Brak mi czasu :<
Coraz więcej nauki, a coraz mniej czasu :< Szkoda, bo jakoś mi tak głupio :< Nie ma komów (mniejsza) i nie ma czasu na pisanie :< (to nie jest Q &A)
Przykro mi że ten rozdział jest w stylu "Dialogi, wszędzie dialogi", ale nie umiałam tego inaczej przedstawić.
Pytania i odpowiedzi
Kalayo usiadł wygodnie przed wielkim ekranem i jak urzeczony wpatrywał się w stada zielonych znaków.
-Mogę wiedzieć co robisz?
Wystraszony chłopak podskoczył i spojrzał na stojącego w progu Ragno.
-Nie strasz mnie! -Krzyknął wydymając usta.
Opiekun zmarszczył brwi i usiadł na fotelu.
-Nadal nie wiem co robisz. -Powiedział bo cisza w pokoju stała się nieznośna.
-Czekam, aż to się włączy. -Wskazał na komputer.
-To się nie doczekasz.
Kalayo wzruszył ramionami i odwrócił się twarzą do ekranu. Zielone symbole co chwilę się zmieniały miejsce.
-Dlaczego jej nie zabiłeś? -Zapytał śledząc oczami dziwny symbol. -Przecież mogłeś.
-Nie mogłem. -Ragno westchnął. -To nie jest takie proste.
-Jest. -Chłopak oderwał spojrzenie od ekranu. -Mów, bo i tak nie ustąpię.
Opiekun jednak pokręcił głową. Bez słowa sięgnął po leżącą na stoliku książkę i zaczął czytać.
-Do góry nogami i tak niczego nie zrozumiesz! -Śmiech Żywiołaka odbił się od ścian.
Zdenerwowany Ragno z trzaskiem odłożył tomiszcze.
-Co chcesz wiedzieć? -Zapytał gniewnie.
-Dlaczego jej nie zabiłeś?
-Bo nie chcę mieć już niczyjej krwi na rękach.
Kalayo zamyślił się. Słowa Pająka były dość dziwne. "Tak jakby już kogoś zabił" przeszło mu przez głowę.
-Czyli już kogoś zabiłeś? -Zapytał przeczesując włosy palcami.
Ragno zmarszczył brwi. Już gdzieś widział ten gest. Podrapał się po brodzie.
-Zbyt dużo czasu spędzasz z Angelo. -Powiedział poważnie. -Zaczynasz zachowywać się tak jak on.
-Nie ważne. -Oczy chłopca zapłonęły ciekawością. -Zabiłeś już kogoś? -Powtórzył szczerząc zęby.
-Tak. -Opiekunowi zadrżał głos. -Nie drąż tego.
Kalayo otworzył usta w zdziwieniu. Jego wydłużone kły przykuły uwagę Ragno. Chłopak opamiętał się po chwili i zamknął buzię. Przełknął głośno ślinę.
-Kto to był? -Zapytał, a w oczach Ragno zabłysło coś niebezpiecznego.
-Czy ja cię o coś nie prosiłem?
-Prosiłeś. -Żywiołak uśmiechnął się zawadiacko.
-Więc się dostosuj. -Warknął wstając.
-Nie! -Kalayo zeskoczył z fotela i stanął przed Opiekunem. -Jestem bratem Angela. Nie myśl sobie, że ci odpuszczę Pajączku.
Ragno wybuchł śmiechem i ominął chłopaka.
-Wiesz co? Jeszcze mu do pięt nie dorastasz jeżeli chodzi o doprowadzanie mnie do szału.
-Tak? -Ragno kiwnął głową naciskając klamkę. -Czyli nie chciałeś, przed porwaniem Iskierki, zabić mojego brata, a mnie powiedzieć, że odszedł bo miał dosyć wszystkiego?
Opiekun zamarł. Na jego twarzy malowało się niedowierzanie.
-Skąd? -Zapytał łamiącym się głosem. -Jak?
-Mogę ci zdradzić sekret jeżeli chcesz. -Pająk nie zareagował. -Jako brat Mieszańca sam jestem Mieszańcem. -Podszedł do zszokowanego Ragno. -Mogę ci pomóc w badaniach nad takimi jak my, ale najpierw odpowiesz mi na parę pytań.
-Dobrze. -Odpowiedział osuwając się na podłogę. -Co chcesz wiedzieć?
-Kogo zabiłeś? -Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Rodziców Klaudii. -Odparł automatycznie.
Kalayo zbladł.
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Bo traktowali je jak śmieci, a Klaudia była dla nich workiem treningowym. -Wyszeptał.
-Jakie je?
-Klaudia miała siostrę. -Pająk zakrył twarz dłońmi. -Od lat jej szukałem, ale okazało się, że została zamordowana rok po tym jak Klaudia się tu wprowadziła.
-Co? -Kalayo wytrzeszczył oczy.
-Została zamordowano. -Stwierdził bez emocji.
-Aha. -Tylko tyle potrafił odpowiedzieć.
-Jeszce coś?
-Klaudia o tym wiedziała?
Opiekun kiwnął głową. Nie potrafił o tym mówić. Ten okres był dla niego zbyt trudny.
-Opowiedz.
-Ja...
-Muszę wiedzieć. -Kalayo usiadł naprzeciwko Opiekuna. -Opowiedz mi o tym.
-Lata temu jej o tym powiedziałem. Chciała wiedzieć co się tak naprawdę stało. Powiedziałem jej wszystko. Jak poznałem jej ojca, jak wyglądało ich morderstwo, jak się potem czułem... -Westchnął. -Bała się mnie. Uważała mnie za potwora. Nie umiałem tego znieść. Była wszystkim co miałem, nie chciałem jej stracić. Postanowiłem złożyć jej przysięgę. Miałem nikogo więcej nie zabić.
-Dotrzymałeś słowa.
-Oczywiście, ale nie dotrzymałem tego które dałem Enriz.
-Co to znaczy?
Na ustach Ragno pojawił się uśmiech.
-Szczerze? I tak już za długo żyłem. Teraz czas na ciebie i Angelo.
Gdy to powiedział jego oczy zaszły mglą. Oddychał ciężko, ale nie przestawał się uśmiechać. Wyglądało to tak jakby był dumny ze swojego losu.
-Co mam robić? -Głos Kalayo stał się piskliwy.
-Na to pytanie sam musisz znaleźć odpowiedź. -Szepnął zamykając oczy.
Kalayo zamyślił się. Słowa Pająka były dość dziwne. "Tak jakby już kogoś zabił" przeszło mu przez głowę.
-Czyli już kogoś zabiłeś? -Zapytał przeczesując włosy palcami.
Ragno zmarszczył brwi. Już gdzieś widział ten gest. Podrapał się po brodzie.
-Zbyt dużo czasu spędzasz z Angelo. -Powiedział poważnie. -Zaczynasz zachowywać się tak jak on.
-Nie ważne. -Oczy chłopca zapłonęły ciekawością. -Zabiłeś już kogoś? -Powtórzył szczerząc zęby.
-Tak. -Opiekunowi zadrżał głos. -Nie drąż tego.
Kalayo otworzył usta w zdziwieniu. Jego wydłużone kły przykuły uwagę Ragno. Chłopak opamiętał się po chwili i zamknął buzię. Przełknął głośno ślinę.
-Kto to był? -Zapytał, a w oczach Ragno zabłysło coś niebezpiecznego.
-Czy ja cię o coś nie prosiłem?
-Prosiłeś. -Żywiołak uśmiechnął się zawadiacko.
-Więc się dostosuj. -Warknął wstając.
-Nie! -Kalayo zeskoczył z fotela i stanął przed Opiekunem. -Jestem bratem Angela. Nie myśl sobie, że ci odpuszczę Pajączku.
Ragno wybuchł śmiechem i ominął chłopaka.
-Wiesz co? Jeszcze mu do pięt nie dorastasz jeżeli chodzi o doprowadzanie mnie do szału.
-Tak? -Ragno kiwnął głową naciskając klamkę. -Czyli nie chciałeś, przed porwaniem Iskierki, zabić mojego brata, a mnie powiedzieć, że odszedł bo miał dosyć wszystkiego?
Opiekun zamarł. Na jego twarzy malowało się niedowierzanie.
-Skąd? -Zapytał łamiącym się głosem. -Jak?
-Mogę ci zdradzić sekret jeżeli chcesz. -Pająk nie zareagował. -Jako brat Mieszańca sam jestem Mieszańcem. -Podszedł do zszokowanego Ragno. -Mogę ci pomóc w badaniach nad takimi jak my, ale najpierw odpowiesz mi na parę pytań.
-Dobrze. -Odpowiedział osuwając się na podłogę. -Co chcesz wiedzieć?
-Kogo zabiłeś? -Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Rodziców Klaudii. -Odparł automatycznie.
Kalayo zbladł.
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Bo traktowali je jak śmieci, a Klaudia była dla nich workiem treningowym. -Wyszeptał.
-Jakie je?
-Klaudia miała siostrę. -Pająk zakrył twarz dłońmi. -Od lat jej szukałem, ale okazało się, że została zamordowana rok po tym jak Klaudia się tu wprowadziła.
-Co? -Kalayo wytrzeszczył oczy.
-Została zamordowano. -Stwierdził bez emocji.
-Aha. -Tylko tyle potrafił odpowiedzieć.
-Jeszce coś?
-Klaudia o tym wiedziała?
Opiekun kiwnął głową. Nie potrafił o tym mówić. Ten okres był dla niego zbyt trudny.
-Opowiedz.
-Ja...
-Muszę wiedzieć. -Kalayo usiadł naprzeciwko Opiekuna. -Opowiedz mi o tym.
-Lata temu jej o tym powiedziałem. Chciała wiedzieć co się tak naprawdę stało. Powiedziałem jej wszystko. Jak poznałem jej ojca, jak wyglądało ich morderstwo, jak się potem czułem... -Westchnął. -Bała się mnie. Uważała mnie za potwora. Nie umiałem tego znieść. Była wszystkim co miałem, nie chciałem jej stracić. Postanowiłem złożyć jej przysięgę. Miałem nikogo więcej nie zabić.
-Dotrzymałeś słowa.
-Oczywiście, ale nie dotrzymałem tego które dałem Enriz.
-Co to znaczy?
Na ustach Ragno pojawił się uśmiech.
-Szczerze? I tak już za długo żyłem. Teraz czas na ciebie i Angelo.
Gdy to powiedział jego oczy zaszły mglą. Oddychał ciężko, ale nie przestawał się uśmiechać. Wyglądało to tak jakby był dumny ze swojego losu.
-Co mam robić? -Głos Kalayo stał się piskliwy.
-Na to pytanie sam musisz znaleźć odpowiedź. -Szepnął zamykając oczy.
CDN
Ciąg dalszy oczywiście nastąpi :D Jednak czy uda im się odratować Ragno nie wiem. Nie mam na niego pomysłu :D

💜💜💜. Coraz lepiej
OdpowiedzUsuńCiesze się że Ci się podoba :*
Usuń💜💜💜. Coraz lepiej
OdpowiedzUsuń