Przeskocz i dowiedz się

poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 15. Śmierć abo śmierć, twój wybór.

Ehmm no...

(Sarkazm) Kochani widzę coraz więcej opinii na temat mojego blog! Chyba wam się podoba bo (koniec sarkazmu) nie ma komentarzy. Trochę smutno się człowiekowi robi jak się stara, pisze, pokazuje swój świat, a osoby które to czytaj nawet nie zostawią po sobie śladu. Nawet jednego zdania czy jest ok czy nie ok. Chyba ten mój mały płomyczek nadziei jaki tlił się w moim mózgu właśnie zgasł.


Śmierć albo śmierć, twój wybór.

Angelo zerwał się z łóżka słysząc czyjś pisk. W biegu założył spodnie i z obnażonym torsem wybiegł z pokoju. Przemknął przez krótki korytarz i wpadł do salonu. Na środku starego dywanu siedziała Iskierka, a obok niej klęczała Enriz. Dziewczynka siedziała tyłem do wejścia, ale Angelo był pewien, że to jej pisk słyszał. 
Nie zwracając uwagi na niezadowoloną minę Rudzielca szybkim krokiem podszedł do nich. Po twarzy Iskierki płynęła krew zmieszana ze łzami, a w miejscu jej lewego ok ziała przerażająca pustka. Dziewczynka cicho łkała. Enriz trzymała w ręce drewniany spinacz w którym zakleszczona była metalowa łyżeczka rozpalona do czerwoności. Na dywanie, obok jej kolan leżał zerdzewiały nóż, a przed nią stał mały słoiczek pełen krwi w której pływało jedno czerwone oko z odstającym nerwem wzrokowym.
-Przeliczyłam się. -Powiedziała Enriz przyglądając się dziewczynce. -Jak je wyjęłam straciło kolor i ta cała moc która w nim był jakoś znikła.
Angelo wziął głęboki oddech i spokojnie podszedł do Rudzielca. Wykrzywił usta w paskudny grymas i z całej siły uderzył ją w twarz. Dziewczyna przewróciła się wypuszczając łyżeczkę z ręki. Z jej ust pociekła krew, ale ona już nie wstała. Żywiołak spojrzał na Enriz i ze smutkiem stwierdził, że dziewczyna żyje. Zignorował ją i podszedł do łyżeczki, która z brzdękiem upadła na dywan. Materiał zaczął już się palić. Chłopak podniósł narzędzie i kucnął obok nieprzytomnej Enriz. Potrząsnął nią delikatni, ale dziewczyna nie zareagowała. Wzruszył ramionami, odsłonił jej lewe oko i ostrożnie, z precyzją chirurga, wyjął jej oko. Ostrożnie przeciął nerw trzymający gałkę w czaszce i uśmiechnął się do swojego dzieł. Z oczodołu cienkim strumyczkiem lała się krew, na twarzy dziewczyna odmalowany był starach i ból, ale nie wydawała żadnego dźwięku.
-A jak tobie będzie się żyło bez oka? -Zapytał wkładając łyżeczkę do szklanki z wodą.
-Tata.
Angelo odwrócił się i zobaczył jak Iskierka powoli wstaje i niepewnie idzie w jego kierunki. Dziewczynka powtarzała cały czas jedno słowo "tata" i w jej ustach brzmiało ono jak zaklęcie. Po paru krokach upadła na kolana raniąc się o nóż, ale nie zaczęła płakać tylko powoli wstała i znów ruszyła w stronę Żywiołaka. Gdy stanęła tuż obok niego wyciągnęła rączki w jego kierunku. Angelo bez zastanowienia usadził sobie córeczkę na kolanach, choć pozycja w jakiej się teraz znalazł wcale nie była wygodna.
-Płomyk. -Powiedziała kierując spojrzenie swojego oka na twarz ojca. -Płomyk!
-Co? -Angelo spojrzał na swoją dłoń i nagle zrozumiał. -Oh. Jasne.
Pocałował córkę w czoło i nie puszczając jej wstał. Zaniósł ją do kuchni, posadził na jednej z szafek i spod zlewu wyjął apteczkę. Nie byłą ona zaopatrzona perfekcyjnie, ale znalazł w niej gazę, wodę utlenioną i bandaż. 
-Na razie musi wystarczyć. -Powiedział zabierając się za opatrzenie paskudnej rany.

--------------------------

-Coś ty mi zrobił?!
Enriz wbiegła do pokoju Angelo. Jej rude włosy były posklejane krwią, a pusty oczodół rzucał się w oczy jak neon burdelu. 
-Ostrzegłem. -Żywiołak związał koniec warkocza. -Ciesz się że wstałaś.
-A to dziecko? -Enriz wskazała na dziewczynkę bawiącą się końcem swojego warkoczyka. -Chce jej oczu.- Syknęła. 
-Jedno już masz.
Dziewczyna zacisnęła dłonie, a jej oczy w kolorze nieba o zachodzie słońca zabłysły niebezpiecznie. 
-Co teraz zrobisz? -Zapytała przez zęby.
-Wrócę tam skąd przyszedłem. -Szepnął z tajemniczym uśmiechem. -A ona idzie ze mną.
-Co?! -Dziewczyna usiadła na łóżku obok Iskierki. -Jak możesz mi to robić? -Z jej oka popłynęła łza. -Przyjęłam cię pod swój dach, dałam możliwości, a ty... Tak mi się odwdzięczasz?
Angelo położył dłoń na jej kolanie. 
-Nie jestem tym kim chciałabyś, żebym był. Prawdę mówiąc jestem Śmiercią, która dziś może zebrać swe żniwo. 
Enriz nie rozumiejąc spojrzała mu w twarz. Czerwone oczy zapłonęły, a po chwili całe ciało Żywiołaka pokrywały skaczące płomyki zlewające się w jedną całość.
-Nie znasz mnie. -Wyszeptał. -Ale ja bardzo dobrze znam ciebie. 
-Jak?
-Może pamiętasz taką dziewczynę. Poznałaś ją w samochodzie. Miała piękne kasztanowe włosy i oczy lśniące jak płynne złoto. -Uśmiechnął się do wspomnienia tej dziewczyny. -Ty, twoi przyjaciele i moja głupota doprowadziły do jej śmierci.
-Nie rozumiem o kim mówisz. -Spuściła wzrok.
-Rozumiesz. Ta dziewczynka to jej córeczka. -Ruda pociągnęła nosem. -A ja chciałem być jej mężem.
-Kłamiesz. To jest dziecko Pająka. To...
-Nie. -Przerwał jej. -Iskierka jest moim dzieckiem, a ty chciałaś ją zabić.
Enriz zerwała się z łóżka. Podbiegła do drzwi, lecz gdy chwyciła klamkę po jej dłoni rozszedł się straszliwy ból. Szybko oderwała rękę, ale na wewnętrznej stronie dłoni wypaliły się dwie gwiazdy które zdobiły klamkę.
-Jak?- Zapytała przerażona.
Angelo pogłaskał córeczkę po głowię.
-Możemy zawrzeć Pakt. -Szepnął.-Jednak jego głównym warunkiem będzie śmierć.
-Nie rozumiem. -Pisnęła przyciskając okaleczoną dłoń do klatki piersiowej.
-Możesz wybrać. Zabiję cię tu i teraz. Trochę sobie umilę dzień i zjem co nieco. -Jego usta wykrzywiły się w grymasie kpiny. -Możesz też wybrać drugą opcję. Zawrzemy Pakt. Jeżeli złamiesz jego zasady zabiję cię.
-Czyli z góry zakładasz, że zginę.
-Nie. Zakładam, że tak czy siak zostaniesz zabita. -Iskierka położyła się na puchatej kołdrze. -Jednak Pakt daje ci opcje dłuższego życia.
-A co jeżeli się nie zgodzę ani na jedno, ani na drugie.
Żywiołak zaśmiał się.
-Nie wiem czy zauważyłaś, ale od jakiegoś czasu po tym domu przemieszczamy się tylko ty i ja. 
-I co?
-To moja droga, że albo wybierzesz jedną z tych opcji, albo z przyjemnością poddam cię wyrafinowanym torturą, a twoje krzyki na zawsze zostaną zamknięte w pudełku jakim jest ten dom.
Dziewczyna nabrała głośno powietrza.
-Wybieram Pakt. -Szepnęła.
-Cudownie. -Żywiołak zatarł ręce. -Musisz wiedzieć, że wiąże się on z przysięgą.
-Ale...

Trochę późno....

Rozdział dodany trochę późno, ale ważne że jest. Mam nadzieję, że w jakiś sposób Was zaciekawiłam i oczywiście czekam na opinie. Pamiętajcie 1 komentarz to 1000 motywacji.
Pozdrowienia z Piekła!

3 komentarze:

  1. Zgłoś swojego bloga do Blogowego spisu, pomożemy Ci go wypromować, przez co zyskasz większą ilość czytelników ! Wystarczy wypełnić krótki formularz !
    Nudzi Ci się w zimne, jesienne dni ? Nic nie szkodzi, przejrzyj naszą listę najprzeróżniejszych blogów, od opowiadań aż do blogów tematycznych.
    Na pewno znajdziesz coś dla siebie !
    Zapraszamy !
    http://blogobranie.blogspot.com/

    Administracja, blogowego spisu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam już prawie roczek na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń