Mamy już kolejny tydzień
Mamy już kolejny tydzień, a ja się nie poddałam. Ostatnio bawiłam się w przedszkolankę więc nie miałam pojęcia, że będę miała siłę pisać kolejny rozdział :D
Jak już obwieściłam muszę zmienić fabułę. Zapraszam! Obróćmy to o 180 stopni :D
Powiem wam jeszcze, że każdy rozdział dodawany będzie w każdy poniedziałek.
Powiem wam jeszcze, że każdy rozdział dodawany będzie w każdy poniedziałek.
Jak minął ten rok
Drogi pamiętniku.
Piszę to bo sobie nie radzę. Nie wiem jak wymazać z pamięci to co się stało. Wszystkie wspomnienia wróciły, wszystko przezywam codziennie od nowa. Każda nieprzespana noc przepełniona jest strachem i bólem. Oglądam swoją twarz w lustrze i zastanawiam się dlaczego nie zginęłam. Dlaczego ten chłopak schował nóż? Dlaczego nie pozwolił mi umrzeć? Ragno mi mówi, że muszę jakoś żyć dalej. tylko że ja nie wiem jak. Jest to zbyt trudne. Nie umiem przejść nad tym do porządku dziennego nawet po roku. Od dziesięciu miesięcy mam regularne wizyty u psychologa, trzy razy w tygodniu. Jednak to nie pomaga. Każdego wieczoru widzę jego twarz, twarz przez którą wszystkie dni są teraz katuszą.
Nigdy nie pisałam pamiętnika i nie wiem czy robię to dobrze. Wiem jednak, że będzie to mój jedyny wpis. Ale powiem ci jak to się wszystko zaczęło.
Dokładnie rok temu tydzień po moich urodzinach wyszłam ze znajomymi na miasto...
Retrospekcja
-Ojej. Zabrakło ci słów? -Klaudia zaśmiała się i kucnęła naprzeciw zdezorientowanego Ragno. -Zawsze mądry Pająk teraz nic nie powie? Jakie to smutne. -Wstała i podeszła do drzwi. -Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę, może nigdy.Odwróciła się i wyszła trzaskając drzwiami. "Jaki on jest denerwujący."
Klaudia podbiegła do grupki przyjaciół i uśmiechnęła się szeroko.
-Gdzie jedziemy?
Den podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie.
-Będziemy imprezować! -Krzyknął, a z dłoni poleciały mu iskry. -Zabalujemy, popijemy, po tańczymy i co potem zobaczymy mała!
Zdziwiona Klaudia nawet nie protestowała gdy Den wepchnął ją do auta. Usiadła wygodnie, ale nie minęło pięć minut, a siedziała na kolanach Żywiołaka Energii. Skrzywiła się lekko czując ucisk na pośladkach, ale nie skomentowała tego. Samochód ruszył. Den co jakiś czas poruszał prowokacyjnie biodrami, ale Klaudia nie zwracała n to uwagi. Muzyka dudniła w głośnikach, a kierowca zaciągał się dymem z osobliwego papierosa.
-Co ty palisz? -Zapytała Klaudia powstrzymując kaszel.
-Inhishit, a co? Chcesz bucha? -Kierowca zarechotał i wyzionął błękitny dym.
Dziewczyna skrzywiła się tylko i wbiła wzrok w szybę. Nocą miasto wyglądało pięknie. Domki przy ulicy były prawie identyczne, ale okalające je ogrody pozwalały poznać kto tam mieszka. Klaudia z zachwytem przyglądała się rośliną wychylającym się zza ogrodzeń, tym co chciały sięgnąć księżyca i tym co spływały w dół ku chodnikom. Jednak piękno roślin nie zaćmiło jej umysłu. Gdy poczuła na pośladkach dłonie Den'a od razu złapała go za nadgarstki.
-Nie wasz się. -Syknęła. -Jeszcze raz, a wylądujesz w szpitalu.
Chłopak przełknął głośnio ślinę i kiwnął głową. Nie miał pewności czy kierowca słyszał słowa Klaudii, ale obawiał się, że jednak nie.
Po paru minutach samochód zatrzymał się na nieciekawym osiedlu.
-To tu? -Zapytała zdziwiona Klaudia.
-Tu bierzemy pasażerkę Skarbie. -Odpowiedział Den i objął ją w pasie.
Klaudia zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech.
-Coś ci powiedziałam. -Szepnęła. -Zabieraj łapy.
Den zaśmiał się tylko i objął dłońmi jej piersi. Dziewczyna wzięła głęboki oddech. "Nie mogę go skrzywdzić" pomyślała i zebrała się w sobie. Zamiast użyć Mocy odwróciła się do niego ze słodkim uśmiechem na ustach.
-Widzę że jesteś chętna. -Powiedział i zbliżył swoje usta do jej ust.
-Oczywiście. -Odpowiedziała i uderzyła go pięścią w lewe oko. -Nie dotykaj mnie pajacu.
-Mała kurwa. -Syknął gdy schodziła z jego kolan.
Słysząc wulgaryzm skrzywiła się. Nie wiedziała dlaczego, ale zawsze jak ktoś przy niej przeklinał dopadał ją ból głowy. Spojrzała na Den'a i znów go uderzyła, tym razem z otwartej dłoni w policzek.
-Nie przeklinaj bydlaku.
Den już miał coś powiedzieć, ale ktoś wsiadł do samochodu. Dziewczyna usiadła obok Klaudii i uśmiechnęła się szeroko. Jej twarz okalała burza rudych włosów z zielonymi pasemkami. Oczy błyszczały jej radośnie spod przydługiej grzywki, a nosek miła lekko zadarty. Klaudia patrzyła na nią przez chwilę starając się dojrzeć kolor jej oczu, ale nie udało jej się.
-Cześć. Jestem Klaudia. -Powiedziała uśmiechając się przyjaźnie.
-Hej. -Pisnęła tamta. -A co mnie to obchodzi? -Zapytała z niesmakiem i poprawiła żółtą sukienkę.
-Chciałam być miła. -Szepnęła i znów spojrzała na jej zasłonięte oczy. -Dlaczego chowasz oczy?
Dziewczyna spojrzała na Klaudię prychając.
-Bo są zabójcze. -Szepnęła.
-Co racja to racje. -Kierowca zerknął na nie przez lusterko wsteczne. -Enriz zabija spojrzeniem.
-Nie boję się. -Klaudia uśmiechnęła się zachęcająco do Enriz. -Pokaż je. Ja ci wtedy pokażę coś co zazwyczaj ukrywam.
Enriz przekrzywiła zaciekawiona głowę i odsunęła rude włosy z twarzy. Den szybko zwrócił twarz ku szybie, a kierowca wpatrzył się w drogę. Klaudia spojrzała w oczy nowej znajomej i uśmiechnęła się. Oczy Enriz miały kolor nieba o zachodzie słońca. Nie były ani niebieski, ani różowe, nie można w nich też było określić czy jest tam fiolet czy też nie. Jedynym skojarzeniem był właśnie zachód słońca.
-Są piękne. -Stwierdziła i wysunęła ze swoich włosów wsuwkę. -Mogę?
Enriz kiwnęła głową, a Klaudia spięła jej grzywkę, tak żeby nie wchodziła jej w oczy.
-Dziękuję. -Enriz spuściła wzrok. -Ale mogę komuś zrobić krzywdę.
-Nie przesadzaj. To co robisz za pomocą Daru lub Mocy zależy jedynie od ciebie. -Klaudia znów się uśmiechnęła. -Jeżeli myślisz, że możesz kogoś skrzywdzić to tak będzie.
-Ale. -Nagle dziewczyna zrobiła się nieśmiała. -Zawsze tak było.
-Jakby tak było wszyscy wokół mnie albo by lewitowali, albo nie mogli do mnie podejść.
Enriz uśmiechnęła się i oparła o siedzenie.
-Jesteś ciekawa. -Powiedziała do Klaudii i zamknęła oczy.
Klaudia zerknęła na chłopaków, ale bali się Enriz więc odwracali wzrok. "Ciekawe co porabia Ragno?" pomyślała i wyjęła telefon. Żadnego nieodebranego połączenia. Wzruszyła ramionami i usiadła wygodniej również zamykając oczy.
Samochód jechał mijając małe domki. Den spojrzał na śpiące dziewczyny. Nie mógł uwierzyć, że taka niepozorna dziewczyna mogła go tak uderzyć. Policzek nadal go piekł i czuł jak pod okiem powiększa się opuchlizna. Sięgną dłonią do piersi Klaudii, ale jakieś pięć centymetrów od niej napotkał opór. Zdezorientowany spróbował z piersią Enriz, ale efekt był ten sam.
-Połamać ci ręce?
Chłopak spojrzał na Klaudię, był pewien, że to ona powiedziała. Skonsternowany potarł czoło i położył dłoń na jej udzie. Dziewczyna złapała go za nadgarstek i przyciągnęła do siebie.
-Nie dotykaj.-Wyszeptała nie otwierając oczu.
Enriz spojrzała na rozgrywającą się scenę. Śpiąca Klaudia trzymająca za nadgarstek przerażonego Den'a. Po chwili dłoń Klaudii zacisnęła się mocniej na nadgarstku Den'a. Enriz wstrzymała oddech i jak urzeczona patrzyła jak twarz chłopaka rozciąga się w grymasie bólu. Nagle Klaudia puściła chłopka i uśmiechnęła się.
-Następnym razem strzaskam ci nadgarstek, to było ostrzeżenie. -Szepnęła i położyła dłoń na brzuchu.
Den usiadł na swoim miejscu, po czym przysunął się do drzwi, aby siedzieć jak najdalej od tej dziewczyny. Kiedy ją zapraszał myślał o łatwej zdobyczy, teraz żałował tej decyzji. Zerknął na Enriz, ale ona tylko się głupkowato uśmiechała. Wyciągnęła z kieszeni paczkę papierosów i podsunęła mu pod nos. Nie protestował. Nawet nie pytał co to. Zapalił i po chwili już czuł się zrelaksowany. "To musi być Inhishit, nic innego tak nie działa." Chciał to powiedzieć, ale opadł na oparcie i zasnął.
-Klaudia wstawaj.-Enris szturchnęła koleżankę. -Zmywamy się.
Klaudia niechętnie otworzyła oczy i wyszła z auta. Rozejrzała się po ulicy, ale nie rozpoznała żadnego z budynków.
-Gdzie idziemy? -Zapytała szukając wzrokiem jakiegoś przyjaznego miejsca.
-Na imprezę! -Enriz wyszczerzyła zęby w uśmiechu i zaciągnęła Klaudię do jakiegoś bloku. -Zaraz zobaczysz jak się imprezuje!
Klaudia dreptała za podnieconą Enriz. Dziewczyny doszły do metalowych drzwi i zatrzymały się. Enriz zapukała, powiedziała coś do ochroniarza, a on z uśmiechem zaprosił je do środka. Podeszły do baru i zanim zdążyły o coś poprosić barman postawił przed nimi dwa drinki. Enriz od razu wypiła i odwróciła twarzą do Klaudii.
-No pij. Dziewczyno nie marnuj alkoholu!
Bez chwili zastanowienia Klaudia opróżniła kieliszek. Skrzywiła się lekko, ale wstała ze stołka i ruszyły na parkiet.
Wieczór im minął dość szybko. Dziewczyny piły drinki i wirowały na parkiecie. Po kilku takich rundkach, Klaudia staczała się, a Enriz nadal pełna energii wirowała.
Jak widzisz mam dość słabą głowę. Jednak tego wieczoru stało się coś jeszcze, coś czego nie powinnam pamiętać. Enriz zaprowadziła mnie do jakiegoś małego pokoiku, powiedziała, że tam odpocznę. Położyłam się na łóżku wdzięczna za jakiś cichy kąt i zasnęłam. Obudził mnie odgłos kroków. Otworzyłam oczy i Go zobaczyłam. Moc we mnie buzowała, ale przez alkohol jej działanie było stłumione. Chciałam mu powiedzieć żeby mnie zostawił, ale zatkał mi usta dłonią. Był cały spocony i choć miał bardzo piękną twarz, że mógłby nawet uchodzić za anioła okazał się największym koszmarem. Zaczął mnie szarpać, ciągnął moje ubranie i wyrywał mi włosy. To było piekło. Siłą mnie rozebrał i patrzył oblizując się. Miał dzikie spojrzenie, po tym spojrzeniu zrozumiałam, że mam do czynienia z człowiekiem, a nie z kimś z mojego świata. Ragno mnie przed takimi ostrzegał, a ja go tak źle potraktowałam. Gdy się na patrzył sam się rozebrał od pasa w dół. Dalej możesz się domyślić co było. Ogrom bólu i otępienie gdy to się skończyło. Płakałam cicho, ale on nie zwracał na to uwagi, spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami i uśmiechnął się obleśnie. Wyszedł, zostawił mnie sama z gonitwą myśli.
Zastanawiam się dlaczego to wszystko pamiętam, przecież byłam pijana, nie powinnam tego pamiętać. Jednak pamiętam.
Jak się otrząsnęłam po tym co się wydarzyło ubrałam się w podarte ubranie i na trzęsących się nogach wyszłam z baru. Było zimno. Rozejrzałam się, ale przez łzy nic nie widziałam, więc ruszyłam przed siebie. Szłam tak naprawdę długo. Mijałam ludzi, a oni się ze mnie śmiali. W końcu usiadłam na krawężniku, zdjęłam buty i zaczęłam płakać. Nie płakałam jak na kobietę przystało, ja wyłam w rozpaczy. Po kolejnej długiej chwili usłyszałam czyjeś kroki. Podniosłam wzrok i zobaczyłam chłopaka który szedł w moją stronę. Wstałam i na chwiejących się nogach, pokracznie założyłam szpilki. Chłopak podszedł i chyba coś powiedział ale nie wiem co bo straciłam przytomność.
Pamiętam czyjś dotyk. Ciepła dłoń na moim ramieniu. To jedyne przyjemne wspomnienie z tego dnia.
Następnego dna wszystko wróciło. pojawił się ten chłopak więc mogłam oderwać myśli od tego co działo się w barze. Okazało się że chłopak chciał sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku. Ragno pozwolił mu zostać na jakiś czas, a ja się zakochałam.
Mieszkał u nas przez miesiąc. Był miły, przystojny, a co najważniejsze nie przeszkadzało mu że przeżyłam to co przeżyłam. Chłopak był Żywiołakiem Ognia więc nasz pierwszy pocałunek był interesujący. Iskra z jego płomieni przeskoczyła na mnie. Powiedział mi, że to normalne. Czułam się wyjątkowa. Moje ciało przez tydzień było pokryte skaczącymi płomieniami co bardzo nas bawiło. On miał na imię Angelo. Towarzyszył mi w zajęciach z Flawianem, wydawało mi się, że od dziecka ćwiczył bo był świetny, nawet lepszy od Flawiana. Jednak wszystko się skończyło. Nie wiadomo dlaczego zniknął. Pozostawił w moim sercu ranę i już nic nie było takie same.
Czułam, że coś się stało, ale nie wiedziałam co. Myślałam, że odszedł bo zaczęło mu przeszkadzać to co wydarzyło się w barze. Czułam się brudna, niechciana, odtrącona. Ragno widział jak się zmieniam. Widział jak z radosnej dziewczyny stałam się dziewczyną która nie panuje nad swoim życiem, a Moc burzy się w niej jak chce. Czułam ogromny ból w sercu i nie potrafiłam nad tym zapanować. Zrezygnowałam z zajęć Flawiana, a nad Mocą straciłam kontrolę ostatecznie. Zawalił mi się cały świat więc Opiekun zapisał mnie do psychologa. Nie miałam mu tego za złe, ale nie podchodziłam do tego optymistycznie.
Minęło parę miesięcy. Zaczęłam się ciąć. Nie korzystałam z żyletek. To by było zbyt banalne. Miałam kolekcję sztyletów. Uwielbiałam je. Były na swój sposób doskonałe i nigdy by mnie nie zostawiły. Ukrywałam rany przed wszystkimi, udawałam, że jest lepiej, udawałam, że zapomniałam. Nie było tak. Poddałam się. Nic nie chciałam robić, chciałam umrzeć, zapomnieć. Jednak Angelo wrócił. Pojawił się nagle w moim pokoju i zaczął przepraszać. Ból w sercu zaczął zanikać, znów miałam dla kogo się starać. Pokazałam mu blizny. Przestraszył się, ale nie uciekł. Powiedział mi, że każdego dnia o mnie myślał, mżył aby znów mnie przytulić. Powinnam była stworzyć dystans między nami. Może by nie był tak źle.
Położył się obok mnie na łóżku i zaczął gładzić każdą z blizn. Szeptał mi do ucha słowa pociechy. Mówił, że będzie dobrze. Zaufałam mu i zasnęłam wtulona w jego tors. Okazało się, że Ragno też mu wybaczył. Pozwolił mu zostać i tak byliśmy. Nie trwało to długo. Po jakimś czasie zauważyłam jak Angelo i Ragno coś do siebie szepczą. Jakby coś knuli. Nie chciałam ich wypytywać, chciałam być szczęśliwa. Minął kolejny miesiąc, Angelo znowu zniknął, mój świat znów runął. Załamałam się. Nikogo nie chciałam widzieć. Te dni tak płynęły, aż do dziś. Siedziałam w swoim mrocznym świecie pełnym bólu. Miesiąc wcześniej urodziłam córeczkę. Miałam dziewiętnaście lat i urodziłam córeczkę. Zajmowałam się nią, ale w końcu nie dałam rady. Oddałam ją pod opiekę Ragno. Nie rozumiał dlaczego, ale widzą mnie i to w jakim stanie byłam zrozumiał. Wziął ją i obiecał znaleźć Angelo. Dziewczynka miała na imię Iskierka. Jako uwiecznienie naszego pocałunku. Nie mówię, że zaszłam w ciążę od pocałunku, po prostu jak na nią patrzyłam czułam tę delikatną słodycz, tą miłość jaką czułam do Angelo.
Siedzę teraz w pokoju i patrzę na trzy zdjęcia. Na jednym jest Ragno, jak zawsze dostojny, na drugim mój ukochany Angelo, a na trzecim jest moja mała córeczka o pięknych złotych oczach. Zastanawiam się jak złagodzić ból. Postanowiłam. Koniec ze mną. Odejdę i nie będę cierpieć, nikt już nie będzie przeze mnie cierpieć. Przebiję swoje serce jednym ze sztyletów.
Przepraszam cię pamiętniku, ale przeczytają Cię dopiero po mojej śmierci.
Klaudia odłożyła pióro i otarła łzy z twarzy.
-Kocham was. -Szepnęła patrząc na zdjęcia.
-Wstała i zdjęła z półki srebrne podłużne pudełko. Otworzyła je i wyjęła sztylet. Srebrna rękojeść z wygrawerowanym smokiem. Dostała go od Angelo na miesięcznice. Ostrze było zaostrzone perfekcyjnie.
-Pożegnania bolą najbardziej. -Szepnęła i zanurzyła ostrze w klatce piersiowej. Jakimś cudem ominęła żebra, a ostrze trafiło prosto w serce.
Ostatnim co usłyszała był rozdzierający serce krzyk jej małej córeczki.
Pamiętam czyjś dotyk. Ciepła dłoń na moim ramieniu. To jedyne przyjemne wspomnienie z tego dnia.
Następnego dna wszystko wróciło. pojawił się ten chłopak więc mogłam oderwać myśli od tego co działo się w barze. Okazało się że chłopak chciał sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku. Ragno pozwolił mu zostać na jakiś czas, a ja się zakochałam.
Mieszkał u nas przez miesiąc. Był miły, przystojny, a co najważniejsze nie przeszkadzało mu że przeżyłam to co przeżyłam. Chłopak był Żywiołakiem Ognia więc nasz pierwszy pocałunek był interesujący. Iskra z jego płomieni przeskoczyła na mnie. Powiedział mi, że to normalne. Czułam się wyjątkowa. Moje ciało przez tydzień było pokryte skaczącymi płomieniami co bardzo nas bawiło. On miał na imię Angelo. Towarzyszył mi w zajęciach z Flawianem, wydawało mi się, że od dziecka ćwiczył bo był świetny, nawet lepszy od Flawiana. Jednak wszystko się skończyło. Nie wiadomo dlaczego zniknął. Pozostawił w moim sercu ranę i już nic nie było takie same.
Czułam, że coś się stało, ale nie wiedziałam co. Myślałam, że odszedł bo zaczęło mu przeszkadzać to co wydarzyło się w barze. Czułam się brudna, niechciana, odtrącona. Ragno widział jak się zmieniam. Widział jak z radosnej dziewczyny stałam się dziewczyną która nie panuje nad swoim życiem, a Moc burzy się w niej jak chce. Czułam ogromny ból w sercu i nie potrafiłam nad tym zapanować. Zrezygnowałam z zajęć Flawiana, a nad Mocą straciłam kontrolę ostatecznie. Zawalił mi się cały świat więc Opiekun zapisał mnie do psychologa. Nie miałam mu tego za złe, ale nie podchodziłam do tego optymistycznie.
Minęło parę miesięcy. Zaczęłam się ciąć. Nie korzystałam z żyletek. To by było zbyt banalne. Miałam kolekcję sztyletów. Uwielbiałam je. Były na swój sposób doskonałe i nigdy by mnie nie zostawiły. Ukrywałam rany przed wszystkimi, udawałam, że jest lepiej, udawałam, że zapomniałam. Nie było tak. Poddałam się. Nic nie chciałam robić, chciałam umrzeć, zapomnieć. Jednak Angelo wrócił. Pojawił się nagle w moim pokoju i zaczął przepraszać. Ból w sercu zaczął zanikać, znów miałam dla kogo się starać. Pokazałam mu blizny. Przestraszył się, ale nie uciekł. Powiedział mi, że każdego dnia o mnie myślał, mżył aby znów mnie przytulić. Powinnam była stworzyć dystans między nami. Może by nie był tak źle.
Położył się obok mnie na łóżku i zaczął gładzić każdą z blizn. Szeptał mi do ucha słowa pociechy. Mówił, że będzie dobrze. Zaufałam mu i zasnęłam wtulona w jego tors. Okazało się, że Ragno też mu wybaczył. Pozwolił mu zostać i tak byliśmy. Nie trwało to długo. Po jakimś czasie zauważyłam jak Angelo i Ragno coś do siebie szepczą. Jakby coś knuli. Nie chciałam ich wypytywać, chciałam być szczęśliwa. Minął kolejny miesiąc, Angelo znowu zniknął, mój świat znów runął. Załamałam się. Nikogo nie chciałam widzieć. Te dni tak płynęły, aż do dziś. Siedziałam w swoim mrocznym świecie pełnym bólu. Miesiąc wcześniej urodziłam córeczkę. Miałam dziewiętnaście lat i urodziłam córeczkę. Zajmowałam się nią, ale w końcu nie dałam rady. Oddałam ją pod opiekę Ragno. Nie rozumiał dlaczego, ale widzą mnie i to w jakim stanie byłam zrozumiał. Wziął ją i obiecał znaleźć Angelo. Dziewczynka miała na imię Iskierka. Jako uwiecznienie naszego pocałunku. Nie mówię, że zaszłam w ciążę od pocałunku, po prostu jak na nią patrzyłam czułam tę delikatną słodycz, tą miłość jaką czułam do Angelo.
Siedzę teraz w pokoju i patrzę na trzy zdjęcia. Na jednym jest Ragno, jak zawsze dostojny, na drugim mój ukochany Angelo, a na trzecim jest moja mała córeczka o pięknych złotych oczach. Zastanawiam się jak złagodzić ból. Postanowiłam. Koniec ze mną. Odejdę i nie będę cierpieć, nikt już nie będzie przeze mnie cierpieć. Przebiję swoje serce jednym ze sztyletów.
Przepraszam cię pamiętniku, ale przeczytają Cię dopiero po mojej śmierci.
Klaudia odłożyła pióro i otarła łzy z twarzy.
-Kocham was. -Szepnęła patrząc na zdjęcia.
-Wstała i zdjęła z półki srebrne podłużne pudełko. Otworzyła je i wyjęła sztylet. Srebrna rękojeść z wygrawerowanym smokiem. Dostała go od Angelo na miesięcznice. Ostrze było zaostrzone perfekcyjnie.
-Pożegnania bolą najbardziej. -Szepnęła i zanurzyła ostrze w klatce piersiowej. Jakimś cudem ominęła żebra, a ostrze trafiło prosto w serce.
Ostatnim co usłyszała był rozdzierający serce krzyk jej małej córeczki.
Kto powiedział że główny bohater nie może zginąć?
Długa chwila ^^ ZAMIERZONE :D
Nie to nie koniec :P Mam nadzieję, że was zaciekawiłam i będziecie śledzić tą historię :*
Oczywiście pozdrowienia dla wszystkich czytelników i dla osób które komentują.
Nasza główna bohaterka nie żyje. I co teraz? przekonacie się za tydzień.

super blog uwielbiam takie blogi xd na pewno będę czytać osberwuje
OdpowiedzUsuńCieszę się że ci się podoba :)
UsuńI ty mi każesz teraz do poniedziałku czekać? Ty okrutny człowieku ;-;
OdpowiedzUsuńKochana cierp :P
UsuńMyślę, że będzie duchem i będzie straszyła ludzi którzy ją skrzywdzili :3 ^^
OdpowiedzUsuńAlbo jej mała córeczka będzie główną bohaterką, ale to są moje przemyślenia, nie rzeczywistość bloga :D
Czekam na next :*
Fajny pomysł z tym duchem, a co do głównej bohaterki... Jeszcze mam w zanadrzu parę niespodzianek ^.-
UsuńRobi się coraz ciekawiej.
OdpowiedzUsuńLecę czytać dalej :3
Jejku masakra..
OdpowiedzUsuńNie wiem ile bolu i rozpaczy jest w stanje zniesc przecietny czytelnik w jednym rozdziale, ale moja granica zostala przekroczona. Dziewczyno, nawet jesli chcesz pisac o chujowym zyciu (no bo jak inaczej napisac?) To rozloz to, bo ciezko sie to czyta xd
No nic, poczytam dalej i zobacze, co sie wydarzy..
Kilka bledow ort, pilnuj interpunkcji, bo w niektorych miejscach brak przecinka utrudnia zrozumienie tresci :)
Swoja droga glowny bohater w momencie smierci przestaje byc glownym xd
Pozdrawiam Raven
http://ponad-czasem-raven.blogspot.com/?m=1
Ten etap chciałam szybko skończyć więc przepraszam za "chujowe życie". Błędy są wredne i sami mi do tekstu wskaują :(
UsuńNajlepsza pisarka ever <3
OdpowiedzUsuńkocham cię :*
Usuń