kuchni i podszedł do dziewczynki leżącej w kołysce.
-Wystraszyłeś ją.
Cały gniew wyparował. Angelo odwrócił się podszedł do córeczki i wziął ją na ręce.
-Przepraszam. -Szepnął jej do uszka. -Nie chciałem.
Przytulił ją i delikatnie kołysał. Dziewczynka usnął więc Żywiołak ułożył ją z powrotem  w kołysce. Spojrzał na brata ze skruszoną miną, ten tylko uśmiechnął się. W kuchni znów panował spokój.

----------------------------------

Dziewczyna obudziła się pod wieczór. rozciągnęła się i rozejrzała się po pokoju. Zdezorientowana wstała i wybiegła z pokoju. Wbiegła do salonu i oniemiała. Na fotelu przy biblioteczce zajmującej  całą ścianę, siedział chłopak z okularami na nosie i z wielkim tomiszczem na kolanach. Przy wyjściu na taras siedziało dwóch innych. Jeden młodszy, mniej więcej piętnaście lat, a drugi może w jej wieku. Obaj byli pokryci małymi skaczącymi płomyczkami, tylko ten młodszy miał jakieś bledsze te płomyczki. Dziewczyna zmarszczyła lekko brwi i przechyliła głowę na lewo dzięki czemu zobaczyła małą istotkę siedzącą na kolanach starszego z chłopaków. Dziecko, bo najwyraźniej było to dziecko, siedziało i śmiało się gdy on coś mówi. Co chwilę wskazywał coś za oknem, a dziecko i ten młodszy chłopak patrzyli na niego jakby mówił jakieś głupoty.
-Przepraszam. -Mówiła bardzo cicho i nie miała pewności czy ją usłyszeli.
Jednak chłopak który czytał książkę podniósł na nią wzrok. Popatrzył na nią chwilę po czym wskazał na kanapę.
-Usiądź.
Miał bardzo przyjemny głos, ciepły. Uznała że pójdzie z nim łatwo. Niepewnie zerknęła na pozostałych, ale nie zwracali na nią uwagi. Przynajmniej miała taką nadzieję.
-Gdzie jestem? -Zapytała chłopaka w okularach.
-W moim domu. -Odpowiedział patrząc jej w oczy. -Jak się nazywasz?
-Nie ważne. -Musiała się czegoś o nich dowiedzieć.
-Jak chcesz. -Chłopak odłożył książkę i przyjrzał jej się uważniej. -To powiedz czego tu wczoraj szukałaś.
-Ja... -Zawahała się. -Szukam schronienia.
Chłopak siedzący przy oknie odwrócił się w jej stroną. Podał dziecko temu młodszemu. Teraz cała jego uwaga skupiała się na niej.
-Dlaczego? -Zapytał ostro. W jego oczach dostrzegła wrogość.
-Ja...
Nie dokończyła. Położyła dłonie na brzuchu i skrzywiła się.
-Ach. -Znów ten miły głos. -Musisz być głodna.
Kiwnęła głową. Spojrzała na niego błagalnie, a on westchnął. "Udało się" pomyślała i oparła o miękkie oparcie. Była bardzo słaba.

--------------------------------------

-Nie wiemy kim ona jest! -Angelo wrzeszczał Opiekunowi prosto w twarz.
-Uspokój się. -Ragno popchnął chłopaka na fotel. -Trzeba zbadać sprawę.
-Przecież ona może...
-Może co? -Zapytał przerywając. -Nie daj się zwariować Angelo. Ty też byłeś w potrzebie parę miesięcy temu.
Żywiołak zaplótł ręce na piersi i wbił spojrzenie w buty rozmówcy. Nie ufał tej dziewczynie, ale rozumiał punkt widzenia Ragno. Jednak to było coś innego.
-Ona przyszła znikąd. -Spróbował. -Nie wiadomo dlaczego akurat tu. Dodatkowo...
-Wiem! -Ragno spojrzał w czerwone oczy Angela. -Jest uderzająco podobna do Klaudii.
-Tylko te oczy. -Powiedzieli w tym samym momencie.
Spojrzeli po sobie, a na ustach Żywiołak pojawił się słaby uśmiech.
-Przez te oczy jej nie ufam. -Szepnął. -Są nie naturalnie zielone.
Ragno kiwnął ponuro głową.
-Też o tym myślałem. Jednak to nic nic nie znaczy.
-O czym ty mówisz?! -Krzyknął wstając.
-Uspokój się. -Ragno podszedł do wzburzonego chłopaka. -Dajmy jej czas. Za tydzień wszystko się wyjaśni. -Powiedział kładąc mu dłoń na ramieniu.
Chłopak wyrwał się i spojrzał gniewnie na Opiekuna.
-Tydzień?! Odbiło ci?!
-Zamilcz. -Spokojny lecz stanowczy ton zamknął usta Angelo. -Zaraz obudzisz Iskierkę.
Angelo spojrzał na kołyskę. Dziewczynka spała jak aniołek. Klatka piersiowa unosiła jej się miarowo przy każdym oddechu. Angelo uśmiechnął się.
-Przepraszam.
-No właśnie. -Ragno przyjrzał mu się uważnie. -Dodatkowo Kalayo też śpi, a zauważyłem, że na twoje humorki jest bardzo wrażliwy. -Angelo kiwnął głową. -Damy jej tydzień. -Powiedział stanowczo. -Dowiemy się kim jest i jakie ma zamiary.
-Dobrze. -Angelo pokiwał zrezygnowany głową. -Jak chcesz.
Ragno uśmiechnął się i wskazał na kołyskę. Chłopak wziął dziewczynkę na ręce i wyszedł z pokoju. Powoli do swojego pokoju. Mijając pokój gościny zatrzymał się. Dziewczyna z kimś rozmawiała.
-...Dowiem się... Nie denerwuj się... Wszystkiego się dowiem... Nie krzycz... Ta dziewczynka...
Angelo zamarł. "Ta dziewczynka." To mogło być tylko o Iskierce. Postanowił jednak nic nie robić. Ragno powiedział tydzień, więc tak będzie.

Uśmiech i to szeroki

Szeroki uśmiech wam wysyłam! Rozdział napisany po dziewiątej wieczorem, ale chyba się opłacało. Hejtujcie, chwalcie! Co chcecie! Mi kopa dają  każde komentarze. Do zobaczenia za tydzień!

3 komentarze:

  1. super rozdział czekam na next zapraszam do mnie nowa notka
    http://spam2506.blogspot.com/2015/07/soba-byc.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń