Cóż
No cóż wszystko jakoś nam leci, więc lecimy do rozdzialiku :D (komentujcie)
Enriz
Północ.
Ragno wolnym krokiem schodził z pagórka, na którym pochowana została Klaudia. Mężczyzna zastanawiał się nad wieloma rzeczami. Dlaczego Klaudia zrobiła to co zrobiła, dlaczego ktoś porwał Iskierkę, co się dalej stanie z ich "rodziną". Zastanawiał się dlaczego tak polubił Angela i Kalayo. Zamyślony szedł przez wielki ogród otaczający posiadłość. Nagle się zatrzymał. Coś go tknęło więc odwrócił się i spojrzał na wielki dąb stojący za bramą.
-Czego chcesz? -Zapytał.
-Układ. -usłyszał cichy kobiecy głos.
Zdziwiony Ragno podszedł do krzewu w kształcie wielkiej kuli, a z jego dłoni wypłynęły smugi światła, które złączyły się w migającą poświatę. Moc oświetliła niewielki obszar dzięki czemu Opiekun mógł przyjrzeć się postaci. Koło drzewa stała średniego wzrostu dziewczyna. Jej rude włosy rozwiewał wiatr, a oczy o nieokreślonej barwie lustrowały otoczenie. Jej zadarty nos i zaciśnięte usta nadawały jej królewski wygląd.
-Słucham? -Zapytał zdziwiony. -Jaki układ?
Dziewczyna uśmiechnęła się odsuwając z twarzy włosy.
-Ty jesteś Pająk, tak? -Kiwnął głową nie rozumiejąc. -Wiesz znałam kiedyś, bardzo dawno temu, taką miłą dziewczynę o złotych oczach.
Ragno przeszedł przez bramę i stanął naprzeciwko dziewczyny. Migająca poświata przesunęła się wraz z nim dzięki czemu twarz rudowłosej była teraz całkowicie oświetlona.
-Jesteś jakąś koleżanką Klaudii? -Zapytał z udawanym spokojem.
Dziewczyna uśmiechnęła się pokazując rząd białych, krzywych zębów. Poprawiła zieloną koszulkę i zadowolona podała mu zdjęcie.
-Ładne, prawda?
Ragno przyjrzał się fotografii. Była zamazana, ale dało się rozpoznać na niej dwie postacie. Jedna o długich ciemnych włosach, a druga jakby łysa. Ta z długimi włosami była naga, a przynajmniej tak to wyglądało, osoba stojąca nad nią miała jedynie zsunięte spodnie.
Nagle Opiekun uświadomił sobie na co patrzy. Zdjęcie w jego dłonie zaczęło się zwijać niczym więdnący kwiat.
-Kto to był? -W jego głosie słychać było strach.
-Dziewczyna? -Zapytała uśmiechając się. -To Klaudynka! Ten chłopak to... -Urwała. -Powiem ci kto to był, ale mam warunek.
-Po to przyszłaś?
-Oczywiście! -Klasnęła w dłonie jak małe dziecko. -Nie będziecie szukać jej córki.
Opiekun skrzywił się.
-Jak masz na imię? -Zapytał obmyślając plan.
-Enriz. -Powiedziała to tak swobodnie jakby wiedziała że ta informacja nic mu nie da.
-Dziękuję. -Szepnął i odwrócił się. -Na mnie już czas.
Zdziwiona patrzyła jak sylwetka mężczyzny znika wśród zielni, rozjaśnianej przez poświatę Mocy.
-Zaczekaj! -Krzyknęła. -Nie chcesz poznać prawdy?
-Chcę! -Poświata zniknęła, Enriz już nie widziała sylwetki Opiekuna. -Mów. -Szepnął, a jego oddech rozwiał jej i tak już porozwiewane włosy.
Przerażona pisnęła i odskoczyła od niego. Złapała się za piersi i rozglądała dookoła. Wyglądała jak spłoszone zwierze.
-Gdzie jesteś?! -Krzyknęła w pustkę.
-Wszędzie. -Odpowiedział dotykając delikatnie jej prawej ręki. Znów pisnęła i odskoczyła wpadając na coś. Poczuła jak coś ją oplata w pasie. -Więc, jak to było?
Zapytał cicho.
-Puszczaj! -Zaczęła się szarpać, ale nie dała rady się wyrwać. -Puść! Powiem, ale puść!
-Nie ufam ci. -Szepnął oddechem pieszcząc jej ucho. -Opowiadaj. -Nakazał.
Przerażona jego spokojem i podejściem wzięła głęboki oddech.
-Dobrze. -Zamknęła oczy. -To był ten kierowca. -Pisnęła. -Wtedy jak jechaliśmy na tą imprezę. On ją widział i uznał, że się zabawi. Nie chciałam na to pozwolić, ale wiedziałam, że jak mu przeszkodzę to mnie skrzywdzi.
Ragno odsunął się od dziewczyny i zamyślony podszedł do drzewa.
-Dziwne. -Powiedział nie zwracając uwagi na skomlenie rudej. -Myślałem o Denie.
-Teraz. -Usłyszał cichy, drżący głos. -Przysięgnij, że nie będziesz mnie szukał, mnie i tej małej.
-Przysięgam.
--------------------------------
Angelo przeciągnął się i otworzył oczy. Usiadł i rozejrzał się.
-Gdzie ja... -Zobaczył śpiącego obok Kalayo. -No tak.
Ostrożnie, żeby nie obudzić brata wstał i przykrył go brązowym kocem. Podszedł do lustra i skrzywił się do odbicia. Zniesmaczony szybko poszedł do swojej sypialni. Wyciągnął spod łózka wielką drewnianą skrzynie. Drewno pokryte było cienką warstwą lakieru chłodzącego. Diabeł podniósł wieko i uśmiechnął się szeroko. Czerwone oczy chłopaka zachłannie lustrowały zawartość skrzynie. Schludnie ułożone, w dziesięciu rządkach po sześć torebeczki z gęstym szkarłatnym płynem. Do każdej z torebeczek była przyklejona karteczka z opisem i wielkim 0 rh-. Uśmiechnięty Diabeł wyjął jedną z torebeczek i położył na komodzie. Starannie zamknął skrzynie, a następnie umieścił ją pod łóżkiem. Zachwycony przelał zawartość torebeczki do niebieskiego kubka, który zawsze stał obok łóżka.
Diabeł zamknął oczy delektując się zapachem szkarłatnej cieczy. Po chwili, nie potrafiąc powstrzymać pragnienia opróżnił naczynie i otarł usta. Zerknął na zegarek. Na niewielkiej tarczy zegarowej wskazówki nakładały się na siebie, była dwunasta w nocy. Diabeł wzruszył tylko ramionami i odstawił kubek. Wiedział, że po takiej dawce krwi nie da rady usnąć, więc udał się do salonu.
Diabeł rozłożył się wygodnie w fotelu z książką w ręce i okularami na nosie. Na jego dłonie pojawił się maleńki płomyk. Uśmiechnął się, wreszcie będzie sobą. Zadowolony zatonął w lekturze.
W domu rozległy się kroki. Angelo podniósł oczy znad książki i zobaczył Ragno. Opiekun stał w drzwiach i przyglądał mu się.
-Coś się stało? -Zapytał Żywiołak odkładając czytaną powieść.
-Tak stało się.
Ragno usiadł na kanapie i spojrzał Żywiołakowi prosto w oczy.
-O co chodzi?
-Złożyłem przysięgę, -Szepnął. -Nie będę mógł ci pomóc.
-Nie do końca rozumiem. -Angelo podrapał się po głowie. -Po co składałeś przysięgę?
-Musiałem. -Opiekun westchnął. -Ale nie o to chodzi.
-Więc?
Pająk spuścił wzrok i streścił przyjacielowi spotkanie z Enriz.
-Czyli myślisz, że to ona porwała moją Iskierkę?
Ragno kiwnął głową i zakrył twarz dłońmi.
-Przepraszam. To był impuls.
-Do czego?
Obaj odwrócili się w stronę drzwi. Kalayo patrzył na nich z delikatnym uśmiechem.
-Do... Ja... Właśnie...
-Nie ważne. -Młody Żywiołak pewnie wszedł do salonu i spojrzał bratu w oczy. -Wiem gdzie możemy znaleźć Enriz.
-Czego chcesz? -Zapytał.
-Układ. -usłyszał cichy kobiecy głos.
Zdziwiony Ragno podszedł do krzewu w kształcie wielkiej kuli, a z jego dłoni wypłynęły smugi światła, które złączyły się w migającą poświatę. Moc oświetliła niewielki obszar dzięki czemu Opiekun mógł przyjrzeć się postaci. Koło drzewa stała średniego wzrostu dziewczyna. Jej rude włosy rozwiewał wiatr, a oczy o nieokreślonej barwie lustrowały otoczenie. Jej zadarty nos i zaciśnięte usta nadawały jej królewski wygląd.
-Słucham? -Zapytał zdziwiony. -Jaki układ?
Dziewczyna uśmiechnęła się odsuwając z twarzy włosy.
-Ty jesteś Pająk, tak? -Kiwnął głową nie rozumiejąc. -Wiesz znałam kiedyś, bardzo dawno temu, taką miłą dziewczynę o złotych oczach.
Ragno przeszedł przez bramę i stanął naprzeciwko dziewczyny. Migająca poświata przesunęła się wraz z nim dzięki czemu twarz rudowłosej była teraz całkowicie oświetlona.
-Jesteś jakąś koleżanką Klaudii? -Zapytał z udawanym spokojem.
Dziewczyna uśmiechnęła się pokazując rząd białych, krzywych zębów. Poprawiła zieloną koszulkę i zadowolona podała mu zdjęcie.
-Ładne, prawda?
Ragno przyjrzał się fotografii. Była zamazana, ale dało się rozpoznać na niej dwie postacie. Jedna o długich ciemnych włosach, a druga jakby łysa. Ta z długimi włosami była naga, a przynajmniej tak to wyglądało, osoba stojąca nad nią miała jedynie zsunięte spodnie.
Nagle Opiekun uświadomił sobie na co patrzy. Zdjęcie w jego dłonie zaczęło się zwijać niczym więdnący kwiat.
-Kto to był? -W jego głosie słychać było strach.
-Dziewczyna? -Zapytała uśmiechając się. -To Klaudynka! Ten chłopak to... -Urwała. -Powiem ci kto to był, ale mam warunek.
-Po to przyszłaś?
-Oczywiście! -Klasnęła w dłonie jak małe dziecko. -Nie będziecie szukać jej córki.
Opiekun skrzywił się.
-Jak masz na imię? -Zapytał obmyślając plan.
-Enriz. -Powiedziała to tak swobodnie jakby wiedziała że ta informacja nic mu nie da.
-Dziękuję. -Szepnął i odwrócił się. -Na mnie już czas.
Zdziwiona patrzyła jak sylwetka mężczyzny znika wśród zielni, rozjaśnianej przez poświatę Mocy.
-Zaczekaj! -Krzyknęła. -Nie chcesz poznać prawdy?
-Chcę! -Poświata zniknęła, Enriz już nie widziała sylwetki Opiekuna. -Mów. -Szepnął, a jego oddech rozwiał jej i tak już porozwiewane włosy.
Przerażona pisnęła i odskoczyła od niego. Złapała się za piersi i rozglądała dookoła. Wyglądała jak spłoszone zwierze.
-Gdzie jesteś?! -Krzyknęła w pustkę.
-Wszędzie. -Odpowiedział dotykając delikatnie jej prawej ręki. Znów pisnęła i odskoczyła wpadając na coś. Poczuła jak coś ją oplata w pasie. -Więc, jak to było?
Zapytał cicho.
-Puszczaj! -Zaczęła się szarpać, ale nie dała rady się wyrwać. -Puść! Powiem, ale puść!
-Nie ufam ci. -Szepnął oddechem pieszcząc jej ucho. -Opowiadaj. -Nakazał.
Przerażona jego spokojem i podejściem wzięła głęboki oddech.
-Dobrze. -Zamknęła oczy. -To był ten kierowca. -Pisnęła. -Wtedy jak jechaliśmy na tą imprezę. On ją widział i uznał, że się zabawi. Nie chciałam na to pozwolić, ale wiedziałam, że jak mu przeszkodzę to mnie skrzywdzi.
Ragno odsunął się od dziewczyny i zamyślony podszedł do drzewa.
-Dziwne. -Powiedział nie zwracając uwagi na skomlenie rudej. -Myślałem o Denie.
-Teraz. -Usłyszał cichy, drżący głos. -Przysięgnij, że nie będziesz mnie szukał, mnie i tej małej.
-Przysięgam.
--------------------------------
Angelo przeciągnął się i otworzył oczy. Usiadł i rozejrzał się.
-Gdzie ja... -Zobaczył śpiącego obok Kalayo. -No tak.
Ostrożnie, żeby nie obudzić brata wstał i przykrył go brązowym kocem. Podszedł do lustra i skrzywił się do odbicia. Zniesmaczony szybko poszedł do swojej sypialni. Wyciągnął spod łózka wielką drewnianą skrzynie. Drewno pokryte było cienką warstwą lakieru chłodzącego. Diabeł podniósł wieko i uśmiechnął się szeroko. Czerwone oczy chłopaka zachłannie lustrowały zawartość skrzynie. Schludnie ułożone, w dziesięciu rządkach po sześć torebeczki z gęstym szkarłatnym płynem. Do każdej z torebeczek była przyklejona karteczka z opisem i wielkim 0 rh-. Uśmiechnięty Diabeł wyjął jedną z torebeczek i położył na komodzie. Starannie zamknął skrzynie, a następnie umieścił ją pod łóżkiem. Zachwycony przelał zawartość torebeczki do niebieskiego kubka, który zawsze stał obok łóżka.
Diabeł zamknął oczy delektując się zapachem szkarłatnej cieczy. Po chwili, nie potrafiąc powstrzymać pragnienia opróżnił naczynie i otarł usta. Zerknął na zegarek. Na niewielkiej tarczy zegarowej wskazówki nakładały się na siebie, była dwunasta w nocy. Diabeł wzruszył tylko ramionami i odstawił kubek. Wiedział, że po takiej dawce krwi nie da rady usnąć, więc udał się do salonu.
Diabeł rozłożył się wygodnie w fotelu z książką w ręce i okularami na nosie. Na jego dłonie pojawił się maleńki płomyk. Uśmiechnął się, wreszcie będzie sobą. Zadowolony zatonął w lekturze.
W domu rozległy się kroki. Angelo podniósł oczy znad książki i zobaczył Ragno. Opiekun stał w drzwiach i przyglądał mu się.
-Coś się stało? -Zapytał Żywiołak odkładając czytaną powieść.
-Tak stało się.
Ragno usiadł na kanapie i spojrzał Żywiołakowi prosto w oczy.
-O co chodzi?
-Złożyłem przysięgę, -Szepnął. -Nie będę mógł ci pomóc.
-Nie do końca rozumiem. -Angelo podrapał się po głowie. -Po co składałeś przysięgę?
-Musiałem. -Opiekun westchnął. -Ale nie o to chodzi.
-Więc?
Pająk spuścił wzrok i streścił przyjacielowi spotkanie z Enriz.
-Czyli myślisz, że to ona porwała moją Iskierkę?
Ragno kiwnął głową i zakrył twarz dłońmi.
-Przepraszam. To był impuls.
-Do czego?
Obaj odwrócili się w stronę drzwi. Kalayo patrzył na nich z delikatnym uśmiechem.
-Do... Ja... Właśnie...
-Nie ważne. -Młody Żywiołak pewnie wszedł do salonu i spojrzał bratu w oczy. -Wiem gdzie możemy znaleźć Enriz.
może...
Może przestanę pisać? hmm nie wiem. Jakoś tak dziwnie jest w rok szkolny siadać do komputera i klepać w klawiaturę....
Nie wiem czy czyta mnie wiele osób, mam na pewno kilku, czytelników, ale tylko nieliczni zostawiają komentarze. Trochę to smutne, ale co poradzić? NIC.
Będę się starać dla tych którzy mi zostali. Dzięki, że jesteście to miłe :*

Coraz lepsze to jest ;-). Serio.
OdpowiedzUsuńNie przestawał, w końcu kiedyś spełnienia czy marzenia się spełniają 😉.
Coraz lepsze to jest ;-). Serio.
OdpowiedzUsuńNie przestawał, w końcu kiedyś spełnienia czy marzenia się spełniają 😉.
Cieszę się że coraz lepiej mi to wychodzi :)
UsuńMam nadzieję, że zostaniesz ze mną do końca tego bloga :*
Czytelnikami się nie przejmuj. Rób swoje a właściwie osoby znajdą się same :3
OdpowiedzUsuńTeż mam mało komentarzy u siebie, ale nie narzekam. Nie przykładaj do tego takiej dużej wagi.
A jak masz wolną chwilę w roku szkolnym i Ci się chce... to co masz nie pisać?
Chwile mam zawsze :)
UsuńCzytelnikami się nie przejmuję, ale lubię po nażekać :D