Wakacje!
Wakacje się rozkręcają, a ja z radością pisze kolejny rozdział. Dziękuję Wam za odwiedzanie mojego bloga (to dużo znaczy) i za te przemiłe komentarze pod rozdziałami. Nie ma ich super dużo, ale jak je czytam to mi się chce skakać do sufitu, takiego dają kopa. DZIĘKI WAM!
Rozkręćmy zabawę :D Na scenę wkracza Angelo i ktoś jeszcze ;)
Wielka rozpacz i próba Angelo
Ragno siedział nad grobem Klaudii z Iskierką na rękach. Dziewczynka spała spokojnie, jakby nie odczuwała straty. Jednak Ragno wiedział, że dziewczynka w głębi duszy czuła pustkę, pustkę której nie dało się niczym zatkać. Mężczyzna westchnął i położył na marmurowej płycie błękitne róże.
-Mam nadzieje, że już nie cierpisz Mała. -Szepnął i poszedł do salonu.
Gdy mężczyzna podchodził już do posiadłości zauważył siedzącego n schodach Angelo. Chłopak miał na sobie czarny smoking, w dłoni miął krawat, a twarz miał wykrzywioną smutkiem. Nagle chłopak podniósł głowę w momencie gdy zobaczył Iskierkę wstał i podszedł do nich.
-Mogę? -Wskazał na małą.
Ragno podał mu dziecko i z niedowierzaniem patrzył jak Angelo delikatnie przytula dziewczynkę i całuje w czoło.
-Chyba musimy porozmawiać.
Angelo oderwał oczy od córeczki i kiwnął głową.
-----------------------------------------------
-Dlaczego od tak odszedłeś?
-To było... -Urwał nie mogąc znaleźć słów.
Ragno pokręcił głową i wstał.
-Pomyśl co chcesz mi powiedzieć.
Angelo został w salonie sam z małą Iskierką na rękach. Dziewczynka nie wydawała żadnych dźwięków tylko patrzyła na niego wielkimi złotymi oczyma. Chłopak westchnął i przytulił dziewczynkę. Tak bardzo przypominała mu Klaudię, a teraz bał się że i ją zawiedzie. Po policzkach spłynęły mu łzy spadając na twarzyczkę dziecka. Po chwili twarz dziecka była cała w maleńkich płomyczkach, które nie sprawiały jej ból. Wyciągnęła malutką pulchną rączkę do twarzy ojca i dotknęła jego policzka jakby mówiła "nie płacz już". Wstał i poszedł z małą do pokoju ukochanej. Dlaczego musiał odejść? Żeby ją chronić, a i tak już jej nie ma. Usiadł na ogromnym łożu i zerknął na zdjęcia. Tylko trzy. Na jednym był on, na drugim Ragno, a na trzecim Iskierka. Okna były zasłonięte, meble pokryte kurzem, a na zielonym dywanie lśniła plama krwi. Angelo z trudem powstrzymywał łzy. Spojrzał w spokojne oczka córeczki i już nie potrafił wytrzymać. Wstał z łóżka i szybkim krokiem wszedł do gabinetu Ragno. Podszedł do niego i podał mu dziecko. Zdezorientowany mężczyzna bez słowa przytulił dziewczynkę, a Angelo opuścił pokój.
Chłopak wybiegł z domu i wszedł w las. Minął polanę na której Flawian ćwiczył wypady i pchnięcia, następnie skierował się do najbliższej kaplicy. Zanim do niej wszedł zawahał się. Nie miał pewności czy nie powstanie jakaś niewidzialna barier przez którą nie przejdzie. Przemógł się jednak i wszedł do kaplicy. Freski na ścianach bogate w najdrobniejsze szczegóły, ołtarz przyozdobiony błękitnymi różami, złote ornamenty na ławkach i postać anioła. Pięknej istoty o ogromnych skrzydłach, majestatycznej posturze i delikatnych rysach twarzy. Figura była już stara, ale nadal swym pięknem wzbudzała zachwyt i zapierała dech w piersiach. Angelo podszedł do ołtarza i klęknął. Pochylił głowę i zaczął cichą modlitwę. W sercu czół tak ogromny ból, że gdy po północy wyszedł z kaplicy zastanawiał się nad spotkaniem z ukochaną.
Angelo chwiejnym krokiem wszedł do klubu. Czerwono-czarne ściany zdradzały erotyczny klimat przybytku. Podszedł do baru i wskazał zaplecze.
-Karta. -Szczupły barman przyjrzał mu się uważnie.
Angelo wyjął portfel z tylnej kieszeni spodni, wysunął z niego kartę członkowską i podał barmanowi. Chłopak otworzył szeroko oczy widząc mała złotą koronę w rogu kart i czym prędzej wpuścił Angelo do wskazanego pokoju.
-Jakieś życzenia? -Zapytał.
Angelo pokręcił głową i usiadł na kanapie pokrytej czerwoną satyną. Zamknął oczy i pozwolił nieść się wspomnieniom. Ciepła skóra, gęste włosy, cudowny uśmiech, piękne oczy i to wszystko jedna kobieta. Jedna, jedyna kobieta na którą tak reagował, dla której poświęcił cały swój spokój i szczęście.
Z zmyślenia wyrwał go dźwięk otwieranych drzwi. Nie spojrzał na osobę która weszła. Była to jakaś dziewczyna. Najprawdopodobniej dziwka. Dziewczyna wolnym krokiem podeszła do niego. Jej buty miarowo stukały o deski podłogi, aż zmilkły gdy weszła na dywan. Poczuł jak siada mu na kolanach i zaczyna rozpinać jego koszule. Pokręcił głową, ale dziewczyna nie ustępowała. Otworzył oczy.
-Przestań. -Dziewczyna zamarła. -Zamknij oczy.
Dziewczyn posłusznie zamknęła oczy i czekała. Angelo odchylił jej głowę, przesunął dłonią po pulsującej żyle i dał się ponieść. Kły wysunęły się mimowolnie, przyciągnął dziewczynę bliżej zanurzając zęby w jej szyi. Gorąca krew spłynęła mu do ust, jej metaliczny smak pobudził zmysły chłopaka. Jego dłoń zacisnęła się na jej włosach unieruchamiając jej głowę. Z gardła dziewczyny wydarł się krzyk. Po chwili w pokoju zapadła cisza. Angelo spojrzał na martwą dziewczynę. Puścił ją i patrzył jak bezwładne ciało opada na dywan z głuchym dźwiękiem. Oblizał usta i wstał. Miał dość tego miejsca. Wyciągnął kartę członkowską, złamał ją na pół. Wychodząc rzucił ją na bar wraz z plikiem banknotów.
Angelo stał naprzeciwko wielkiego pałacu. Nie wiedział jak się tu znalazł, ale miał pewność, że musi spotkać się z bratem. Z westchnieniem wszedł po długich schodach i otworzył dębowe wrota. Główny korytarz był pusty, zero straży, zero ludzi. Rozejrzał się dookoła i wbiegł na strome schody tak by nikt go nie widział. Szybko wbiegł na samą górę. Podszedł do małych drzwiczek i zapukał. Najpierw nic się nie działo, a potem drzwi się otworzyły. Stał w nich chłopak mniej więcej w wieku 15 lat. Chłopak miał podbite oko, rozciętą wargę i bandaże na nadgarstkach.
-Angelo? -Zapytał cicho jakby sprawiało mu to ból.
Angelo kucnął przed bratem i przytulił go. Zaskoczony chłopak stał bez ruchu.
-Kalayo. -Szeptał Angelo przez łzy. -Jak ja tęskniłem.
Kalayo odsunął się od brata uśmiechając się słabo. Zaprosił go gestem do pokoju.
-Co tu się stało?
Chłopak skrzywił się lekko.
-Ojciec wpadł w szał, a ja awansowałem na worek treningowy.
Angelo zamrugał oczami ze zdziwienia. Nigdy by nie pomyślał, że Kalayo będzie bity przez ojca. Podszedł do brata i popchnął go na łóżko.
-Co ty robisz?!
-Połóż się na brzuchu, ale najpierw zdejmij koszulkę.
Zdezorientowany wykonał polecenie brata.
Angelo przyjrzał się raną na plecach brata. Położył dłoń na jego kręgosłupie i przywołał Dar. Z jego dłoni spłynęły ogniste strugi. Rany zaczęły się zasklepiać, a Kalayo cicho jęczał gdy ból był zbyt mocny.
-Już. -Angelo usiadł obok łóżka i westchnął. -Muszę ci coś powiedzieć.
-Wal.
-Jakiś czas temu moja dziewczyna popełniła samobójstwo. -Zaczął.
-Jakiś czas temu to ile? -Kalayo przyjrzał się bratu.
-Tydzień temu. -zamknął oczy. -Wczoraj był pogrzeb, mam córkę, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Zastanawiam się czy nie odejść, czy do niej nie iść.
-O czym ty mówisz?! -Chłopak zerwał się z łóżka. -Nie możesz! Masz córkę, czyli ja mam bratanice. Nie możesz od tak się zabić! Ta dziewczynka nie może skończyć bez ojca!
-Dziwne. Jesteś taki młody, a mówisz jakbyś wiedział jak to jest. -Angelo spojrzał na brata. -Nigdy nie myślałem, że będziesz mnie pouczał.
Położył się na podłodze i zasłonił twarz dłońmi. Nie chciał żeby Kalayo widział jego łzy. Poczuł jak chłopak kładzie mu głowę na brzuchu.
-Nie zostawiaj jej. -Szepnął.
Angelo położył dłoń na głowie brata i zasnął usypiany miarowym oddechem chłopaka.
Obudziło ich walenie w drzwi. Ktoś bez przerwy uderzał w drewniane drzwiczki, które lad moment wypadną z zawiasów. Przestraszony Kalayo wstał i podszedł do drzwi, ale Angelo powstrzymał go ruchem ręki.
-Zabiorę cie stąd. -Szepnął i po cichu podszedł do okna. Otworzył je. -Choć.
Chłopak cichutko podszedł do brata. Angelo pokazał mu jak ma się go złapać i wyskoczył przez okno. Z jego pleców wyrosły ogromne czarne skrzydła dzięki którym utrzymali się w powietrzu. Angelo spojrzał w okno. Wykrzywiona gniewem twarz ojca była cudownym widokiem z takiej odległości.
--------------------------------------------
-Co to jest za chłopiec?
Angelo patrzył na Ragno nie wiedząc co powiedzieć. Zabranie brata tu było jego jedynym pomysłem. Wiedział, że tylko on jakoś może mu pomóc.
-To jest Kalayo. Mój brat.
Chłopak podszedł do Ragno wyciągając do niego rękę.
-Widzę. -Zerknął wymownie na Kalayo. -Ten wyszczerz to chyba rodzinny.
Podał mu dłoń i zaprosił ich do środka.
Ragno siedział na fotelu z Iskierką na rękach. Przed nim na podłodze siedział Angelo, a za nim kulił się Kalayo.
-Czemu się tak chowasz? -Zapytał spokojnie.
-Bo mnie pan uderzy.
Angelo zesztywniał, na jego twarzy malował się niepokój, a na twarzy Ragno zaskoczenie. Mężczyzna wstał i podszedł do chłopaka. Podał dziewczynkę Angelo, a sam usiadł obok Kalayo.
-Ja nie nikogo nie bije. -Powiedział patrząc mu w oczy. -Czasem tylko krzyczę. -Westchnął. -Ale ostatnio nie mam na kogo. -Dodał ze smutkiem.
Dochodziła jedenasta w nocy. Kalayo spał już od ósmej więc Ragno i Angelo mieli dużo czasu na rozmowę.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
Angelo zasłonił twarz dłoni. Było mu wstyd.
-Chciałem was chronić. -Wyszeptał. -Oni by ws zabili.
Ragno usiadł naprzeciw Anegela na podłodze.
-Posłuchaj mnie Angelo. Gdybyś nam o tym powiedział było by łatwiej. Klaudia na pewno by to zrozumiała, a ja wiedziałbym co jej powiedzieć gdyby straciła wiarę w siebie, wiarę w ciebie.
-Rozumiem, ale...
-Nie ma ale! -Ragno spojrzał na zdjęcie Klaudii stojące na biurku. -Ona mogłaby żyć.
-Czyli... Ona to... Ona nie żyje przeze mnie? -Ragno pokręcił głową, ale Żywiołak nie zwrócił na to uwagi. -To ja ją zbiłem.
-Nie to miałem na myśli.
-Ja ją zabiłem. Ja jestem mordercą. Jak mogłem? -Powtarzał to przez jakiś czas.
-Skończyłeś? -Angelo niepewnie kiwnął głową. -Więc mam propozycje. Zamieszkasz tu razem z bratem, ale będziesz opiekował się Iskierką. -Angelo już miał mu przerwać, ale Ragno nie pozwolił mu. -Oczywiście będę ci pomagał. I zawsze, jeżeli tylko nie będziesz dawał sobie rady z emocjami możesz mi o tym powiedzieć, albo porozmawiać ze specjalistą.
Angelo jak zaczarowany patrzył na siedzącego przed nim mężczyznę.
-Rozumiem. -Wykrztusił.
-Mam nadzieję. -Ragno pochylił się nad chłopakiem. -To jest próba. Będzie trwała pół roku. Jeżeli ci się uda Iskierka zamieszka z tobą. Pamiętaj nie pozwolę, żeby mała wychowywała się bez ojca.
Chłopak kiwnął parę razy głową i wstał.
-Od jutra. -Ragno skinął głową. -To teraz idę się wyspać.
Ragno obudził się przed szóstą. Zaspany podszedł do okna. W ogrodzie ktoś stał, jakaś dziewczyna, tak podobna do Klaudii. Nagle się rozbudził, szybko się ubrał i zbiegł do ogrodu.
-Dzień dobry. -Przywitała się dziewczyna. -Mam na imię...
-Mogę? -Wskazał na małą.
Ragno podał mu dziecko i z niedowierzaniem patrzył jak Angelo delikatnie przytula dziewczynkę i całuje w czoło.
-Chyba musimy porozmawiać.
Angelo oderwał oczy od córeczki i kiwnął głową.
-----------------------------------------------
-Dlaczego od tak odszedłeś?
-To było... -Urwał nie mogąc znaleźć słów.
Ragno pokręcił głową i wstał.
-Pomyśl co chcesz mi powiedzieć.
Angelo został w salonie sam z małą Iskierką na rękach. Dziewczynka nie wydawała żadnych dźwięków tylko patrzyła na niego wielkimi złotymi oczyma. Chłopak westchnął i przytulił dziewczynkę. Tak bardzo przypominała mu Klaudię, a teraz bał się że i ją zawiedzie. Po policzkach spłynęły mu łzy spadając na twarzyczkę dziecka. Po chwili twarz dziecka była cała w maleńkich płomyczkach, które nie sprawiały jej ból. Wyciągnęła malutką pulchną rączkę do twarzy ojca i dotknęła jego policzka jakby mówiła "nie płacz już". Wstał i poszedł z małą do pokoju ukochanej. Dlaczego musiał odejść? Żeby ją chronić, a i tak już jej nie ma. Usiadł na ogromnym łożu i zerknął na zdjęcia. Tylko trzy. Na jednym był on, na drugim Ragno, a na trzecim Iskierka. Okna były zasłonięte, meble pokryte kurzem, a na zielonym dywanie lśniła plama krwi. Angelo z trudem powstrzymywał łzy. Spojrzał w spokojne oczka córeczki i już nie potrafił wytrzymać. Wstał z łóżka i szybkim krokiem wszedł do gabinetu Ragno. Podszedł do niego i podał mu dziecko. Zdezorientowany mężczyzna bez słowa przytulił dziewczynkę, a Angelo opuścił pokój.
Chłopak wybiegł z domu i wszedł w las. Minął polanę na której Flawian ćwiczył wypady i pchnięcia, następnie skierował się do najbliższej kaplicy. Zanim do niej wszedł zawahał się. Nie miał pewności czy nie powstanie jakaś niewidzialna barier przez którą nie przejdzie. Przemógł się jednak i wszedł do kaplicy. Freski na ścianach bogate w najdrobniejsze szczegóły, ołtarz przyozdobiony błękitnymi różami, złote ornamenty na ławkach i postać anioła. Pięknej istoty o ogromnych skrzydłach, majestatycznej posturze i delikatnych rysach twarzy. Figura była już stara, ale nadal swym pięknem wzbudzała zachwyt i zapierała dech w piersiach. Angelo podszedł do ołtarza i klęknął. Pochylił głowę i zaczął cichą modlitwę. W sercu czół tak ogromny ból, że gdy po północy wyszedł z kaplicy zastanawiał się nad spotkaniem z ukochaną.
Angelo chwiejnym krokiem wszedł do klubu. Czerwono-czarne ściany zdradzały erotyczny klimat przybytku. Podszedł do baru i wskazał zaplecze.
-Karta. -Szczupły barman przyjrzał mu się uważnie.
Angelo wyjął portfel z tylnej kieszeni spodni, wysunął z niego kartę członkowską i podał barmanowi. Chłopak otworzył szeroko oczy widząc mała złotą koronę w rogu kart i czym prędzej wpuścił Angelo do wskazanego pokoju.
-Jakieś życzenia? -Zapytał.
Angelo pokręcił głową i usiadł na kanapie pokrytej czerwoną satyną. Zamknął oczy i pozwolił nieść się wspomnieniom. Ciepła skóra, gęste włosy, cudowny uśmiech, piękne oczy i to wszystko jedna kobieta. Jedna, jedyna kobieta na którą tak reagował, dla której poświęcił cały swój spokój i szczęście.
Z zmyślenia wyrwał go dźwięk otwieranych drzwi. Nie spojrzał na osobę która weszła. Była to jakaś dziewczyna. Najprawdopodobniej dziwka. Dziewczyna wolnym krokiem podeszła do niego. Jej buty miarowo stukały o deski podłogi, aż zmilkły gdy weszła na dywan. Poczuł jak siada mu na kolanach i zaczyna rozpinać jego koszule. Pokręcił głową, ale dziewczyna nie ustępowała. Otworzył oczy.
-Przestań. -Dziewczyna zamarła. -Zamknij oczy.
Dziewczyn posłusznie zamknęła oczy i czekała. Angelo odchylił jej głowę, przesunął dłonią po pulsującej żyle i dał się ponieść. Kły wysunęły się mimowolnie, przyciągnął dziewczynę bliżej zanurzając zęby w jej szyi. Gorąca krew spłynęła mu do ust, jej metaliczny smak pobudził zmysły chłopaka. Jego dłoń zacisnęła się na jej włosach unieruchamiając jej głowę. Z gardła dziewczyny wydarł się krzyk. Po chwili w pokoju zapadła cisza. Angelo spojrzał na martwą dziewczynę. Puścił ją i patrzył jak bezwładne ciało opada na dywan z głuchym dźwiękiem. Oblizał usta i wstał. Miał dość tego miejsca. Wyciągnął kartę członkowską, złamał ją na pół. Wychodząc rzucił ją na bar wraz z plikiem banknotów.
Angelo stał naprzeciwko wielkiego pałacu. Nie wiedział jak się tu znalazł, ale miał pewność, że musi spotkać się z bratem. Z westchnieniem wszedł po długich schodach i otworzył dębowe wrota. Główny korytarz był pusty, zero straży, zero ludzi. Rozejrzał się dookoła i wbiegł na strome schody tak by nikt go nie widział. Szybko wbiegł na samą górę. Podszedł do małych drzwiczek i zapukał. Najpierw nic się nie działo, a potem drzwi się otworzyły. Stał w nich chłopak mniej więcej w wieku 15 lat. Chłopak miał podbite oko, rozciętą wargę i bandaże na nadgarstkach.
-Angelo? -Zapytał cicho jakby sprawiało mu to ból.
Angelo kucnął przed bratem i przytulił go. Zaskoczony chłopak stał bez ruchu.
-Kalayo. -Szeptał Angelo przez łzy. -Jak ja tęskniłem.
Kalayo odsunął się od brata uśmiechając się słabo. Zaprosił go gestem do pokoju.
-Co tu się stało?
Chłopak skrzywił się lekko.
-Ojciec wpadł w szał, a ja awansowałem na worek treningowy.
Angelo zamrugał oczami ze zdziwienia. Nigdy by nie pomyślał, że Kalayo będzie bity przez ojca. Podszedł do brata i popchnął go na łóżko.
-Co ty robisz?!
-Połóż się na brzuchu, ale najpierw zdejmij koszulkę.
Zdezorientowany wykonał polecenie brata.
Angelo przyjrzał się raną na plecach brata. Położył dłoń na jego kręgosłupie i przywołał Dar. Z jego dłoni spłynęły ogniste strugi. Rany zaczęły się zasklepiać, a Kalayo cicho jęczał gdy ból był zbyt mocny.
-Już. -Angelo usiadł obok łóżka i westchnął. -Muszę ci coś powiedzieć.
-Wal.
-Jakiś czas temu moja dziewczyna popełniła samobójstwo. -Zaczął.
-Jakiś czas temu to ile? -Kalayo przyjrzał się bratu.
-Tydzień temu. -zamknął oczy. -Wczoraj był pogrzeb, mam córkę, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Zastanawiam się czy nie odejść, czy do niej nie iść.
-O czym ty mówisz?! -Chłopak zerwał się z łóżka. -Nie możesz! Masz córkę, czyli ja mam bratanice. Nie możesz od tak się zabić! Ta dziewczynka nie może skończyć bez ojca!
-Dziwne. Jesteś taki młody, a mówisz jakbyś wiedział jak to jest. -Angelo spojrzał na brata. -Nigdy nie myślałem, że będziesz mnie pouczał.
Położył się na podłodze i zasłonił twarz dłońmi. Nie chciał żeby Kalayo widział jego łzy. Poczuł jak chłopak kładzie mu głowę na brzuchu.
-Nie zostawiaj jej. -Szepnął.
Angelo położył dłoń na głowie brata i zasnął usypiany miarowym oddechem chłopaka.
Obudziło ich walenie w drzwi. Ktoś bez przerwy uderzał w drewniane drzwiczki, które lad moment wypadną z zawiasów. Przestraszony Kalayo wstał i podszedł do drzwi, ale Angelo powstrzymał go ruchem ręki.
-Zabiorę cie stąd. -Szepnął i po cichu podszedł do okna. Otworzył je. -Choć.
Chłopak cichutko podszedł do brata. Angelo pokazał mu jak ma się go złapać i wyskoczył przez okno. Z jego pleców wyrosły ogromne czarne skrzydła dzięki którym utrzymali się w powietrzu. Angelo spojrzał w okno. Wykrzywiona gniewem twarz ojca była cudownym widokiem z takiej odległości.
--------------------------------------------
-Co to jest za chłopiec?
Angelo patrzył na Ragno nie wiedząc co powiedzieć. Zabranie brata tu było jego jedynym pomysłem. Wiedział, że tylko on jakoś może mu pomóc.
-To jest Kalayo. Mój brat.
Chłopak podszedł do Ragno wyciągając do niego rękę.
-Widzę. -Zerknął wymownie na Kalayo. -Ten wyszczerz to chyba rodzinny.
Podał mu dłoń i zaprosił ich do środka.
Ragno siedział na fotelu z Iskierką na rękach. Przed nim na podłodze siedział Angelo, a za nim kulił się Kalayo.
-Czemu się tak chowasz? -Zapytał spokojnie.
-Bo mnie pan uderzy.
Angelo zesztywniał, na jego twarzy malował się niepokój, a na twarzy Ragno zaskoczenie. Mężczyzna wstał i podszedł do chłopaka. Podał dziewczynkę Angelo, a sam usiadł obok Kalayo.
-Ja nie nikogo nie bije. -Powiedział patrząc mu w oczy. -Czasem tylko krzyczę. -Westchnął. -Ale ostatnio nie mam na kogo. -Dodał ze smutkiem.
Dochodziła jedenasta w nocy. Kalayo spał już od ósmej więc Ragno i Angelo mieli dużo czasu na rozmowę.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
Angelo zasłonił twarz dłoni. Było mu wstyd.
-Chciałem was chronić. -Wyszeptał. -Oni by ws zabili.
Ragno usiadł naprzeciw Anegela na podłodze.
-Posłuchaj mnie Angelo. Gdybyś nam o tym powiedział było by łatwiej. Klaudia na pewno by to zrozumiała, a ja wiedziałbym co jej powiedzieć gdyby straciła wiarę w siebie, wiarę w ciebie.
-Rozumiem, ale...
-Nie ma ale! -Ragno spojrzał na zdjęcie Klaudii stojące na biurku. -Ona mogłaby żyć.
-Czyli... Ona to... Ona nie żyje przeze mnie? -Ragno pokręcił głową, ale Żywiołak nie zwrócił na to uwagi. -To ja ją zbiłem.
-Nie to miałem na myśli.
-Ja ją zabiłem. Ja jestem mordercą. Jak mogłem? -Powtarzał to przez jakiś czas.
-Skończyłeś? -Angelo niepewnie kiwnął głową. -Więc mam propozycje. Zamieszkasz tu razem z bratem, ale będziesz opiekował się Iskierką. -Angelo już miał mu przerwać, ale Ragno nie pozwolił mu. -Oczywiście będę ci pomagał. I zawsze, jeżeli tylko nie będziesz dawał sobie rady z emocjami możesz mi o tym powiedzieć, albo porozmawiać ze specjalistą.
Angelo jak zaczarowany patrzył na siedzącego przed nim mężczyznę.
-Rozumiem. -Wykrztusił.
-Mam nadzieję. -Ragno pochylił się nad chłopakiem. -To jest próba. Będzie trwała pół roku. Jeżeli ci się uda Iskierka zamieszka z tobą. Pamiętaj nie pozwolę, żeby mała wychowywała się bez ojca.
Chłopak kiwnął parę razy głową i wstał.
-Od jutra. -Ragno skinął głową. -To teraz idę się wyspać.
Ragno obudził się przed szóstą. Zaspany podszedł do okna. W ogrodzie ktoś stał, jakaś dziewczyna, tak podobna do Klaudii. Nagle się rozbudził, szybko się ubrał i zbiegł do ogrodu.
-Dzień dobry. -Przywitała się dziewczyna. -Mam na imię...
Mam nadzieję
Mam nadzieję, że się podoba. Rozdział jest troszkę niedopracowany, bo pisany w niedzielę, ale mam nadzieję, że troszkę was zaskoczył. Przepraszam za wszystkie braki literki "a" bo mi jakoś klawiaturka pada. Jednak mam nadzieję, że pomimo tej niedogodności jaką jest jej brak jakoś dobrnęliście do końca rozdziału.
Piszcie co myślicie, i co jest nie tak :*
Pozdrowienia dla cierpliwych czytelników! Kocham was <3

Super post :P
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie.
Nowy post
spam2506.blogspot.com
Dzięki ;)
UsuńDlaczego musisz przerywać a takim monecie ?! :<
OdpowiedzUsuńDlaczego muszę czekać aż tydzień ?! Ja nie wytrzymam !
Dlaczego ?! Ty dziewczyno bez serca ! :(
To był duch Klaudii ? A może jej siostra ?
Muszę się dowiedzieć co było dalej ! Bo nie jestem cierpliwą czytelniczką ;c
Ok, a teraz już się trochę uspokoiłam :D
Rozdział po prostu... brak słów xd
Chyba pierwsze opowiadanie, które mnie tak w ciągnęło xD
Czekam next :3 (radzę szybko pisać, bo nie chcesz mieć do czynienie z moją pięścią wpierdolką) :D
PS. Kocham to opowiadanie ! :D
Budowanie napięcia... muszę się tego nauczyć i widzę że mi to nawet wyszło :D
UsuńCieszę się że ci się podoba <3 a co do pięści? Wiesz wstrzymaj ją bo nigdy tego nie skończę :*
Cześć!
OdpowiedzUsuńTeraz to ja Cię do czegoś nominuję :D
Zachęcam Cię do wykonania tego TAGu - jest naprawdę świetny!!!
http://pozarty-przez-ksiazki.blog.pl/2015/07/20/sweets-book-tag-p/
fajny blog :)
OdpowiedzUsuńhttp://jestemkoszykarka.blogspot.com/